Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Grzegorz Schetyna
Grzegorz Schetyna / Źródło: Newspix.pl / FOT ARTUR MARCINKOWSKI
Wokół lidera PO robi się coraz bardziej pusto. Już nawet najwierniejsi, jak Andrzej Halicki, nie są zadowoleni z jego decyzji

POSŁOM PIS NIE PODOBA SIĘ POMYSŁ MATEUSZA MORAWIECKIEGO I ELŻBIETY RAFALSKIEJ zniesienia przywileju ludzi dobrze zarabiających, którzy nie płacą składki na ZUS od zarobków powyżej 30 średnich pensji. Nie chodzi tu bynajmniej o pochylenie się z troską nad losem najbogatszych Polaków, co w przypadku PiS byłoby dziwne, tylko o osobisty interes deputowanych. – Posłowie jesienią sami przekraczają ten limit i przestają płacić ZUS. Dzięki temu zostaje im w kieszeniach ok. 1,5 tys. zł rocznie. – Już zaczęły się szeptanki przeciwko temu projektowi – mówi polityk PiS.

WEDŁUG NASZYCH INFORMACJI NA SZEPTANKACH ZRESZTĄ SIĘ NIE KOŃCZY. Podobno do prezydium klubu PiS pielgrzymuje cała masa posłów, żeby powstrzymać zmianę, która ma przynieść budżetowi okrągłą sumkę 5,4 mld zł. Przeciwnicy rozwiązania liczą też, że uda im się dotrzeć z argumentami do prezesa Kaczyńskiego i projekt zostanie zastopowany. – Oczywiście nie mówią o swojej stracie, tylko o tym, że nowy przepis uderzy w ludzi pracujących na etacie, którzy będą uciekali przed płaceniem składek na samozatrudnienie, a w rzeczywistości myślą tylko o swojej kieszeni – mówi nasz oburzony rozmówca.

MINISTROWIE RZĄDU BEATY SZYDŁO NIE MAJĄ ŁATWO. 11 listopada musieli uczestniczyć w państwowych obchodach Święta Niepodległości w Warszawie, gdy tymczasem ich idol Jarosław Kaczyński miał własne obchody, w Krakowie. Wszystkich nogi świerzbiły, żeby zaraz po uroczystościach pomknąć do Krakowa, a tu trzeba było jeszcze pojawić się na bankiecie u prezydenta i przynajmniej dotrwać do przemówienia głowy państwa oraz toastu za niepodległość. Ale dziesięć minut po przemówieniu większość ministrów mknęła już służbowymi limuzynami do Krakowa. Na szczęście tym razem żaden nieodpowiedzialny obywatel nie zajechał drogi kolumnie rządowej i obyło się bez stłuczki.

ZBIGNIEW ZIOBRO, MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI, PODSUMOWUJĄC DWA LATA SWOICH RZĄDÓW w resorcie, nie omieszkał wsadzić szpili Andrzejowi Dudzie, mówiąc, że ustawy sądowe przygotowane w jego resorcie były lepsze od tych prezydenckich. – Grillowanie prezydenta przez ziobrystów bierze się stąd, że wiedzą, co przegrali – mówi nasz rozmówca z obozu prawicy. – Gdyby Zbyszek miał pełnię władzy nad sądami i prokuraturą, to kontrolowałby też CBA i inne służby. No bo kto wydaje zgodę na podsłuchy, inwigilację i inne działania operacyjne służb? Sąd – mówi nasz rozmówca. I dodaje: „Wtedy sprawa ułaskawienia Mariusza Kamińskiego byłaby sprawą Ziobry”. Ciekawe, co myśli o tym przywołany minister Kamiński?

GRZEGORZ SCHETYNA, LIDER PO, MA OSTATNIO MASĘ PROBLEMÓW. Według ostatniego sondażu CBOS w poziomie nieufności przeskoczył nawet prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Liderowi PO nie ufa aż 51 proc. badanych. Ale, co jeszcze gorsze, obecność Grzegorza Schetyny nie zwiększa oglądalności programów telewizyjnych. Jeden z naszych informatorów opowiada, że kiedy Monika Olejnik sprawdziła, ilu widzów oglądało jej program z udziałem Schetyny, była wściekła jak nigdy. – Po prostu Schetynę chce oglądać coraz mniej ludzi – opowiada nasz rozmówca. I to jest prawdziwy dramat, bo po co komu taki lider, na widok którego ludzie ziewają i zmieniają kanał?

