Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Ryszard Petru
Ryszard Petru / Źródło: Newspix.pl / MAREK KONRAD / FOTONEWS

ODNOWIŁ SIĘ STARY KONFLIKT W ZJEDNOCZONEJ PRAWICY między wicemarszałkiem Senatu Adamem Bielanem a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Obaj zapragnęli stanowiska komisarza unijnego, które jest obsadzane przez rząd po każdych wyborach do europarlamentu. Te najbliższe odbędą się wiosną przyszłego roku. – Ziobro wie, że nie ma co liczyć na przywództwo w PiS, bo na swojego następcę Jarosław Kaczyński namaścił Mateusza Morawieckiego – opowiada nasz informator obeznany w sprawach europejskich. – Wie też, że nie będzie kandydatem na prezydenta, bo zostanie nim Andrzej Duda. Wymyślił więc sobie, że zostanie komisarzem, dzięki temu nabierze politycznej powagi i gdy do głosu w PiS dojdzie pokolenie 50-latków, to będzie jednym z najpoważniejszych polityków w tej formacji.

ZDANIEM NASZEGO ROZMÓWCY ADAM BIELAN kalkuluje dokładnie tak samo. Na dodatek w nieoficjalnych rozmowach twierdzi, że stanowisko komisarza ma już obiecane. Dlatego nie chciał zostać szefem MSZ, choć mu to proponowano. – Wiedział, że polityka zagraniczna obecnego rządu to mina, na której mogą wylecieć w powietrze jego przyszłe plany, bo jeżeli, realizując wytyczne Zjednoczonej Prawicy, skonfliktuje się z europejskimi politykami, to ci potem mogą zablokować jego wybór na komisarza – opowiada nasz informator. Faktycznie był już przypadek zablokowania kandydata na komisarza, mianowicie lewica nie zgodziła się na kandydaturę Rocco Buttiglione dlatego, że publicznie nierozważnie twierdził, iż homoseksualizm jest grzechem.

WOJNA MIĘDZY BIELANEM A ZIOBRĄ już się rozpoczęła. Bielan gra na czarny image Ziobry, lansując przekaz, że to on jest odpowiedzialny za ustawę o IPN, a także za procedurę sprawdzania praworządności i dlatego nie przejdzie głosowania w Parlamencie Europejskim. A przed wyborami parlamentarnymi ostatnie, czego chciałaby Zjednoczona Prawica, to użeranie się o komisarza dla Ziobry. Z kolei Ziobro wysyła sygnały, że Bielan puszcza do mediów przecieki ze środka PiS, a więc nie można mu ufać. Problem w tym, że unijni oficjele mogą zagrać obu kandydatom na komisarza na nosie i przewlekać wybory aż do jesieni, do naszych wyborów parlamentarnych. Podobno jest to scenariusz całkiem poważnie rozważany w kuluarach Parlamentu Europejskiego. A jeżeli po wyborach władza przejdzie w ręce obecnej opozycji, to wtedy komisarzem zostanie ktoś z przeciwnego obozu.

PO ARESZTOWANIU SEKRETA- RZA GENERALNEGO PO Stanisława Gawłowskiego nerwowo zrobiło się w zachodniopomorskim sejmiku. Trójka radnych PO jest namawiana przez PiS do odejścia z klubu radnych. – PiS gra na destabilizację sejmiku przed wyborami, żeby w kampanii pokazywać nieudolność obecnych rządzących – mówi polityk opozycji. – A Gawłowski siedzi w areszcie i nie ma komu pilnować, żeby klub się nie rozłaził. Nasz rozmówca dodaje, że radni Platformy Obywatelskiej boją się, iż sprawa Gawłowskiego przekreśli szanse zachodniopomorskiej PO na utrzymanie władzy i dlatego chętnie nadstawiają ucha na propozycje PiS.

