Co wiemy? Że w Centralnym Ośrodku Sportu "zwolniło się" miejsce, więc - jak ustalił "Wprost" - z polecenia Joanny Muchy wicedyrektorem został tam Marek Wieczorek. Kto? Właściciel salonu fryzjerskiego, juror konkursów miss nastolatek, znajomy Joanny Muchy, który w czasie kampanii współpracował z jej sztabem.
REKLAMA
Czyż to nie wystarczające kwalifikacje, by w COS odpowiadać za kwestie sportowo-programowe? Czyż doświadczenia w ocenianiu urody nastolatek nie da się wykorzystać w pracy dla Much..., pardon, dla Polski? A i na pewno ogromna Wieczorkowa wiedza o fryzurach też się przyda.
Złośliwi mają do Muchy pretensje, że znajomego upchnęła na państwowym etacie bez konkursu. Ale konkurs na to stanowisko - zacytujmy panią minister sportu - "nie był potrzebny". No przecież! Po co tracić czas, skoro i tak wygrałby ten, który miał wygrać? Jak konkurs na stanowisko rzecznika warszawskiego ratusza, gdzie kandydatur był 72, a i tak wygrać mógł tylko Milczarczyk, i wszyscy od początku wiedzieli, że wygra (może poza pozostałymi 71 chętnymi na posadę).
- Cała ta sytuacja jest obraźliwa szczególnie dla Marka Wieczorka i dla mnie - oświadczyła Mucha, odnosząc się do informacji "Wprost". Pani minister, Dodałbym, że dla nas - obywateli domagających się jasnych zasad funkcjonowania państwa oraz podatników utrzymujących wszystkie Muchy Polski - dla nas również to obraza. Bo prawdziwym powodem zatrudnienia jurora od miss na stanowisku wymagającym wiedzy o rynku sportowym był fakt, że - jak ogłosiła Mucha - Wieczorek "był sympatykiem jej osoby jako osoby startującej" w wyborach. I tyle w Polsce à la PO wystarczy.
- Trudno znaleźć osoby na rynku, które za takie pieniądze, tak gruntownie wykształcone, chciałyby pracować w tym miejscu (COS - przyp. JCz) - łaskawie dodała na odczepnego szarym zjadaczom chleba Jej Wysokość Mucha. Szkoda, że nie było uczciwego, otwartego konkursu na to stanowisko. Minister Mucha miałaby się okazję przekonać, ile jest w Polsce wykształconych osób gotowych podjąć pracę od zaraz. Niedawno "DGP" informował, że z powodu 25-proc. bezrobocia w swym przedziale wiekowym, młodzi są gotowi pracować za 1300 zł na rękę, bez NFZ-u, bez ZUS-u. Mam nadzieję, że zapamiętają platformianej minister pogardliwe "za takie pieniądze" i odeślą Muchę na polityczną emeryturę już w najbliższych wyborach.
A wtedy - jak to w do bólu upolitycznionej Polsce bywa - jakaś kolejna Mucha wepchnie kolejnego Wieczorka do kolejnego COS-u. Chyba że się Polacy obudzą, za co mocno ściskam kciuki.
Sympatyk osoby Muchy, czyli przyzwoitość à la PO
2012-02-02 20:48
Co wiemy? Że w Centralnym Ośrodku Sportu
"zwolniło się" miejsce, więc - jak ustalił "Wprost" - z
polecenia Joanny Muchy wicedyrektorem został tam Marek Wieczorek. Kto?
Właściciel salonu fryzjerskiego, juror konkursów miss nastolatek, znajomy Joanny
Muchy, który w czasie kampanii współpracował z jej sztabem.
Czyż to nie
wystarczające kwalifikacje, by w COS odpowiadać za kwestie sportowo-programowe?
Czyż doświadczenia w ocenianiu urody nastolatek nie da się wykorzystać w pracy
dla Much..., pardon, dla Polski? A i na pewno ogromna Wieczorkowa wiedza o
fryzurach też się przyda.
Złośliwi mają do Muchy pretensje, że
znajomego upchnęła na państwowym etacie bez konkursu. Ale konkurs na to
stanowisko - zacytujmy panią minister sportu - "nie był potrzebny". No
przecież! Po co tracić czas, skoro i tak wygrałby ten, który miał wygrać? Jak
konkurs na stanowisko rzecznika warszawskiego ratusza, gdzie kandydatur był 72,
a i tak wygrać mógł tylko Milczarczyk, i wszyscy od początku wiedzieli, że wygra
(może poza pozostałymi 71 chętnymi na posadę).
- Cała ta sytuacja
jest obraźliwa szczególnie dla Marka Wieczorka i dla mnie - oświadczyła Mucha,
odnosząc się do informacji "Wprost". Pani minister, Dodałbym, że dla
nas - obywateli domagających się jasnych zasad funkcjonowania państwa oraz
podatników utrzymujących wszystkie Muchy Polski - dla nas również to obraza. Bo
prawdziwym powodem zatrudnienia jurora od miss na stanowisku wymagającym wiedzy
o rynku sportowym był fakt, że - jak ogłosiła Mucha - Wieczorek "był
sympatykiem jej osoby jako osoby startującej" w wyborach. I tyle w Polsce
à la PO wystarczy.
- Trudno znaleźć osoby na rynku, które za
takie pieniądze, tak gruntownie wykształcone, chciałyby pracować w tym miejscu
(COS - przyp. JCz) - łaskawie dodała na odczepnego szarym zjadaczom chleba Jej
Wysokość Mucha. Szkoda, że nie było uczciwego, otwartego konkursu na to
stanowisko. Minister Mucha miałaby się okazję przekonać, ile jest w Polsce
wykształconych osób gotowych podjąć pracę od zaraz. Niedawno "DGP"
informował, że z powodu 25-proc. bezrobocia w swym przedziale wiekowym, młodzi
są gotowi pracować za 1300 zł na rękę, bez NFZ-u, bez ZUS-u. Mam nadzieję, że
zapamiętają platformianej minister pogardliwe "za takie pieniądze" i
odeślą Muchę na polityczną emeryturę już w najbliższych wyborach.
A
wtedy - jak to w do bólu upolitycznionej Polsce bywa - jakaś kolejna Mucha
wepchnie kolejnego Wieczorka do kolejnego COS-u. Chyba że się Polacy obudzą, za
co mocno ściskam kciuki.