Planowali z mężem dwójkę dzieci, mają sześcioro. „To był przełom”

Planowali z mężem dwójkę dzieci, mają sześcioro. „To był przełom”

Rodzina wielodzietna, zdjęcie ilustracyjne
Rodzina wielodzietna, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / maxim ibragimov
Matki, które mają kilkoro dzieci zdradzają, jak wygląda ich codzienne życie. Bardzo pomocne jest wsparcie babć, czy znajomych. Pani Agnieszka przyznaje, że aby wszystko „ogarnąć”, zdarzało się jej wstawać o 5:45.

Matki z rodzin wielodzietnych w rozmowie z WP Parenting opowiadają, jak wygląda ich rzeczywistość. Pani Monika z Krakowa, która ma sześcioro pociech w wieku od dwóch do 13 lat przyznaje, że „chaos zaczyna się po południu”, kiedy zaczyna organizować wszystko na kolejny poranek. Jeśli chodzi o zakupy, większe paczki żywnościowe zamawia przez internet, np. 10 kg kaszy.

Ma sześcioro dzieci. Na żywienie wydaje miesięcznie ok. cztery tys. zł

Miesięcznie na żywieniówkę wydają ok. cztery tys. zł. Odkąd na świecie pojawiła się najmłodsza córka, rodzina korzysta z pomocy babci, która pomaga w gotowaniu. Pralka mieszcząca osiem kg ubrań jest włączana codziennie. Kobieta śmieje się, że jej córka domaga się siostrzyczki, ale wtedy odpowiada jej, że prędzej ona zostanie matką. Pani Monika pierwsze dziecko urodziła w wieku 27 lat. Wraz z mężem planowali dwójkę dzieci.

– Myśleliśmy o trzecim dziecku, ale pojawiło się wcześniej, niż zakładaliśmy i był to bardzo trudny moment. Zauważyłam, że brakuje mi rąk – dosłownie i w przenośni. To był jednocześnie przełom: zaczęliśmy pragnąć kolejnych dzieci. Gdy jeden maluch kończył rok, myśleliśmy o następnym – skomentowała pani Monika.

Ma siedmioro dzieci. Matka przyznaje, że było ciężko

Pani Agnieszka spod Warszawy, która obecnie ma dzieci w wieku od 10 do 22 lat wspomina, że kilka lat wcześniej bywało ciężko. – Zarządzanie dużą rodziną jest jak zarządzanie firmą – trzeba wszystko planować i organizować – ocenia matka siódemki pociech. Naleśniki smaży na trzy patelnie i zużywa kilogram mąki. Wszystko zajmuje jej godzinę. Zakupy robi jednak raz w tygodniu. Ich, oprócz rodziny – głównie babci – wspierali też znajomi czy sąsiedzi, a także opiekunka.

Kobieta wspomina nerwówkę. Dodaje, że pracowała na etacie i żeby wszystko zorganizować, najwcześniej zdarzało jej się wstawać o 5:45. Pani Agnieszka po każdym dziecku brała urlop macierzyński na rok i wracała do pracy. Przy siódmym dziecku założyła własną działalność. – Dotarło do mnie, że muszę się przestać oszukiwać, że wszystko ogarniam – podsumowała matka.

Czytaj też:
Na Dzień Matki zrobię truskawkowe fit tiramisu. Sprawdź ten prosty przepis w pół godziny
Czytaj też:
Biedronka szaleje z prezentami na Dzień Matki. Markowe słodkości kupisz dosłownie za grosze

Źródło: WP Parenting