Holenderki rozniosły polskie siatkarki

Holenderki rozniosły polskie siatkarki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Reprezentacja Polski przegrała w Łodzi z Holandią 0:3 (18:25, 13:25, 23:25) w meczu o 1. miejsce w grupie A mistrzostw Europy siatkarek.
Obie ekipy przystępowały do meczu po wygranych spotkaniach z Hiszpanią i Chorwacją. Polki w tych pojedynkach straciły dwa sety, Holenderki żadnego. Na sobotniej konferencji prasowej po wygranym przez Polskę 3:0 meczu z Chorwacją trener gości Miroslav Aksentijrvic powiedział, że podopiecznym Jerzego Matlaka bardzo ciężko będzie wygrać z Holandią.

"Z Holandią i Polską przegraliśmy po 0:3. Lepiej zaprezentowaliśmy się w tym drugim spotkaniu, jednak Polki zagrały bardzo dobrze. Na Holandię to jednak nie wystarczy. Myśląc o pokonaniu tego zespołu Polki muszą zagrać jeszcze lepiej niż w meczu z nami" - powiedział Aksentijrvic.

Kibice biało-czerwonych mieli jednak nadzieję, że w niedzielę holenderski zespół zostanie zatrzymany. W łódzkiej Atlas Arenie na trybunach zasiadło 13 200 widzów, którzy ogłuszającym dopingiem od pierwszej do ostatniej piłki meczu zagrzewali Polki do walki. To jednak nie wystarczyło do wygrania choćby jednego seta z Holenderkami.

W pierwszej partii mało było okresów wyrównanej gry. Od stanu 5:5 Holenderki przejęły inicjatywę i do końca seta kontrolowały grę. Na pierwszą przerwę techniczną schodziły z trzypunktową przewagą (8:5). Gdy ich prowadzenie wzrosło do pięciu punktów (11:6) o czas poprosił trener Matlak. Niewiele to jednak pomogło. Kolejny czas polski szkoleniowiec wziął tuż po drugiej przerwie technicznej, gdy jego podopieczne przegrywały różnicą sześciu pkt. (12:18). Losów pierwszej partii Polki nie zdołały już odwrócić i przegrały ją 18:25.

Drugi set różnił się od pierwszego tym, że po raz ostatni remis był przy stanie 3:3, a w dalszej jego części przewaga Holenderek była jeszcze większa niż w poprzedniej partii. Na pierwszą przerwę techniczną zespoły znów schodziły przy stanie 8:5 dla Holandii. Przy wyniku 11:6 trener Matlak wprawdzie nie wziął czasu tylko dokonał zmiany, wprowadzając na parkiet Annę Witczak, ale po kolejnej akcji poprosił już o przerwę. Nie miała ona jednak żadnego wpływu na grę Polek, które na drugą przerwę techniczną schodziły przegrywając 8:16. Później było jeszcze gorzej. Holenderki systematycznie powiększały przewagę i bez najmniejszych problemów wygrały seta 25:13.

Podobnie jak dwa wcześniejsze, również trzeci set rozpoczął się od prowadzenia Holenderek (2:0). Polki doprowadziły do remisu 2:2, jednak później musiały gonić rywalki. Holenderki szybko zdobyły trzy punkty z rzędu, obejmując prowadzenie 5:2. Później biało-czerwone kilka razy zbliżały się do nich na jeden punkt (5:6, 6:7, 7:8, 9:10, 18:19), jednak długo nie mogły dogonić rywalek. Gdy na drugiej przerwie technicznej Holenderki miały sześć pkt. przewagi (16:10) wydawało się, że w tym meczu emocji już nie będzie. Polki odrobiły jednak straty i doprowadziły do remisu 20:20 i 23:23. Końcówka należała jednak do Holenderek, które po autowym ataku Anny Barańskiej wygrały seta 25:23 i cały mecz 3:0.

Po meczu powiedzieli:

Manon Flier: "Byłyśmy bardzo skoncentrowane. Grałyśmy na takim poziomie jak w poprzednich spotkaniach. Mecz toczył się we wspaniałej atmosferze. Jedynym problemem jest to, że często nie słychać tego, co mówimy do siebie na parkiecie. Mamy jednak opanowane sygnały, które ułatwiają nam grę w takich warunkach".

Trener reprezentacji Holandii Avital Selinger: "Graliśmy siatkówkę na wysokim poziomie. Jestem zadowolony z naszej gry, którą będziemy chcieli kontynuować w dalszej części turnieju. Dobrze prezentowaliśmy się w detalach, które decydują o końcowym wyniku".

Anna Barańska: "Jest mi bardzo przykro, że przed naszą wspaniałą publicznością nie potrafiłyśmy nawiązać walki z Holandią. Grałyśmy dzisiaj bardzo słabo, zwłaszcza w przyjęciu, co było kluczem do tej porażki. Nie będziemy jednak jej rozpamiętywać. Musimy teraz jak najlepiej przygotować się do drugiej fazy turnieju. Nie boję się, że po tym meczu dojdzie w zespole do jakiegoś rozprężenia. W drużynie jest dobra atmosfera. Nie boimy się kolejnych spotkań. Na pewno lepiej nam się gra, gdy mamy trochę luzu i jesteśmy uśmiechnięte na parkiecie. Po wczorajszym pojedynku wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze do tego, by te elementy towarzyszyły nam w kolejnych meczach. Dzisiaj tego luzu i uśmiechu jednak nam zabrakło".

Trener reprezentacji Polski Jerzy Matlak: "To było nasze trzecie podejście do Holandii. Zakończyło się podobnie jak w dwóch poprzednich. To nie może być przypadek. W tej chwili jesteśmy po prostu słabszym zespołem. Mówi się o naszym słabym przyjęciu, jednak u Holenderek było z tym podobnie. Tyle tylko, że one niszczyły nas atakiem, którego my nie potrafiliśmy wyprowadzić. Teraz czekamy na materiały z grupowych spotkań drużyn, z którymi przyjdzie nam walczyć w drugiej rundzie. Szansy wygranej z Rosją upatruję głównie w tym, że nie jest to tak dobrze zgrany i perfekcyjnie funkcjonujący zespół jak Holandia".

Polska: Aleksandra Jagieło 6, Agnieszka Bednarek-Kasza 6, Joanna Kaczor 9, Anna Barańska 5, Katarzyna Gajgał 4, Milena Sadurek-Mikołajczyk 3, Mariola Zenik (libero) oraz Paulina Maj 0, Izabela Bełcik 0, Anna Witczak 1.

Holandia: Debby Stam 9, Ingrid Louise Visser 7, Manon Flier 16, Chaine Staelens 11, Caroline Wensink 10, Kim Staelens 6, Janneke Van Tienen (libero) oraz Maret Grothues 0, Francien Huurman 1.

pap, em