Sebastian M. zapytany o Dubaj. Tak tłumaczył się przed sądem

Sebastian M. zapytany o Dubaj. Tak tłumaczył się przed sądem

Wypadek na A1
Wypadek na A1 Źródło: Policja
Zakończyła się kolejna rozprawa ws. wypadku na A1. Sebastian M. tłumaczył sędzi, dlaczego zaraz po tragedii zdecydował się na wyjazd do Dubaju.

Proces M. jest w toku – niedawno odbyła się kolejna rozprawa, podczas której oskarżony odpowiadał na pytania sędzi.

Prowadząca rozprawę zapytała podejrzanego m.in. o to, dlaczego wyjechał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich niedługo po wypadku w Sierosławiu (Ziemia Łódzka).

Kolejna rozprawa Sebastiana M. Dlaczego nie wrócił do Polski, gdy jego osoba przykuła uwagę śledczych?

Przypomnijmy – w wypadku na autostradzie A1, do którego doszło w 2023 roku, zginęła trzyosobowa rodzina (dwoje dorosłych ludzi i pięcioletnie dziecko). Do tragedii doszło na jezdni w kierunku na Śląsk (na Katowice). Biegli sądowi, którzy analizowali zdarzenie, doszli do wniosku, że M. feralnego dnia pędził być może nawet 300 kilometrów na godzinę.

Sędzia zapytała oskarżonego, dlaczego po tragedii opuścił terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Zastanawiała się, dlaczego nie wziął problemu „na klatę” (za redakcją rozgłośni RMF FM). – Giną ludzie, przecież jest jakaś gradacja – wskazywała.

M. zapewniał, że wyjechał do ZEA w celach biznesowych. Poinformował, że nie czuł się winny śmierci ofiar wypadku. Wkrótce po przyjeździe do Dubaju został zaś zatrzymany i aresztowany. – Dwa miesiące byłem w więzieniu, potem przebywałem na wolności. Nie wróciłem do Polski, bo w ZEA byłem obarczony zakazem opuszczania kraju. Trwało postępowanie ekstradycyjne – powiedział.

Oskarżony o „nagonce” w Polsce

Podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku wskazał, że wnioskował o ekstradycję do Niemiec, ponieważ jest nie tylko obywatelem RP, ale także obywatelem wspomnianego kraju, sąsiadującego z Polską. Argumentował, że chciał tego, ponieważ w ojczyźnie „trwała nagonka na niego i jego rodzinę” – jak zacytowała słowa oskarżonego redakcja radia.

– Chciałem wrócić do Polski z możliwością odpowiadania przed sądem z wolnej stopy. Dwa razy odmówiono mi listu żelaznego – przypomniał.

Czytaj też:
Jaśkowiak zawiadamia prokuraturę. Chodzi o aferę korupcyjną
Czytaj też:
Śledczy bezlitośni wobec Zbigniewa Ziobry. Zapadła ważna decyzja

Źródło: RMF24