Uroczystość tę poprzedziła msza św. celebrowana przez biskupa polowego
WP, gen. dyw. Tadeusza Płoskiego. Uczestniczyli w niej m.in.: ambasador RP w Wilnie
Janusz Skolimowski, sekretarz Rady OPWiM Andrzej Przewoźnik, prezes Stowarzyszenia
"Wspólnota Polska" Maciej Płażyński, prezes Oddziału Solecznickiego Związku Polaków
na Litwie Zdzisław Palewicz, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Czesław Cywiński
oraz weterani AK Okręgu Wileńskiego i Nowogródzkiego.
W homilii biskup Płoski
podkreślił, że "krzyże na kwaterze będą upamiętniały żołnierzy Armii Krajowej,
którzy spoczywają w bezimiennych mogiłach ziemi wileńskiej i nowogródzkiej, m.in.
jednego z legendarnych dowódców Armii Krajowej, por. Jana Borysewicza, ps.
+Krysia+".
REKLAMA
Hierarcha przypomniał, że jesienią 2008 roku środowisko byłych
żołnierzy nowogródzkiej AK i ich rodzin obiegła informacja o tym, że w zasypanej
studni koło miasteczka Ejszyszki (obecnie Litwa) odnaleziono szczątki porucznika AK
Jana Borysewicza, ps. "Krysia". "Wiadomość ta zelektryzowała kombatantów z
Nowogródczyzny, a przede wszystkim żołnierzy komendanta +Krysi+, jednego z
najdzielniejszych i najzdolniejszych partyzantów Armii Krajowej, nie tylko na
Nowogródczyźnie, ale zapewne na całych północno-wschodnich Kresach Rzeczypospolitej"
- podkreślił bp Płoski.
Dodał, że "Krysia" poległ 21 stycznia 1945 r. pod wsią
Kowalki na Nowogródczyźnie w walce z grupą operacyjną NKWD. Zdaniem biskupa, "sam
ten fakt był wystarczającym powodem, by postać tego dzielnego człowieka przemilczeć
w PRL". Biskup dodał, że pamięć o nim była niewygodna również z innych powodów,
ponieważ był żołnierzem zawodowym Wojska Polskiego, partyzantem AK, który "walczył z
Polskę niepodległą, wolną, ale też i całą, a nie taką, jakiej chcieli
komuniści".
W wygłoszonym podczas mszy przemówieniu Andrzej Przewoźnik
podkreślił, że "dziś, po ponad 65 latach, spełniamy obowiązek wobec tych, którzy
walczyli w obronie ojczyzny, wobec tych, którym nie było dane doczekać wolnej
Polski". Dodał, że tym pochówkiem przywracamy ich pamięć do panteonu bohaterów
Polski. "Dziś, mimo upływu tylu lat, Polska o nich pamięta, pamięta o swoich
bohaterach" - zaznaczył.
Prezes Wspólnoty Polskiej Maciej Płażyński podkreślił,
że dzięki bohaterskiej walce żołnierzy AK mamy dziś wolną Polskę i Europę. "Powstaje
pytanie, jak tę wolność zagospodarować, jak bronić polskiej tożsamości w wolnej
Litwie, jak bronić polskiej szkoły" - powiedział.
Prezes Oddziału Solecznickiego
Związku Polaków na Litwie Zdzisław Palewicz powiedział, że uroczystość jest
złożeniem hołdu "żołnierzom, którzy oddali życie za ojczyznę, którzy walczyli o
honor narodu polskiego
Po mszy odbyły się uroczystości pogrzebowe, połączone z
odsłonięciem krzyża upamiętniającego żołnierzy AK, którzy spoczywają w bezimiennych
mogiłach Wileńszczyzny i Nowogródczyzny, a których szczątki, w miarę odnajdywania
grobów, będą w przyszłości mogły być w tej kwaterze godnie pochowane.
Prezes
Światowego Związku Żołnierzy AK Czesław Cywiński powiedział: "Jesteśmy tu, żeby
zameldować porucznikowi Borysewiczowi, iż do końca naszych dni będziemy pamiętać o
tobie i twoich żołnierzach. Polska nigdy nie da się zniszczyć, dopóki będą tacy
Polacy, jakim byłeś ty i twoi żołnierze".
Szczątki mężczyzn odkryto podczas prac
archeologiczno-ekshumacyjnych prowadzonych jesienią ubiegłego i wiosną bieżącego
roku na terenie grodziska Majak pod Ejszyszkami. Tam, według wskazań miejscowej
ludności, w 1945 roku NKWD wrzuciła do głębokiej nieczynnej studni zwłoki żołnierzy
Armii Krajowej, poległych w walce z oddziałami sowieckimi.
Miały znajdować się
tam m.in. zwłoki por. Borysewicza, legendarnego dowódcy AK, obrońcy Wileńszczyzny i
Ziemi Nowogródzkiej, poległego 21 stycznia 1945 roku pod Kowalkami (dzisiejsza
Białoruś). Jego ciało Sowieci obwozili po okolicznych wsiach i miasteczkach, chcąc
złamać opór polskiej ludności; wystawiano je m.in. na rynku w Ejszyszkach.
Prace
archeologiczne, jak wynika z relacji Przewoźnika, utrudniało kilkadziesiąt
zalegających w studni niewypałów różnego rodzaju amunicji artyleryjskiej. Zdaniem
ekspertów, można przypuszczać, że wrzucono je tam celowo, by utrudnić wyjęcie ciał i
ich godny pochówek.
W efekcie prac wydobyto szczątki trzech młodych mężczyzn.
Miały, jak podał sekretarz ROPWiM, "ślady przestrzelin oraz pchnięć typowym
sowieckim trójgraniastym bagnetem".
Niestety nie znaleziono przy nich żadnych
przedmiotów, które umożliwiłyby identyfikację zabitych żołnierzy.
"Nie możemy
więc z całą pewnością potwierdzić, że wśród wydobytych szkieletów są szczątki por.
Jana Borysewicza +Krysi+, czy schwytanego podczas wyprawy po ciało komendanta
konspiratora z placówki AK w Kowalkach o nazwisku Tamulewicz, czy też zastrzelonego
21 stycznia 1945 r. Józefa Kwietnia ps. Mucha i innego, figurującego w raporcie NKWD
jako nieznany, młodego żołnierza AK" - powiedział Przewoźnik.
pap, em