Tusk nie chce przeprowadzić internetowych prawyborów. – Po rezygnacji Tuska musimy ludziom dać kandydata najszybciej jak to tylko możliwe. Prawybory zbytnio by to wydłużyły - twierdzi jeden z naszych informatorów. Taki scenariusz potwierdza też sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna. - Potrzebna jest szybka decyzja. Gdyby wybory były za półtora roku, można by przygotować takie prawybory, teraz jest po prostu za mało czasu - powiedział w rozmowie z PAP.
REKLAMA
W tej sytuacji wyboru prawdopodobnie dokona zarząd partii. Dla polityków PO nie jest tajemnicą, że decydujący głos będzie miał w tej sprawie Donald Tusk. Rozmówcy „Wprost" i „Dżungli" z kierownictwa PO twierdzą, że zdecydowanie większe szanse u premiera ma Marszałek Sejmu. – Moim zdaniem w jego głowie decyzja już zapadła. Za Komorowskim przemawia jego ludowość i brak kontrowersji, co w wyborach prezydenckich jest zaletą. Nie bez znaczenia jest też to, że Komorowski cieszy się większym zaufaniem Tuska – twierdzi jeden z naszych informatorów.
Z ustaleń „Wprost" i „Dżungli" wynika, że w przypadku wyboru Komorowskiego Tusk poprosi Sikorskiego o zaangażowanie się w prezydencką kampanię Marszałka Sejmu. Jeden z naszych rozmówców używa nawet porównania do Hilary Clinton, która najpierw zaciekle rywalizowała z Barackiem Obamą o rekomendację Demokratów a po przegranej zaangażowała się w jego kampanię. Jeśli wybór padnie na Komorowskiego, to Sikorski będzie musiał zrobić to samo (w sytuacji, gdyby kandydatem PO został jednak szef MSZ, w rolę Clinton miałby się wcielić Marszałek Sejmu). - Ale na pewno żaden z nich nie zostanie twarzą tej kampanii. Rola mentora i gwiazdy zarezerwowana będzie dla Tuska, który nie dopuści do tego, by ktokolwiek go przyćmił - twierdzi nasz informator.