Zdaniem dwukrotnego wicemistrza olimpijskiego z Vancouver, który po tym sezonie kończy sportową karierę, w przyszłości walkę z podopiecznymi Aleksandra Pointnera mogą podjąć Norwegowie, Kamil Stoch, Niemcy. - Ciągle ktoś próbuje się przebić. Myślę, że przyjdą tacy, którzy ich pokonają. Wszystko dzieje się pokoleniowo i czasami trzeba trochę czasu, by taka zmiana nastąpiła. Nie wszyscy od razu wyskakują, jak zrobił to Gregor Schlierenzauer. Czasami trzeba się nakręcić, by dotrzeć na szczyt. Dlatego jestem pewny, że wszystko się pozmienia - prognozował Małysz.
Podopieczny Hannu Lepistoe nie ma jednak złudzeń i wie, że w sobotę w konkursie drużynowym będzie bardzo ciężko walczyć z Austriakami. - Na nich będzie bardzo ciężko znaleźć kogoś. Chyba że warunki by się diametralnie zmieniły. Wtedy może wydarzyć się wszystko. Są Norwegowie, którzy są latawce; są Słoweńcy, którzy są u siebie i też potrafią latać, i są Polacy, którzy też całkiem nieźle skaczą - ocenił.
Sobotnią rywalizację zaplanowano na godz. 10.15. Dzień później odbędą się ostatnie w tym sezonie zawody Pucharu Świata.
zew, PAP