Zarząd Szczecina z Jurczykiem na czele zerwał 11 lat
temu umowę na sprzedaż gruntu z niemiecką firmą Euroinvest Saller. Decyzja władz
miasta oznaczała wypłatę firmie blisko 10 mln zł odszkodowania. Zdaniem prokuratury
było to narażenie gminy na znaczną stratę.
Sąd w uzasadnieniu stwierdził, iż
ówczesny zarząd dochował pełnej staranności przy podejmowaniu decyzji i podjął ją
zgodnie ze swoimi kompetencjami i wiedzą. Sąd uznał także, że unieważnienie rokowań
było uzasadnione i korzystniejsze dla miasta.
REKLAMA
Sprawą zajmował się najpierw
szczeciński sąd rejonowy, który uznał lipcu 2007 r., że Jurczyk i Wieczorek narazili
miasto na straty w wyniku wypłaty niemieckiej firmie blisko 10 mln zł odszkodowania.
Decyzją sądu okręgowego z marca ub.r. sprawa trafiła jednak do ponownego rozpoznana.
Poprzedni skazujący Jurczyka i jego zastępcę wyrok, został uchylony.
Jurczyk i
Wieczorek skazani zostali wtedy na kary po dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć
lat oraz wysokie grzywny. Sąd nakazał im też, by solidarnie, w ciągu czterech lat
spłacili 5 mln zł gminie, która poniosła straty. Obydwaj dostali też zakaz
zajmowania stanowisk w organach państwowych i samorządowych przez najbliższe cztery
lata.
Sąd rejonowy umorzył natomiast postępowania wobec pozostałych pięciu
oskarżonych w tej sprawie, uznając, że osoby te miały mniejszy zakres kompetencji i
nie miały pełnego wglądu do dokumentacji związanej z umową sprzedaży
ziemi.
Prokurator zarzucał ówczesnemu zarządowi Szczecina, że zrywając umowę z
Niemcami w grudniu 1998 r. wyrządził miastu szkodę znacznych rozmiarów i naraził je
na straty, które wyniosły 9,5 mln zł. W ocenie prokuratury, członkowie zarządu przy
podejmowaniu tej decyzji nie zachowali szczególnej ostrożności i zerwali umowę, mimo
iż firma wpłaciła 5 mln zł zadatku na poczet przyszłej transakcji, wartej łącznie 13
mln zł.
W grudniu 2003 r. Sąd Najwyższy uznał, że umowę z firmą zawarto
skutecznie, a odstępstwo od niej, skutkujące jej zerwaniem, było nieuzasadnione.
Zasądził na rzecz spółki 5 mln zł odszkodowania od miasta wraz z ustawowymi
odsetkami, co dało kwotę blisko 10 mln zł.
Cała sprawa zaczęła się jesienią 1998
r., kiedy to władze Szczecina ogłosiły przetarg w formie rokowań na sprzedaż
pięciohektarowej działki. Jednym z warunków postawionych przez miasto było wpłacenie
zaliczki w wysokości 5 mln zł. Firma Euroinvest Saller wpłaciła ją, a po uzgodnieniu
protokołu, który mówił o sprzedaży działki za 13 mln zł - zaliczka została
przekształcona w zadatek. W listopadzie 1998 spółka wpłaciła brakującą kwotę.
Pod
koniec tego samego roku zarząd Szczecina unieważnił przetarg, argumentując m.in., że
niemiecka firma jako spółka z obcym kapitałem nie ma zgody resortu spraw
wewnętrznych na zakup ziemi w Polsce. Jednak wówczas, zgodnie ze stanowiskiem MSWiA,
cudzoziemiec przystępujący do przetargu nie musiał jej mieć.
PAP, mm