Po trwającym ponad rok śledztwie Prokuratura Okręgowa w Łodzi
skierowała w piątek akt oskarżenia w tej sprawie do Sądu
Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Poinformował o tym PAP
rzecznik prokuratury Krzysztof Kopania. Liderowi Samoobrony grozi
kara do 8, a Łyżwińskiemu - do 10 lat więzienia. Obaj nie
przyznają się do winy.
REKLAMA
Śledztwo w sprawie tzw. seksafery w Samoobronie wszczęto w
grudniu 2006 r. po publikacji w "Gazecie Wyborczej". Tekst powstał
na podstawie relacji Anety Krawczyk, b. radnej Samoobrony w
łódzkim sejmiku i b. dyrektor biura poselskiego Łyżwińskiego.
Kobieta utrzymuje, że pracę w partii dostała za usługi seksualne
świadczone Łyżwińskiemu i Lepperowi. Krawczyk twierdziła, że ojcem
jej najmłodszego dziecka jest Łyżwiński, jednak badania DNA to
wykluczyły. Test DNA wykluczył także ojcostwo Andrzeja Leppera.
Śledztwo prowadzone było w sprawie żądania oraz przyjmowania
korzyści osobistych o charakterze seksualnym przez osoby pełniącą
funkcję publiczną i uzależnienia od nich zatrudnienia w biurze
poselskim. Przesłuchano w nim ponad 220 osób.
"Głównymi dowodami w sprawie są zeznania świadków i
pokrzywdzonych, które mają swoje odzwierciedlenie w pozyskanej w
tej sprawie dokumentacji, wyniki konfrontacji oraz ekspertyzy
szeregu biegłych, powołanych w tej sprawie" - powiedział PAP
Kopania.
Zarzuty stawiane Lepperowi dotyczą lat 2001-2002. B. wicepremier
jest oskarżony o żądanie i przyjmowanie w związku z pełnioną przez
niego funkcją publiczną korzyści osobistych o charakterze
seksualnym od Anety Krawczyk. Według śledczych, łączyło się to z
jego zgodą na zatrudnienie kobiety w biurze poselskim
Łyżwińskiego.
Drugi zarzut dotyczy usiłowania doprowadzenia w 2002 roku innej
kobiety związanej z Samoobroną do obcowania płciowego. Według
nieoficjalnych informacji, chodzi o szefową młodzieżówki
Samoobrony w Lublinie. Do obu przestępstw - zdaniem prokuratury -
miało dojść przy wykorzystaniu stosunku zależności kobiety w
ramach struktury Samoobrony i były one popełniane wspólnie i w
porozumieniu z Łyżwińskim.
Lepper nie przyznał się do zarzucanych czynów. Grozi mu kara do 8
lat więzienia. Prokuratura nie wnosiła o jego aresztowanie i
zastosowała wobec niego poręczenie majątkowe. Lider Samoobrony i
jego adwokaci proponowali jako poręczenie ciągnik lub grunty
rolne, później jednak wycofali się z tego. Ostatecznie prokuratura
zastosowała wobec niego 30 tys. złotych kaucji i dozór policyjny.
Po przedstawieniu zarzutów Lepper mówił dziennikarzom, że jest
niewinny. "Do żadnych zarzutów się nie przyznałem, bo takie fakty
nie miały miejsca. Nie ma ani jednego świadka, który potwierdziłby
te zajścia" - mówił wówczas Lepper. Podważał także wiarygodność
głównego świadka w tej sprawie i powtórzył, że nigdy z Anetą
Krawczyk nie "miał żadnych kontaktów".
Lepperowi prokuratura przedstawiła zarzuty w listopadzie ub.
roku, już po wyborach, kiedy nie dostał się on do Sejmu i nie
chronił go już immunitet poselski. Kilka miesięcy wcześniej na
zatrzymanie i przedstawienie zarzutów ówczesnemu posłowi
Stanisławowi Łyżwińskiemu musiał zgodzić się Sejm. Parlament
zgodził się także na aresztowanie posła.
Na tym b. wiceszefie Samoobrony ciąży siedem zarzutów, które
dotyczą lat 1999-2003. Według prokuratury, Łyżwiński jesienią 2002
r. zgwałcił w swoim biurze poselskim w Tomaszowie Maz. działaczkę
Samoobrony, która ubiegała się o stanowisko wójta. W tym samym
okresie - zdaniem śledczych - kilkakrotnie wykorzystał seksualnie
tę kobietę.