JAROSŁAW KALINOWSKI, PRO- MINENTNY POLITYK PSL, w radiu RMF FM roztaczał wizję, że w najbliższych wyborach samorządowych jego partia zdobędzie 15 proc. głosów do sejmików. To oczywiście pobożne życzenie ludowców. Od wyniku wyborów samorządowych będzie zależała nie tylko kondycja partii, lecz także pozycja negocjacyjna przy układaniu wspólnych list opozycji w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Władysław Kosiniak- -Kamysz, szef Stronnictwa, dobrze wie, że przy słabym wyniku nie wytarguje u lidera PO Grzegorza Schetyny zbyt dobrych warunków porozumienia. No ale na razie sondaże nie dają PSL nadziei na taki spektakularny sukces.

ROBERT BIEDROŃ MIAŁ POWIE- DZIEĆ W GRONIE zaufanych współpracowników, że nie będzie kandydował na prezydenta Polski. A wszystko przez Donalda Tuska. – Te wybory prezydenckie zostawiam Tuskowi. Poprę go. Zdecyduję się kandydować po Tusku, w następnych wyborach w 2025 r. Mam czas, jeszcze jestem młody – miał rzucić Biedroń w gronie kilku osób. Według naszego informatora prezydent Słupska zamierza ponownie startować w wyborach samorządowych, a potem prawdopodobnie zostawi prezydenturę miasta i będzie kandydował w wyborach europejskich. – Biedroń chce pracować w europarlamencie, a wcześniej zostać liderem listy nowego politycznego projektu – mówi nasz informator. Z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Pollster dla „Super Expressu” wynika, że gdyby Robert Biedroń zdecydował się kandydować na prezydenta kraju, uzyskałby 19 proc. poparcia. I uplasowałby się na trzecim miejscu podium – za Andrzejem Dudą i Donaldem Tuskiem.

BYLI POSŁOWIE I DZIAŁACZE SOJUSZU mają za złe Włodzimierzowi Czarzastemu, że nie pomaga im w znalezieniu pracy. – Byli paralmentarzyści z SLD są w złej sytuacji, szczególnie w tych miastach, w których władzę ma prawica. Z każdego miejsca pracy są wycinani przez PiS. Takim przypadkiem jest Tomasz Garbowski w Opolu, w którym rządzi prawicowy prezydent. Krzysztof Janik też narzeka, że jego i towarzyszy powoli usuwa z uczelni, na których wykładają, Antoni Macierewicz – mówi lewicowy polityk. I dodaje: – A Czarzasty zamiast im pomóc, poszukać pracy, to wzmacnia tylko Stowarzyszenie „Ordynacka”, którego przewodniczącym kilka tygodni temu został Robert Kwiatkowski. Jemu szybko znalazł pracę – drwi były polityk Sojuszu.

Te wybory prezydenckie zostawiam Tuskowi. Poprę go. Zdecyduję się kandydować po nim, w następnych wyborach w 2025 r. Mam czas, jeszcze jestem młody – miał rzucić Biedroń OBNIŻKA PENSJI DLA PARLA- MENTARZYSTÓW SPOWODOWAŁA, ŻE W PIS PADŁ NA POSŁÓW BLA- DY STRACH. Niektórzy z nich obliczyli, że po cięciach w ich wynagrodzeniach na jednego członka ich rodziny będzie przypadało ok. 1 tys. zł. Kierownictwo PiS jest niewzruszone na te argumenty. – W końcu posłowie, którzy mają rodziny wielodzietne, zaczną się kwalifikować do pomocy społecznej. Pierwszym może być poseł Jan Maria Jackowski, który ma sześć córek – opowiada nam polityk Zjednoczonej Prawicy. I dodaje drwiąco: – Już wyobrażam sobie aferę na cały świat, kiedy nasi zagraniczni koledzy z parlamentów europejskich dowiedzą się, że korzystamy z pomocy społecznej.

PO MARSZU WOLNOŚCI W KOD PANUJE PRZEKONANIE, że Grzegorz Schetyna specjalnie go sabotował. – Kolejność przemówień, jaką ustaliła Platforma, spowodowała, że po Schetynie wszyscy wypadli blado – mówi polityk opozycji. Jego zdaniem przewodniczący Platformy Obywatelskiej od samego początku chciał doprowadzić do tego, by KOD przestał istnieć.

Okładka tygodnika WPROST: 21/2018
Więcej możesz przeczytać w 21/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0