Do zdarzenia doszło 8 maja około godz. 23.00 czasu miejscowego. Według informacji serwisu CBS News krótko po starcie pilot miał poinformować: „właśnie kogoś potrąciliśmy. Zapalił się silnik”.
Denver. Samolot potrącił mężczyznę
9 maja Międzynarodowy Port Lotniczy w Denver wydał komunikat, w którym poinformowano, że „pieszy przeskoczył ogrodzenie ochronne lotniska i został potrącony zaledwie dwie minuty później podczas przechodzenia przez pas startowy. Osoba zginęła na miejscu. Nie uważa się, aby była pracownikiem lotniska, a jej tożsamość nie została jeszcze ustalona”.
Pracownicy lotniska sprawdzili ogrodzenie – okazało się, że jest nienaruszone. Gdy doszło do wypadku pas startowy, na którym znajdował się samolot, został zamknięty.
„Jesteśmy głęboko zasmuceni tym incydentem i składamy wyrazy współczucia wszystkim osobom nim dotkniętym” - poinformował port lotniczy.
Trwa śledztwo ws. wypadku samolotu
Do zdarzenia odniósł się sekretarz transportu USA Sean Duffy. Poinformował w serwisie X, że „intruz naruszył zabezpieczenia lotniska, celowo sforsował ogrodzenie i wbiegł na pas startowy”.
„Lokalne organy ścigania odpowiedzialne za bezpieczeństwo lotniska prowadzą dochodzenie przy wsparciu Federalnej Administracji Lotnictwa oraz Administracji Bezpieczeństwa Transportu”.
Na pokładzie samolotu znajdowało się w sumie 231 osób. Po zdarzeniu zostali przewiezieni do terminala, część z nich wyleciała z Denver kolejnym samolotem. 12 miało zgłaszać drobne obrażenia, a pięć zostało przetransportowanych do miejscowych szpitali.
John Anthens, który był w samolocie z synem Jacobem, w rozmowie z CBS News powiedział, że gdy doszło do zdarzenia, siedział przy oknie nad skrzydłem. Przekazał, że najpierw zauważył iskrę, a następnie eksplozję w niedaleko silnika maszyny.
Czytaj też:
Pierwsza osoba z Polski objęta obserwacją po wykryciu hantawirusa na MV HondiusCzytaj też:
Ruszyły prace na polskim lotnisku. Utrudnienia nawet do grudnia