Łyżwiński jest także oskarżony o przyjmowanie i żądanie korzyści
osobistych o charakterze seksualnym oraz wykorzystanie lub
usiłowanie wykorzystania seksualnego czterech kobiet, w tym Anety
Krawczyk. Miał grozić kobietom utratą pracy w swym biurze
poselskim lub strukturach Samoobrony.
Zdaniem prokuratury, poseł w stolicy i Lublinie kilkakrotnie
wykorzystał lub usiłował wykorzystać seksualnie inną działaczkę
Samoobrony. Natomiast od jeszcze innej kobiety, która ubiegała się
o posadę w jego biurze poselskim zażądał obcowania płciowego.
Według oskarżenia, w grudniu 2002 roku Łyżwiński miał także
nakłaniać Anetę Krawczyk do przerwania ciąży, wbrew przepisom
ustawy.
Ostatni z zarzutów stawianych Łyżwińskiemu dotyczy podżegania w
latach 1999-2000 do porwania i przetrzymywania biznesmena
Zbigniewa B. Według śledczych, chciał w ten sposób zmusić go do
zapłaty pół milion złotych z tytułu rzekomych nieprawidłowości w
rozliczeniach wspólnej działalności gospodarczej. B. posłowi grozi
kara 10 lat więzienia.
Łyżwiński od pół roku przebywa w areszcie. Nie przyznaje się do
winy. W związku z jego aresztowaniem jego adwokat i żona
skierowali skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Przez
ostatnie tygodnie b. poseł zapoznawał się z aktami śledztwa i
robił skrupulatne notatki, bo pisze książkę o "seksaferze". Według
jego żony, powstał już nawet pierwsza część książki, którą adwokat
analizuje pod kątem prawnym.
Wanda Łyżwińska, podkreśliła w piątek w rozmowie z PAP, że nadal
jest przekonana o niewinności męża. "Wreszcie prokuratura zrobiła
to, na co oczekiwaliśmy, żeby to poszło jak najszybciej do sądu.
Mój mąż jest niewinny. W tej sprawie nie ma dowodów, jest tylko
+słowo przeciwko słowu" - powiedziała Łyżwińska.
Łyżwiński był jednym z najbliższych współpracowników Leppera.
Karierę w Samoobronie rozpoczynał jako kierowca szefa partii,
później został wiceprzewodniczącym Samoobrony. Został z niej
wykluczony w grudniu 2006 roku, niedługo po ujawnieniu
"seksafery". Kilka lat temu przyznał się, że był tajnym
współpracownikiem SB.
Zadowolona ze skierowania o sądu aktu oskarżenia jest pełnomocnik
Anety Krawczyk, mec. Agata Kalińska-Moc. "Cieszy mnie, że w końcu
po tak długim czasie akt oskarżenia został skierowany. Uważam, że
bardzo celowe i zasadne było, aby ten akt oskarżenia objął obydwu
panów. Przyspieszy to całe postępowanie sądowe. Z uwagi na zarzuty
jest zasadne, żeby było łączne rozpoznanie sprawy przeciwko obu
panom" - powiedziała mec. Kalińska-Moc.
Jej zdaniem, skierowanie do sądu aktu oskarżenia uwiarygodnia
Anetę Krawczyk. "Prokuratura przede wszystkim oparła się na
zeznaniach mojej klientki, które oczywiście były bardzo
szczegółowo analizowane, uwiarygodniane przez bardzo obszerny
materiał dowodowy" - podkreśliła Kalińska-Moc.
W śledztwie prokuratura przedstawiła zarzuty jeszcze trzem
osobom. Były asystent Łyżwińskiego i radny Samoobrony Jacek P.
został oskarżony o nakłanianie Krawczyk do przerwania ciąży i
narażenie jej życia w związku z podaniem kobiecie przeznaczonej
dla zwierząt oksytocynę w celu wywołania skurczów porodowych. Miał
on także nakłaniać kobietę do wycofania zeznań obciążające liderów
partii. Jego proces przed piotrkowskim sądem prawdopodobnie
zakończy się w marcu. Grozi mu 8 lat więzienia.
Zarzuty w "seksaferze" usłyszeli także dwaj inni byli działacze
Samoobrony - Franciszek I. z Myślenic i Paweł G. z Tomaszowa Maz.
Pierwszy z nich jest podejrzany o poplecznictwo i podżeganie do
składania fałszywych zeznań, G. zarzuca się grożenie śmiercią
Anecie Krawczyk i nakłanianie jej do fałszywych zeznań. Obu
mężczyznom grozi kara do 5 lat więzienia. Ich sprawa została
wyłączona do odrębnego postępowania i wkrótce - według prokuratury
- także znajdzie swój finał w sądzie.
ab, pap