Niemiec, jak ogląda mecz w barze, potrafi wypić z 15
piw. Anglicy piją
do rana. Tylko trochę mniej Irlandczycy czy Holendrzy. Rosjanie piją
wódkę z red bullem, więc też na nich zarobię. A nasi? Hmm... Oby tylko
reprezentacja nie zawiodła. Każda bramka to akcja pod barem i kilka
beczek piwa sprzedaży ekstra – opowiada Kazimierz Mierzejewski,
właściciel kilku stołecznych pubów. Zaciera ręce nie tylko z powodu
przyszłych zysków. Współpracujące z nim browary jak nigdy walczą o
względy restauratorów. – Dopiero co odebrałem karton z gadżetami dla
tych, co zamówią Warkę, a już po chwili inny browar zasypuje mnie stosem
plakatów, banerów i ulotek. Żeby jeszcze chcieli zejść z ceną piwa –
mówi przedsiębiorca.
Entliczek, pentliczek, co
zrobi Piechniczek Stare przysłowie piwowarów mówi, że piwo
najlepiej sprzedaje się wokół
komina browaru. Jednak w tym roku na kilka tygodni straci aktualność. W
czerwcu piwo najlepiej będzie się sprzedawać wokół stadionów. – Euro
2012, kiedy przeciętny kibic obejrzy kilka meczów, często zasiadając
przed telewizorem ze szklanką piwa w ręku, jest idealną areną do walki o
umysły nabywców. Piłkarska reprezentacja Polski przyciąga przed
telewizory na co najmniej 90 minut wielomilionowe rzesze kibiców. Takiej
widowni nie ma żadna reklama – mówi Michał Gradzik, menedżer z
zajmującej się analizami marketingu sportowego firmy Pentagon Research.
Carlsberg jako oficjalny sponsor mistrzostw swoje produkty i reklamy
ozdabia oficjalnym znakiem imprezy. W Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i we
Wrocławiu, gdzie będą rozgrywane mecze, wybuduje strefy kibica, przez
które przewinie się od kilkudziesięciu do ponad 100 tysięcy osób
dziennie. Jako jedyna firma ma prawo sprzedawać tam piwo. Dzięki
specjalnej aplikacji na smartfony i tablety będzie można tam trafić bez
problemu – jak również do dowolnego innego pubu z
Carlsbergiem. Co najważniejsze, dostarczy główny atrybut kibica na
stadionie – wprawdzie bezalkoholowe, ale jednak piwo.
Konkurenci nie
zamierzają oddać pola. Oprócz Duńczyków z Carlsberga, w piwne Euro 2012
grają Holenderzy z Heinekena i afrykanerzy z SABMiller. Ale przecież RPA
nie może zagrać na Euro – powiedziałby ktoś. I właśnie w tym problem. O
ile Carlsberg jest sponsorem imprezy, co kosztowało go kilkadziesiąt
milionów euro, a Warka ( jedna z marek Grupy Żywiec, należącej do
Heinekena) zapłaciła co najmniej kilka milionów złotych za tytuł
sponsora reprezentacji, o tyle Tyskie (SABMiller) nie sponsoruje nikogo
i niczego, a wygląda na to, że chce ukraść rywalom imprezę.
Uliczkę znam w Barcelonie, z uliczki wyskoczy
Boniek
– Jakie Euro? Nie mamy żadnego związku z tą imprezą – mówi Paweł
Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej. Menedżerowie firmy wiedzą,
że i tak igrają z ogniem, a raczej z wpływową organizacją UEFA
i jej prawnikami, a także z prawnikami Carlsberga. Dlatego oficjalnie
najnowsza piłkarska kampania Tyskiego nie nawiązuje do imprezy.
Wystarczy jednak poczekać na jakąkolwiek wieczorną przerwę reklamową, by
zobaczyć Zbigniewa Bońka, Luísa Figo i Marca van Bastena zapraszających
kibiców na „5 Stadion". Aluzja bardzo czytelna, bo w Polsce mecze
Euro
będą rozgrywane na czterech stadionach. Po co więc ten piąty?
Tomasz
Kanton z Kompanii Piwowarskiej odpowiada: – Dla tych, którzy nie wejdą
na cztery główne areny piłkarskiej imprezy. Komercjalizacja sportu
sprawiła, że bilety na stadion mają najczęściej biznesowi partnerzy
sponsorów. Mecze stały się elitarną imprezą. Większość Polaków tego lata
wybierze więc telewizyjne kibicowanie w gronie przyjaciół i przeżywanie
sportowych emocji poza czterema oficjalnymi stadionami.
