Seksturystyka do Pragi

Seksturystyka do Pragi

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tysiące Anglików w weekendy odwiedzają Pragę w poszukiwaniu taniego seksu i piwa, wszczynając jedną czwartą wszystkich burd, jakie w tym czasie mają miejsce w centrum Pragi.
Amatorzy taniej rozrywki jeżdżą do Pragi na weekendy, korzystając z  bardzo tanich biletów lotniczych, które często kosztują zaledwie 18 funtów (ok. 130 złotych).

"Nie przyjeżdżają jednak, żeby podziwiać piękno architektury. Poszukują piwiarni, striptizu i salonów erotycznych. Zachowują się tak, że wiele hoteli odmawia już ich przyjmowania" - napisał największy czeski dziennik "Mlada fronta Dnes" cytując napis na  jednym z barów w centrum miasta, gdzie widnieje: "Sorry chłopcy, żadne pijaństwa, żadne grupy kibiców rugby, albo futbolu. Dziękujemy, nie chcemy".

Zdaniem Neila Smithe'a, który założył biuro podróży "Prague Piss-up", aż połowa mężczyzn przyjeżdżających w piątek z Wielkiej Brytanii do Pragi jest na rauszu i "ma ciąg". "Przyjeżdżają licznie, bo od kolegów dowiedzieli się, że w Pradze można skorzystać z życia i że jest to bardzo tanie" - stwierdził Smith.

Informacje na ten temat potwierdziła czeska policja.

"Widać ich coraz częściej; coraz częściej biją się między sobą albo z mieszkańcami Pragi" - stwierdził jeden z wysokich rangą przedstawicieli praskiej policji.

Pisze o tym także angielski dziennik "The Daily Telegraph"

O całej sprawie wie również ambasada Wielkiej Brytanii w Pradze, choć nie  chce się na ten temat szerzej wypowiadać. Potwierdza jednak, że w ostatnim czasie w sposób zasadniczy wzrosła liczba tzw. spraw konsularnych, tj. takich, które związane są z pomocą prawną dla brytyjskich obywateli.

Czeskie urzędy także nie chcą komentować weekendowych pobytów Brytyjczyków w Pradze. Po sierpniowych powodziach liczba przyjeżdżających do stolicy Czech turystów zmniejszyła się aż o jedną piątą. Nikt z przedstawicieli władz Pragi nie chce więc w żaden sposób zniechęcać do odwiedzania miasta żadnego z 300 tysięcy turystów z Wielkiej Brytanii, jacy rokrocznie przyjeżdżają do czeskiej metropolii.

Inspektor policji Daniel Kolarz uważa, że kiedy w grę wchodzą interesy ekonomiczne, z niczego nie można robić zbyt wielkiego problemu.

Według przedstawicieli czeskich biur podróży, problem weekendowych wycieczek chcących się wyszaleć w Pradze Brytyjczyków jest sprawą przejściową. Uważają, w przyszłości trzeba jednak Czechy propagować tak, aby przyciągały głównie turystów na poziomie.

em, pap