Google będzie mogła publikować pełne teksty książek, do których prawa autorskie już wygasły, a także jedynie fragmenty tych, które są nimi jeszcze objęte. W ten sposób udostępnionych zostanie stopniowo ponad 15 milionów książek i dokumentów. Będą one skanowane w tempie kilkudziesięciu tysięcy stron dziennie.
Google nie ma jednak wyłączności na internetowe wykorzystanie zasobów bibliotek, co oznacza, że i inne wyszukiwarki, i internetowe "domy towarowe" takie jak Yahoo czy Amazon.com prawdopodobnie także będą się starały o prawa do publikacji na swoich stronach bibliotecznych zbiorów.
W zamian portale internetowe mogą zaoferować bibliotekom pomoc techniczną w zamianie na formę cyfrową ich zasobów na wewnętrzny użytek.
W poniedziałek Biblioteka Kongresu i kilka innych bibliotek z USA, Kanady, Egiptu, Chin i Holandii ogłosiły plan utworzenia dostępnego w internecie cyfrowego archiwum obejmującego milion książek.
Inicjatywy te są elementem ogólnego trendu udostępniania książek w cyberprzestrzeni. Kilkanaście czołowych wydawnictw amerykańskich już weszło w różnego rodzaju spółki z Google i Amazon.com, które umożliwiają czytanie w internecie fragmentów książek zastrzeżonych prawami autorskimi.
em, pap