Samochód z jabłkiem

Samochód z jabłkiem

Wiele wskazuje na to, że Apple zaprojektuje samochód. Jedni są zachwyceni, inni zadają pytanie: po co?

Współczesne samochody są co najmniej nudne – uważa Jonathan Ive, legendarny projektant Apple. W rozmowie z dziennikarzem „New Yorkera” nie krył irytacji ich wzornictwem. – Niektóre są wręcz szokujące, nie ma w nich nic, są puste – wyjaśniał. Kilka dni po tym, jak ukazał się ten wywiad, „Wall Street Journal” napisał, że Apple pracuje nad elektrycznym, samosterującym samochodem. I choć plotki na ten temat krążyły od lat, to informacja ta wywołała burzę. Bo Apple i jego główny projektant Jonathan Ive to jedna z najbardziej przyciągających marek na świecie. Produkty z jabłkiem cieszą się niemal religijnym oddaniem konsumentów. Na tym fanatycznym niekiedy przywiązaniu Apple potrafi doskonale zarabiać, a w tej chwili na kontach firmy jest 178 mld dolarów. To więcej niż warte są dziś Amazon i Netflix razem wzięte. Apple ma więc utalentowanych ludzi, pieniądze i wiernych konsumentów. Pytanie tylko, czy samochód z jabłkiem to na pewno dobry pomysł.

AAA PRACĘ W APPLE DAM

Apple w zasadzie już wszedł na rynek samochodów poprzez system CarP lay. Dostępny dla posiadaczy iPhone’ów pozwala na korzystanie w czasie jazdy z systemu głosowego Siri, który pozwala sterować urządzeniami bezdotykowo za pomocą głosu. W ten sposób można dzwonić, odbierać pocztę, a także korzystać z map do nawigacji. Apple nie jest zresztą w tej dziedzinie pionierem. Microsoft od lat forsuje podobne rozwiązania w fordach, a Google w audi. To jednak nie koniec ambicji firmy z jabłkiem w logo. Na początku lutego okazało się, że do Apple należy jeżdżąca po Kalifornii flota vanów z zainstalowanym na dachu systemem Lidar. Mogą one służyć do tworzenia przestrzennych map, ale także do badania odległości między autami i testowania samosterujących się samochodów. Okazało się też, że Apple zatrudnia wielu ekspertów z branży motoryzacyjnej, którzy w tajnym biurze położonym poza kampusem firmy w Cupertino pracują nad nowym projektem. Miał on zostać zatwierdzony przez Tima Cooka ponad rok temu, a jego robocza nazwa to Titan.

Zespołem kieruje Steve Zadesky, który w latach 90. był inżynierem w Fordzie, a w Apple jest wiceprezydentem odpowiedzialnym za projekty iPod i iPhone. Zadesky dostał pozwolenie na stworzenie tysiącosobowego zespołu, do którego niemal dowolnie mógł dołączać zarówno nowe osoby, jak i te pracujące już dla Apple w innych działach. Według „WSJ” ludzie z tego zespołu spotkali się w Austrii z przedstawicielami firmy Magna Steyr, która jest jednym z głównych producentów systemów samochodowych, począwszy od podnośników szyb po zamki do drzwi. Ale jest jeszcze więcej dowodów wskazujących, że Apple pracuje nad autem. W ubiegłym roku do firmy dołączył Marc Newson, kolega Jona Ivego, który wcześniej także pracował dla Forda, gdzie zaprojektował koncepcyjnego, przypominającego nieco trabanta, Forda 0121C. Inną ciekawą postacią w zespole jest Haran Arasaratnam, który w Apple był inżynierem zajmującym się pracami nad nowymi ogniwami elektrycznymi, a na jego profilu w LinkedIn dopatrzono się także przeszłości w Ford Motor Company. Branżowe portale donoszą, że Apple podkupuje pracowników od Tesli, która, jak wiadomo, projektuje auta elektryczne.

Choć koncern żadnej z tych plotek nie potwierdza, to obserwatorzy nie wątpią, że gigant szykuje się już do wejścia na rynek samochodowy. Niektórzy analitycy zadają sobie jednak pytanie, po co? Rynek aut jest nie dość, że bardzo ryzykowny, to jednocześnie wymaga gigantycznych inwestycji. I nie chodzi tu wyłącznie o postawienie fabryki, która auta będzie produkowała. W grę wchodzi logistyka tysięcy półproduktów, zebranie odpowiednich licencji, zezwoleń oraz zbudowanie sieci serwisowej. W tej kwestii jest więcej pytań niż odpowiedzi. Wątpliwości budzi też sam potencjalny produkt. Jeśli ma to być samoprowadzący się samochód, to co z miejscami, gdzie takie auta są po prostu zakazane? Krytycy zarzucają firmie, że w tej chwili nie wie nic o produkowaniu samochodów. – A co Apple wiedziało o telefonach komórkowych przed stworzeniem iPhone’a? – odpowiada Bryan Chaffin, piszący dla The Mac Obserwer. – W 2007 r. Apple rzeczywiście niewiele wiedziało o robieniu telefonów, ale jakoś to wykombinowali. Bo Apple to firma pisząca programy, a to dziś główny kierunek rozwoju branży. To program zawiaduje samochodem. Pokazała to Tesla, która w ten sposób zwiększyła osiągi swego auta – tłumaczy Chaffin.