Stawiając
na
widzów telewizyjnych, Tyskie wytoczyło najcięższe armaty. Największa w
historii tego piwa kampania ma budżet wysokości 10 mln zł i gromadzi
kilkanaście gwiazd polskiego show-biznesu. Obok Zbigniewa Bońka biorą w
niej udział pierwszoligowi aktorzy: Arkadiusz Jakubik, Tomasz Karolak,
Piotr Adamczyk, którzy grają główne role w komediowym serialu „5
Stadion". Opowiada on o grupce przyjaciół prowadzących pub. W filmie
oprócz aktorów występuje też obficie lejące się piwo Tyskie.
Kilkuminutowy serial emituje TVP, i to od wczesnego popołudnia, kiedy
reklamy piwa są jeszcze zabronione. Konkurenci nie omieszkali powiadomić
Rady Etyki Mediów i Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów
Alkoholowych. Sprawa jest wyjaśniana.
Czy szampana, czy nerwosol pić będziemy, okaże
się...
Statystyczny Polak wypija rocznie 95 litrów piwa, co
daje nam piąte
miejsce w Europie. Przeliczając lejące się piwo na półlitrowe butelki i
kufle, kupiliśmy ich aż 3,6 mld i bardzo trudno zmobilizować piwoszy do
wychylenia kolejnych. Jednak nadchodzące Euro 2012 to świetna okazja.
Trudno się więc dziwić, że browary nie przebierają w środkach, by
wykorzystać imprezę do granic możliwości.
Bońka, Figo i van
Bastena ma
powstrzymać słynny bramkarz Peter Schmeichel, który jako ambasador
Carlsberga ruszy w Polskę w połowie maja.
W tym marketingowym
dryblingu,
jak twierdzi Carlsberg, stroną faulującą jest Warka. Po raz pierwszy rok
temu, kiedy wystartowała z kampanią „Gramy o 2012 nagród
tygodniowo". Do
wygrania były wtedy bilety na mecz Polska – Niemcy oraz szklanki Warki z
wizerunkami czterech polskich stadionów na Euro 2012. UEFA groziła
procesami, protestował Carlsberg i zarządzająca Stadionem Narodowym
spółka Narodowe Centrum Sportu. Obstawione gromadami prawników browary
uzgodniły, że Warka wycofa się z promocji. Szklanki ze spornymi
wizerunkami stadionów zostały wytłuczone, a nieliczne ocalałe
egzemplarze uchodzą teraz na Allegro za białe kruki.
Tak zwany
ambush
marketing to numer tak stary jak świat reklamy. Polega na tym, że za
pomocą sprytnych akcji i promocji próbuje się odwrócić uwagę klientów,
np. kibiców, od otaczających ich reklam oficjalnych sponsorów. W 1970
r., tuż przed pierwszym gwizdkiem rozpoczynającym finałowy mecz
mistrzostw świata Brazylia – Włochy, Pele poprosił arbitra o pozwolenie
na zawiązanie sznurowadeł. Kamery pokazały, że słynny piłkarz ma na
nogach korki Pumy. Niewinny trik Pelego pozwolił Pumie zaistnieć na
imprezie sponsorowanej przez Adidasa, jej największego rywala. Podobny
trik szykuje teraz Warka. Już przed meczem Polska – Portugalia kibicom
rozdawano książeczki z tekstem hymnu ozdobione logo Warki.
–
Wprawdzie
nie możemy się reklamować na stadionach i w ich najbliższej okolicy,
lecz przecież jesteśmy sponsorem polskiej reprezentacji i chcemy to
wykorzystać. Na przykład zachęcając do kibicowania – puszcza oko
Sebastian Tołwiński z Grupy Żywiec. Prawie 100 tys. książeczek z hymnem
czeka więc na „największe wydarzenia związane z reprezentacją".
Nietrudno zgadnąć, kiedy nastąpią.
W taki sam sposób Nike zagrał
kiedyś
na nosie Adidasowi. Na piłkarskich mistrzostwach świata w USA w 1994 r.
podczas finałowego starcia Brazylii z Włochami firma rozdała 70 tys.
zielono-żółtych czapeczek (barwy brazylijskiej reprezentacji) ze swoim
logo. Potem większość kibiców myślała, że oficjalnym sponsorem był Nike.
Warka już osiągnęła swój cel. W badaniach Pentagon Research na pytanie,
kto jest sponsorem Euro 2012, Polacy odpowiadają, że sklepy Biedronka,
firma sportowa Nike i piwo Warka – co ciekawe, żadna z tych firm nie
sponsoruje mistrzostw, a jedynie polską reprezentację. Pierwszy
autentyczny sponsor Euro – Adidas – pojawia się na czwartym
miejscu, a
Carlsberg na szóstym. O innych sponsorach, takich jak Kia/Hyundai, Sharp
czy Canon, nikt nawet nie słyszał.
Śródtytuły pochodzą z piosenki Bohdana Łazuki „Tajemnica
mundialu"
komentującej wydarzenia na mistrzostwach świata w 1982 r.