High Court (sąd pierwszej instancji) odrzucił argumentację kobiet, które mówiły, że dysponowanie zamrożonymi embrionami jest ich prawem jako człowieka. Powiedziały na przykład, że jeśli kobieta zajdzie w ciążę w naturalny sposób, a potem zerwie z partnerem, nikt nie wymaga od niego zgody na poród.
Sędzia powiedział, że jakkolwiek współczuje kobietom, nie może zmienić obowiązującego w Wielkiej Brytanii prawa. "To należy do parlamentu, a nie do sądu" - podkreślił.
Dla obu kobiet sztuczne zapłodnienie jest jedyną nadzieją na zajście w ciążę. 30-letnia Evans przeszła terapię nowotworu jajników, po której jest bezpłodna. Wcześniej zamroziła jednak sześć zarodków - komórek jajowych zapłodnionych przez jej ówczesnego towarzysza życia. Teraz mężczyzna żąda ich zniszczenia.
37-letnia Hadley również jest bezpłodna. Jej problemy wynikają z ogólnego złego stanu zdrowia. Z mężem rozstała się wiele lat temu. Obecnie także on nie zgadza się na wykorzystanie dwóch zamrożonych dawno temu embrionów.
Adwokaci obu pań argumentowali, że "teraz należy skończyć to, co kiedyś, wraz z zapłodnieniem komórek jajowych, zostało rozpoczęte". Reprezentanci ich byłych partnerów podkreślali z kolei, że narodziny potomstwa oznaczałyby dla mężczyzn "prawne, finansowe, uczuciowe i moralne zobowiązania wobec dzieci".
Sąd nakazał zniszczenie embrionów. Nastąpi to po upłynięciu terminu odwołania od wyroku.
rp, pap