JAK NA TYM ZAROBIĆ

Podejmując próbę stworzenia auta, czy to elektrycznego, czy też samoprowadzącego, Apple wchodzi w niszę, która paradoksalnie jest już całkiem zapełniona. Niedawno firma taksówkarska Uber zapowiedziała, że w Pittsburghu powstanie laboratorium, w którym rozpoczną się prace nad autonomiczną taksówką. Byłyby to auta elektryczne jeżdżące bez kierowcy. Sony zainwestowało około 100 mln jenów (ponad 3 mln zł), wykupując dwuprocentowy udział w motoryzacyjnym start-upie ZMP. Specjalizuje się on w produkcji niewielkich zrobotyzowanych pojazdów. Podobne prace na własną rękę prowadzą w Dolinie Krzemowej Ford i Nissan. Nad swoim projektem pracuje też Google, które całkiem niedawno zademonstrowało jedną z wersji swego autonomicznego auta.

Apple nie jest więc w swych planach osamotniony, bo wiele firm jest przekonanych, że auta elektryczne będą w przyszłości dominowały na drogach. Pojawia się jednak pytanie, czy to się firmie opłaci. Dziś Apple zdecydowanie dominuje na rynku smartfonów, gdzie zgarnia 93 proc. zysków całej branży. By uzmysłowić sobie, ile to jest, wystarczy powiedzieć, że w ostatnim kwartale firma co godzinę zarabiała 8,3 mln dolarów. Mimo że Samsung sprzedaje więcej telefonów, to i tak największe zyski zgarnia Apple. Czy ten model biznesowy da się powtórzyć w innych dziedzinach? Marże w branży motoryzacyjnej, nawet w przypadku aut luksusowych, są niczym w porównaniu do marż Apple na elektronice.

– Gdyby Apple nie zarabiało tych miliardów na elektronice, również powiedzielibyśmy, że nie da się ich na tym zarabiać. Tymczasem Apple pokazuje, że się da. Budowa samochodu jest trudna i bardzo ryzykowna. Ale nie jest wcale znacznie ryzykowniejsza niż wyprodukowanie odtwarzacza mp3 – mówi dziennikarz i bloger Matthew Yglesias.

Poza tym, jak przekonuje John Gruber, dziennikarz piszący o trendach, rynek samochodowy jest ogromny i już kilka procent udziału w nim mogłoby oznaczać dla Apple gigantyczne zyski. Zwłaszcza że pewnie stworzy produkt z najwyższej półki. Zresztą notowania firmy na wieść o pracach nad autem mocno podskoczyły, ustanawiając kolejny rekord.

DUCHOWY PARTNER

Być może zresztą gigantowi wcale nie chodzi o budowę auta, ale maksymalną rozbudowę systemu CarPlay, tak by był w stanie przejmować więcej zadań samochodu. Lista producentów, którzy zapowiedzieli wsparcie dla samochodowego rozwiązania Apple, jest bardzo długa i obejmuje praktycznie wszystkich liczących się producentów – od Ferrari, przez Mercedesa, BMW, Volvo i Audi, aż po Volkswagena, Fiata czy Forda. Na razie jednak na rynek trafił zaledwie jeden model z tym systemem – Ferrari FF. Wkrótce jednak będzie można zamówić nowe Volvo XC90 z systemem Apple.

Niektórzy podejrzewają, że Apple może starać się przejąć Tesla Motors, co rozwiązałoby większość problemów związanych z wejściem na ten zupełnie nowy rynek. Tesla bardzo intensywnie rozbudowuje sieć swoich stacji elektrycznych, które w założeniu firmy mają się znajdować co 500 km. Jonathan Ive wie, że w biznesie zawsze trzeba mieć trochę szczęścia. Sam dorastał w Chingford, raczej ubogiej dzielnicy Londynu (skąd pochodzi też David Beckham), dziś jest po prezesie Timie Cooku najważniejszą osobą w firmie. Swego czasu, jeszcze przed powrotem Steve’a Jobsa do Apple, rozważał odejście z koncernu. Gdyby nie został, pewnie nigdy by się z Jobsem nie spotkali i nie stworzyli tylu porywających urządzeń. Tuż przed śmiercią Jobs powiedział o nim: – Jeśli miałbym wskazać mojego duchowego partnera w biznesie, byłby nim Jony. Czy uda mu się przedefiniować rynek samochodowy, tak jak to było w przypadku iPhone’a? Wiadomo, że Ive kocha samochody (sam jeździ bentleyem mulsanne) i pewnie spróbuje zbudować iPhone’a na kółkach. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 11/2015
Więcej możesz przeczytać w 11/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0