Piękne zwycięstwo nad Rosjanami

Piękne zwycięstwo nad Rosjanami

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polska pokonała w Sendai Rosję 3:2 (19:25, 19:25, 25:22, 25:20, 15:11) w meczu grupy E drugiej rundy mistrzostw świata siatkarzy. Polska zapewniła sobie awans do półfinału.
Polska: Zagumny, Wlazły, Kadziewicz, Pliński, Świderski, Winiarski, Gacek (libero) oraz Bąkiewicz, Żygadło, Gruszka, Szymański.

Rosja: Grankin, Połtawski (19), Kazakow (13), Kuleszow, Kosariew, Abramow (15), Wierbow (libero) oraz Makarow, Wołkow, Dinejkin


"Siłą polskiego zespołu jest bardzo długa ławka rezerwowych" - mówił dzień wcześniej słynny argentyński gracz Marcos Milinkovic. Były to słowa prorocze. W trudnych i decydujących momentach spotkania ważną rolę odegrali m.in. Piotr Gruszka i Grzegorz Szymański, którzy zastąpili słabiej spisujących się we wtorek kolegów z wyjściowego składu.

Mecz rozpoczął się od prowadzenia Rosjan 4:0. Mocno atakował i zagrywał Siemion Połtawski, który w dwóch pierwszych setach wyrządził wiele szkody polskiej drużynie; brak było w naszym zespole przede wszystkim przyjęcia. Rywale mieli też ogromną przewagę w bloku. Polacy nie kończyli ataków, praktycznie nie podbijali piłek po akcjach rywali, którzy prowadzili m.in. 8:4, 16:11 i 21:16.

Drugi set rozpoczął się od asa serwisowego Aleksieja Kuleszowa. Rosjanie szybko narzucili swój styl gry i przebieg tej partii był podobny jak w pierwszej. Polski zespół nie był w stanie znaleźć jakiegokolwiek sposobu na rosyjski blok. Doskonale grający w tym fragmencie kapitan Rosji Siemion Połtawski mylił się czasem w ataku i na zagrywce, ale też zdobywał punkty. W ataku Mariusz Wlazły nie miał w kolegach wsparcia. Dotychczasowy lider zespołu Sebastian Świderski miał wyraźnie słabszy dzień.

Trzeci set rozpoczął się natomiast od prowadzenia Polski - 3:0. Rywale odrobili jednak straty na 4:4 i do końca seta raz jedna raz druga drużyna prowadziła 1-2 punktami. Z czasem polskie akcje stawały się coraz bardziej skuteczne, a Rosjanie popełniali błędy; ich trener Zoran Gajic zaczął dokonywać zmian.

W polskim zespole okres dobrej gry miał Grzegorz Szymański, który kończył każdą piłkę. Poprawiła się gra w obronie i Polska zwyciężyła 25:22.

W czwartym secie przy pierwszej przerwie technicznej Rosja prowadziła 8:7, ale w dalszej części tej partii dominowała już Polska, a rosyjskie ataki były zatrzymywane blokiem. Rywale popełniali też coraz więcej błędów, co w efekcie dało Polsce wygraną 25:20.

Jeżeli w tie breaku można mówić o jakimkolwiek przełomie, to mógł nim być serwis Łukasza Kadziewicza. Autowa piłka trafiła w plecy kapitana Rosji Siemiona Połtawskiego. Polska objęła prowadzenie 5:3. Trener Gajic wziął czas, ale Piotr Gruszka i jego koledzy nie oddali już inicjatywy, prowadząc 8:6, 10:7 i 13:10.

"Wszyscy jesteśmy ogromnie szczęśliwi, zresztą widać było tą radość po ostatniej piłce - powiedział II trener reprezentacji Polski Alojzy Świderek. - Cieszy nas bardzo nie tylko zwycięstwo, choć ono przede wszystkim, ale również gra i to, że potrafiliśmy się podnieść po dwóch słabszych setach. Nie jest tak, że na trzeci set wyszła zupełnie odmieniona drużyna. Już w drugim secie zaczęliśmy powoli swoje, a kulminacja była w partii trzeciej i kolejnych. Jest to ukoronowanie naszej dotychczasowej pracy. Zrobiliśmy krok, którego do tej pory nam brakowało".

W środę Polska rozegra ostatnie spotkanie drugiej fazy mistrzostw w grupie E z Serbią i Czarnogórą.

"Znów zagramy o zwycięstwo, nie będziemy kalkulować, z którego miejsca w grupie bardziej opłaca nam się wyjść. Zawsze teoretycznie lepiej jest awansować z miejsca pierwszego. Ale tak jak mówią, nie zamierzamy kalkulować, jutro gramy o zwycięstwo z Serbami" - podsumował Alojzy Świderek.

pap, ss