Pride of Poland, Janów Podlaski 2008

Pride of Poland, Janów Podlaski 2008

Dodano:   /  Zmieniono: 4
"Oczy i nogi jelenia, chód wilka, chrapy łosia, a pierś niewiasty” – chwalił książę Bogusław kmicicowego rumaka na kartach Trylogii. Ciekawe jak wyraziłby swój zachwyt na tegorocznych Dniach Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim. Klacz Kwestura - największa duma polskich stadnin - podbiła gusta nawet najbardziej wytrawnych znawców końskiej urody i została sprzedana za zawrotną sumę 1 miliona 125 tysięcy euro.
Polscy hodowcy co roku czekają ze zniecierpliwieniem na wystawę Pride of Poland i dzielą rok na miesiące „sprzed" i „po" sierpniowym zlocie w Janowie Podlaskim. W tym roku napięcie było jeszcze większe niż zwykle. Po raz pierwszy od dwóch dekad miały zostać wystawione zwierzęta tak cenne i szlachetne. Na głównej aukcji wystawiono na sprzedaż 37 klaczy.

Zainteresowanie aukcją przeszło oczekiwania organizatorów. Liczba VIP-ów chcących wziąć udział w licytacji była zaledwie kilkakrotnie niższa od liczby zwykłych widzów, a obsługa musiała do ostatniej chwili przynosić dodatkowe stoły i krzesła.
Amatorzy koni arabskich przybyli z najdalszych zakątków świata - polskie klacze przeprowadzą się wkrótce do Arabii Saudyjskiej, Stanów Zjednoczonych, Belgii i Wielkiej Brytanii. Tylko jedna – Dormeza – została zakupiona przez Polaka. Nasz rodak wziął udział w jednej z najbardziej zaciętych aukcji i zapłacił ostatecznie 65 tys. euro.

Wśród uczestników aukcji nie zabrakło Charliego Wattsa, perkusisty grupy „The Rolling Stones" i jego rozmiłowanej w koniach arabskich żony Shirley. W zeszłym roku artysta zainwestował w polską klacz Pieta aż 300 tysięcy euro, stając się tym samym najbardziej znaczącym uczestnikiem aukcji. W tym roku 300 tysięcy nie wystarczyło. Poza bezkonkurencyjną Kwesturą doskonale sprzedały się także: Amra (340 tys.), Andromeda (270 tys.) i Ellissara. Ta ostatnia okazała się prawdziwym "czarnym koniem" targów. Zachwyceni Saudyjczycy zapłacili za nią ostatecznie aż 240 tys. euro.

Koń za milion
Klacze i ogiery, które dla zwykłych śmiertelników są bez wyjątku ładne i sympatyczne, w oczach znawcy różnią się między sobą w sposób diametralny. Araby ocenia się pod kątem muskulatury, gracji, smukłości szyi, kształtu pyska, a nawet spojrzenia, energii i dynamiki z jaką kroczą. „Piękny koń nie chodzi a pływa" – mówią z przekonaniem zajmujący się zwierzętami masztalerze.
Niezwykle ważne są zarówno dokonania zwierzęcia i zdobyte przezeń nagrody, jak i jego rodowód. Niektóre oferowane w Janowie Podlaskim klacze miały udokumentowane pochodzenie aż do początków XIX stulecia.

Właśnie rodowód zadecydował o wartości Kwestury. Jej ojciec - Monogramm – jest uważany za idealny wzorzec konia arabskiego. Kwestura wkroczyła na wybieg witana burzą oklasków. Było to powitanie dla prawdziwej gwiazdy. Trudno się dziwić, czempionem Polski została po raz pierwszy jeszcze w roku 1996 i od tamtej pory zwyciężała w konkursach amerykańskich i europejskich.

Klacze takie jak Kwestura to nie tylko wartość sama w sobie. Kwestura jest jak dotychczas matką jedenastu doskonałych koni czystej krwi arabskiej, a każde kolejne źrebię z jej łona to krociowe zyski. Aukcja rozpoczęła się od kwoty 100 tys. euro i zatrzymała się na chwilę dopiero na 950 tysiącach. Rywalizacja nabrała kolorów ponownie, kiedy organizatorzy oznajmili, że do klaczy dopuszczono znakomitego ogiera Qr Marc i spodziewa się ona kolejnego potomstwa. Licytacja ruszyła dalej i zatrzymała się na kwocie o ponad 100 tys. wyższej od spodziewanej. Kwestura zamieszka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Klacz zakupił tajemniczy klient konsultujący się ze swoim przedstawicielem przez telefon komórkowy.

Pokazy
Zwierzęta były prezentowane w stajniach i na wybiegach od piątku aż do niedzielnego popołudnia. Towarzyszyły temu ogólnokrajowe konkursy. Najlepszym koniem pokazu wybrano zgrabną, gniadą Pianissimę, która została nagrodzona przez przedstawiciela prezydenta RP. Za najlepszego konia wyścigowego sędziowie uznali ogiera Eliata, najwdzięczniej poruszającymi się zwierzętami były wg nich ogier Drabant i klacz Pinga. Za najbardziej zasłużonego dla rasy uznano z kolei siwego ogiera Eksterna. W pokazach brało łącznie udział aż siedemnaścioro jego dzieci i troje wnucząt.
Nagrody otrzymywali także ludzie. W kategorii najlepszego końskiego prezentera triumfował Amerykanin Greg Gallun, najlepszym trenerem uznano zaś Polaka Mariusza Liśkiewicza. Obydwu laureatów masztalerze natychmiast pochwycili i dopełnili tradycji podrzucając po trzykroć wysoko w powietrze.

Dwa wieki tradycji
Stadnina w Janowie Podlaskim powstała w roku 1817, w pierwszych latach trwania Królestwa Polskiego. Od samego początku była to stadnina państwowa, od początku też specjalizowała się w koniach rasy arabskiej i angloarabach. Największe straty hodowla poniosła w czasie I wojny światowej, kiedy konie były wcielane do zaborczych armii i w ogromnej większości wyginęły. Dorobek udało się odbudować w trakcie dwudziestolecia międzywojennego, nie zniszczyła go nawet II wojna światowa – konie arabskie zostały zagrabione przez III Rzeszę a następnie rewindykowane do PRL. Aukcja znana od roku 2000 jako Pride of Poland po raz pierwszy została zorganizowana w roku 1970. Największe triumfy polskie stajnie święciły w latach 80., kiedy polskie konie osiągały ceny nawet do półtora miliona dolarów. Wygląda jednak na to, że stare „dobre" czasy powracają.



Galeria:
Aukcja koni w Janowie Podlaskim
 4

Czytaj także