Adamski zapowiedział, że pomimo porozumienia w sprawie rozpoczęcia negocjacji, z ratusza zostanie wysłane pismo do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, podnoszące kwestie opłat za utrzymanie i konserwację lamp ulicznych. Podkreślił, że wiele problemów jest skutkiem wadliwego prawa, w tym zapisów w ustawie energetycznej.
Od początku roku Bydgoszcz nie podpisała umowy w sprawie opłat za eksploatację lamp ulicznych, będących własnością firmy ENEA. Sporną kwestią jest też kwota około miliona złotych z tytułu opłat za zeszły rok. ENEA zażądała za eksploatację tzw. punktu świetlnego 22 złotych rocznie. Władze Bydgoszczy nie chciały zgodzić się na taką cenę, zarzucając spółce wykorzystanie monopolistycznej pozycji i dyktowanie wysokich cen. Argumentowano, że firma obsługująca lampy stanowiące własność miasta za eksploatację pobiera tylko 13 zł. ENEA odpowiadała na to, że w odróżnieniu od takiej firmy musi w kosztach uwzględniać podatek od nieruchomości i amortyzację.
PAP, arb