Yuppie w kapciach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Z każdej setki młodych Polaków 27 już się nie uczy i nie ma żadnej pracy. Nie  wierzą, że ją zdobędą pracę, nie wiedzą, jak jej szukać. Połowa z nich mieszka na wsi.
Uważają, że światem rządzą układy, do których nie mają dostępu - taki obraz rysuje na podstawie raportu "Praca dla młodych" "Gazeta Wyborcza".

Z badania przeprowadzonego przez pracownię SMG/KRC wynika, że  "młodzi za burtą" wywodzą się przede wszystkim ze wsi i małych miast. Blokuje ich brak wykształcenia, co zwykle "dziedziczą" po  rodzicach. Uważają, że jest źle, więc nie ma sensu się starać. Tak jakby przyjęli wyrok śmierci społecznej.
Myli się jednak ten, kto myśli, że w tak trudnej sytuacji na rynku pracy młodzi bezrobotni chętnie podejmą każde zajęcie i są gotowi ciężko pracować, by wyjść z  dołka. Wręcz przeciwnie mówią o pracy lekkiej i niewymagającej odpowiedzialności. Nie marzą o zarobkach i awansach, najlepszy dla nich byłby etat urzędnika albo pracownika "na państwowym".

Minimalizm społecznych aspiracji jest konsekwencją postawy, która ukształtował się dużo wcześniej. Już szkołę (najczęściej zawodową) wybierali nie ze względu na interesujący ich kierunek, ale dlatego, że nie musieli daleko dojeżdżać lub szedł do niej ktoś znajomy. Często deklarują, że od zarobków ważniejsze jest to, żeby nie trzeba było zbyt ciężko pracować - oczekiwania niezbyt odległe od postaw ich rodziców, ukształtowanych w innym systemie politycznym i ekonomicznym.

Iluzją dobrych perspektyw po zakończeniu nauki karmią się jeszcze studenci dobrych wydziałów warszawskich uczelni, ale i oni nie wierzą już w szybką karierę typu yuppie. Potrzeba "małej stabilizacji" przeważa nad tym popularnym do niedawna wzorcem kariery; najsilniejsza jest wśród słabo wykształconych, a zwłaszcza bezrobotnych, ocenia "GW".

em, pap