Dlaczego Święty Mikołaj nie jest moim idolem

Dlaczego Święty Mikołaj nie jest moim idolem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Odpowiedź na zadane w tytule pytanie jest prosta: bo nie i koniec. Nie mam czasu na zajmowanie się kimś, kto bierze „nockę” w Wigilię, daje prezenty tylko dzieciom, bez sensu się uśmiecha i jest bardziej nierealny niż polski parlament. No ale dobrze. Powiem wam, czemu Święty Mikołaj nie jest moim idolem.
1. Mikołaj nosi jaskrawoczerwony strój. Gacie ma czerwone i kubraczek ma czerwony - tu i ówdzie obszyty jeszcze futrem (pewnie z gronostaja albo z norek). My, jako ludzie nowocześni, mówimy stanowcze NIE zabijaniu niewinnych stworzeń dla zaspokojenia żądzy posiadania. A poza tym strój Mikołaja wyprodukowano w chińskiej fabryce. Małe chińskie dłonie smutnych dzieci dziergały tkaninę. I dziergały, i dziergały, i dziergały. A potem zszywały, zszywały i zszywały. Oj zszywały. Jak skrzaty na Biegunie.

2. Bo Mikołaj to twór wielkiego koncernu, wyciągającego pieniądze z kieszeni konsumentów. Koncernu który, jak wszyscy dobrze wiedzą, wylewa ścieki do Zalewu Zegrzyńskiego i podpisuje tajne umowy z firmami produkującymi leki na cukrzycę. Nie zgadzamy się, by wielkie korporacje, żerujące na męczeniu porządnych obywateli, niszczyły małe i średnie przedsiębiorstwa.

3. Dziś dbać o zdrowie, to dbać o świat. Kto o siebie nie dba, wydłuża okres, kiedy będzie zależny od innych, ponieważ będzie schorowany i w kiepskiej formie. Nadciśnienie, wrzody żołądka, zwapnienie kości i stawów, wieńcówka, otłuszczenie wątroby. Kto nie dba o zdrowie, będzie musiał przyjmować leki. A leki to firmy farmaceutyczne, a kupowanie leków to wspieranie tych firm. A wspieranie tych firm to przecież popieranie współczesnego Holocaustu.

4. Jak on w ogóle wygląda? Wiadomo, że jest równość i tolerancja, ale żeby tak się obżerać? Nie może poćwiczyć trochę? Panie Mikołaju - ruch raz w roku to stanowczo za mało. Precz z brakiem umiaru w jedzeniu. Bo przecież widzimy głód zbierający plony w dalekiej Afryce.

5. Co to w ogóle za pomysł, żeby rozdawać darmozjadom prezenty? Przecież kryzys mamy. Obdarowani prezentami powinni zapłacić podatek od darowizny. Dzisiaj wszyscy musimy dbać o stan finansów i gospodarek. Myślmy globalnie i przyszłościowo. Nie wyrzucajmy pieniędzy w błoto. Nie rozdawajmy ich na prawo i lewo.

6. Nasz czerwony Mikołaj to zaledwie podróba prawdziwego św. Mikołaja, który żył w Turcji na przełomie trzeciego i czwartego wieku naszej ery. To biskup z klasą, dobroczyńca, bohater. Człek prawdziwy. A dziś tylko to, co oryginalne ma znaczenie. Do diabła z tanimi podróbkami!

7. A właściwie to po której stronie politycznej barykady stoi Mikołaj? Jest liberałem, konserwatystą, socjalistą czy może nacjonalistą? Czy wsparłby pożyczkę udzielaną Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu? Jak skomentowałby wystąpienie Radosław Sikorskiego w Berlinie? Czy ma swojego kandydata po stronie Republikanów w nadchodzących wyborach prezydenckich w USA? Czy wie, co będzie, jak obniżą rating Polski?
 
8. Jeden z jego reniferów to alkoholik. Czerwonym nosem podrzuca sobie wiadro, wlewając do gardła wodę ognistą. Kto dzisiaj pije alkohol? Może wino do kolacji albo hipsterskiego drinka podczas piątkowego clubbingu. Żeby wódkę pić? Żeby nos czerwony? Dziś wszelkie używki i uzależnienia są oznaką słabości. A kto jest słaby, ten nie je.
 
9. Bo mikołajowe próżne rozdawnictwo to nic innego jak szerzenie postaw konsumpcyjnych. A przecież wszystkie mądre głowy jazgoczą zgodnie, że nie wolno nam przeżreć życia. Nie kupujcie! Twórzcie. Nie kupujcie! Róbcie. Nie kupujcie! Zdobywajcie. 

10. Przecież to takie niepoważne. Jak można wierzyć, że jakaś czerwona opasła beczka opatrzona brodą przeciska się przez komin w Wigilię i zostawia pod choinką prezenty, a świat przemierza saniami ciągniętymi przez renifery. Szaleństwo i bajdurzenie, którym nie wyżywi się rodziny. A grunt to mieć co do gara wsadzić, no nie?

 0

Czytaj także