Pewien trzylatek w ciągu czterech dni dwukrotnie rozbił samochód ojca. Ostatni raz nawet w świetle kamer telewizyjnych.
Wyraźnie odkrywając w sobie pasję do motoryzacji trzylatek wyciągnął z kieszeni ojca kluczyki do jego hondy accord, następnie dostał się do samochodu, odpalił go i ruszył. Nie ujechał daleko - przejażdżka zakończyła się na zaparkowanej w pobliżu toyocie. Chłopczykowi nic się nie stało, ale spowodowane przez niego zniszczenia oszacowano na 5000 euro.
Jedna z telewizji niemieckich uznała całe zajście na tyle zabawne, że postanowiła wysłać ekipę do Bocholt (w pobliżu holenderskiej granicy), aby na miejscu zrekonstruowała ona wydarzenia sprzed czterech dni.
Młody amator czterech kółek został ponownie posadzony za kierownicą. Uruchomiono silnik samochodu, włączono kamery i powoli odtwarzano zajście sprzed kilku dni. Jednak wtedy trzylatek znów wziął sprawy w swoje ręce - gwałtownie ruszył uderzając w zaparkowane przed nim auto.
Chłopcu znów nic się nie stało, choć wyrządzone przez niego szkody oszacowano na 1000 euro. Duże problemy może mieć teraz jego ojciec - policja rozpoczęła śledztwo mające wyjaśnić, czy nie dopuścił się on zaniedbania obowiązków rodzicielskich.
sg, pap