Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Aktualności  Tylko u nas  Tomasz Wasilewski - chłopak z marzeń
AWR Wprost

Tomasz Wasilewski - chłopak z marzeń

Tomasz Wasilewski (fot.Andrzej Wencel)Tomasz Wasilewski (fot.Andrzej Wencel)
Tomasz Wasilewski, rocznik 1980, wyrasta na nową gwiazdę polskiej reżyserii. Jego "Płynące wieżowce” zwyciężyły w prestiżowej sekcji East of the West w Karlowych Warach. Polska premiera filmu - na zaczynającym się właśnie festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty.
W kinie opowiada o najintymniejszych uczuciach. Ale nie jest typem mrukliwego introwertyka. Na międzynarodowych imprezach filmowych czuje się swobodnie, rozmawia z selekcjonerami festiwali z całego świata, po angielsku, płynnie. Szczupły, z perfekcyjnie wystylizowanymi ciemnymi włosami, w dużych okularach Ray Bana. Jest na luzie - nie lubi nadęcia, nie interesują go czerwone dywany i przyjęcia. Najlepiej czuje się w dżinsach i T-shirtach. Nie wozi ze sobą galowych strojów. W bardzo formalnych Karlowych Warach, dzień przed ceremonią wręczenia nagród, na polecenie organizatorów musiał stawić się u karlowarskiego krawca. Na przymiarkę garnituru na galę. Tak dowiedział się, że z "Płynącymi wieżowcami” wygrał konkurs "Na Wschód od Zachodu” (więcej o filmie: http://www.wprost.pl/blogi/krzysztof_kwiatkowski/?B=2650 ). Obraz zachwycił także widzów i krytyków na nowojorskim festiwalu Tribeca. A wcześniej świetny międzynarodowy odbiór miał debiut reżysera - „W sypialni”.
Skocz do tekstu
REKLAMA


- Czasem słyszę, ze robię "niepolskie” filmy – przyznaje mi w rozmowie Wasilewski. - Ale nie wierzę w takie kategorie.
Z pewnością jednak twórca proponuje filmy bardzo uniwersalne. Przygląda się swoim bohaterom z bliska. Jak mówi, chce by widz usłyszał „szelest ich skóry”, zobaczył drgnienie twarzy. Nie interesuje go kino "zaangażowane”, polityczne. Nie ma poczucia misji. Urodził się w 1980 roku i należy do pierwszego pokolenia reżyserów, którzy nie wchodzili w dorosłe życie w PRL-u:

- Niemal nie pamiętam tamtej epoki. To wolność, bo nie muszę się z niczego rozliczać. Ale też zobowiązanie. Moja generacja szuka własnego pomysłu na kino, próbuje mówić swoim głosem o swoich problemach. Myślę, że nie zamierzamy brać na siebie ciężaru społecznej odpowiedzialności. Bardziej interesuje nas emocjonalność. Pojedynczy człowiek. Jego wybory, miłości, ból, wewnętrzne połamanie. Chcę robić filmy, po których wychodzi się na balkon, pali papierosa, wypija butelkę wina i myśli o swoim życiu.

Sylwetka Tomasza Wasilewskiego w nowym numerze tygodnika "Wprost” (29/2013). A w niej m.in.  jak to jest być synem pilota śmigłowców i o drodze do reżyserii, która wiodła przez pracę ochroniarza w banku oraz wyrabianie ciasta do pizzy o szóstej rano na Manhattanie.

Podziel się













z dnia: 2014-08-30

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności