Rosyjski matematyk Grigory Perelman odmówił przyjęcia nagrody za rozwiązanie zagadki, nad którą głowili się naukowcy przez ostatnie sto lat. Mimo że Perelman żyje bardzo skromnie, zrezygnował z miliona dolarów.
Już osiem lat temu matematyk nie odebrał przyznanej mu nagrody za dowiedzenie sformułowanej w 1904 roku tzw. hipotezy Poincarego. Zamiast błyszczeć na amerykańskich uczelniach, które zapraszały go na gościnne wykłady zaszył się w swoim mieszkaniu w Sankt Petersburgu.
W ostatnich dniach został ponownie uhonorowany. Tym razem docenił go Instytut Matematyczny Claya. Nagroda oprócz prestiżu niesie za sobą czek na milion dolarów. – Mam wszystko, czego mi potrzeba – powiedział dziennikarzom Perelman. Nie wpuścił ich do mieszkania, rozmawiali przez zamknięte drzwi.
Matematyk nie utrzymuje kontaktów ze światem nauki. Rozwiązanie hipotezy Poincarego opublikował w Internecie. Kiedy wokół jego osoby zrobiło się głośno, oświadczył, że nie jest zainteresowany ani sławą ani pieniędzmi. – Nie chcę być zwierzęciem w zoo. Nie jestem też żadnym bohaterem matematyki – powiedział w wywiadzie udzielonym kilka lat temu.
Jak twierdzą sąsiedzi matematyka, w jego mieszkaniu nie ma nic prócz stołu, krzesła i łóżka z materacem pozostawionym jeszcze przez poprzednich lokatorów. Oprócz Perelmana w kawalerce zamieszkała kolonia karaluchów. Stanowią dla geniusza inspirację?
PP, Daily Mail
W ostatnich dniach został ponownie uhonorowany. Tym razem docenił go Instytut Matematyczny Claya. Nagroda oprócz prestiżu niesie za sobą czek na milion dolarów. – Mam wszystko, czego mi potrzeba – powiedział dziennikarzom Perelman. Nie wpuścił ich do mieszkania, rozmawiali przez zamknięte drzwi.
Matematyk nie utrzymuje kontaktów ze światem nauki. Rozwiązanie hipotezy Poincarego opublikował w Internecie. Kiedy wokół jego osoby zrobiło się głośno, oświadczył, że nie jest zainteresowany ani sławą ani pieniędzmi. – Nie chcę być zwierzęciem w zoo. Nie jestem też żadnym bohaterem matematyki – powiedział w wywiadzie udzielonym kilka lat temu.
Jak twierdzą sąsiedzi matematyka, w jego mieszkaniu nie ma nic prócz stołu, krzesła i łóżka z materacem pozostawionym jeszcze przez poprzednich lokatorów. Oprócz Perelmana w kawalerce zamieszkała kolonia karaluchów. Stanowią dla geniusza inspirację?
PP, Daily Mail