DORADZAĆ SZEFOWI PO TEŻ NIE CHCE ZBYT WIELU LUDZI.

Z grona jego doradców miał zniknąć Rafał Grupiński, przez lata najbliższy współpracownik obecnego szefa PO, który w 2009 r. odszedł z rządu po tym, gdy Donald Tusk zdymisjonował Schetynę przy okazji afery hazardowej. – Grupiński był poirytowany tym, że Schetyna lekceważy jego rady. Zamiast tego słucha Piotra Borysa i Mariusza Witczaka. A oni prochu nie wymyślą – mówi nasz rozmówca. Inny długoletni żołnierz lidera PO, czyli Andrzej Halicki, jest z kolei niezadowolony z ostatniej decyzji nominowania Rafała Trzaskowskiego na kandydata na prezydenta Warszawy. Wokół Schetyny robi się coraz bardziej pusto.

DO TEJ PORY NIE WYMYŚLONO W PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ

strategii na wybory samorządowe. Głównie z tego powodu, że chce w nich wystartować wielu znanych polityków tej partii i zaczynają sobie wchodzić w paradę. W ubiegłym tygodniu pisałyśmy, że na prezydenta Szczecina zamierza kandydować Sławomir Nitras. Teraz do osób marzących o karierze samorządowej miał dojść jeszcze Bartosz Arłukowicz, poseł Platformy Obywatelskiej, były minister zdrowia. On też jest ze Szczecina i chciałby zostać prezydentem tego miasta. Kogo partia nie wybierze, ten się obrazi i będzie konkurentowi rzucał kłody pod nogi. I jaką strategię można na to wymyślić?

NIE TYLKO SZCZECIN JEST ŁAKOMYM KĄSKIEM DLA POLITYKÓW PO. Kraków, jedno z najbardziej prestiżowych miast, w których można się ubiegać o prezydenturę, ma już trzech chętnych z Platformy. Tutaj startować chcą europosłanka Róża Thun, poseł Bogusław Sonik, a także senator i były minister obrony narodowej Bogdan Klich. Wielu polityków chce też kandydować na prezydenta Gdańska. Nie dość, że przy starcie upiera się obecny włodarz Paweł Adamowicz, obecnie na celowniku służb, to jeszcze jest europoseł Jarosław Wałęsa i posłanka

Agnieszka Pomaska. – Wobec kandydatury Adamowicza Schetyna ma związane ręce. Jest dobrze oceniany jako prezydent Gdańska i dlatego trudno przeciwko niemu wystawić Wałęsę czy Pomaskę – mówi nasz rozmówca. – Ale jeżeli tuż przed końcem kampanii PiS wyprowadzi Adamowicza w kajdankach, to będziemy mieli problem.

NIE WSZYSTKIM W PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ marzy się samorząd. Radosław Sikorski, były minister spraw zagranicznych, chce kandydować do Parlamentu Europejskiego. – Radek jednak obawia się, że Schetyna nie wpisze go na listę. Ich relacje nie należą do najlepszych – mówi brukselski polityk PO. Nie polepszyło ich nagranie ujawnione w sierpniu tego roku przez TVP Info, na którym w rozmowie z Jackiem Krawcem, byłym prezesem Orlenu, Radosław Sikorski mówi otwarcie: Grzegorz Schetyna na premiera się nie nadaje, bo „ma knajacki styl lwowskiego żulika” i jest pozbawiony poglądów.

ZABAWNĄ WPADKĘ ZALICZYŁ BOGUSŁAW LIBERADZKI, europoseł SLD, podczas debaty nad łamaniem praworządności w Polsce. W ferworze wystąpienia powiedział: „Łamane są w Polsce prawa człowieka, tfu, kobiet”. Można by zadać czepialskie pytanie, czy według posła Liberadzkiego kobieta nie jest człowiekiem. My czepialskie nie jesteśmy, poza tym wiemy, że jak na lewicowca przystało, europoseł szanuje wszystkie kobiety. Interesuje nas natomiast to „tfu”. Ludzie przesądni, żeby oddalić od siebie coś złego, mawiają: „Tfu, na psa urok”. Ale tfu, kobiety?

Okładka tygodnika WPROST: 47/2017
Więcej możesz przeczytać w 47/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także