Elsevier korumpuje otwartą naukę w Europie?

Elsevier korumpuje otwartą naukę w Europie?

Flaga UE przed siedzibą KE
Flaga UE przed siedzibą KE / Źródło: Fotolia / fot. Andrey Kuzmin
Elsevier – jeden z największych i najbardziej znanych wydawców akademickich – w imieniu Komisji Europejskiej monitoruje całą otwartą naukę w Unii Europejskiej. Jon Tennant, brytyjski dziennikarz twierdzi, że dopuszczają się oni nadużyć.

Otwarta nauka zakłada dowolne pobieranie, przetwarzanie i kolportaż treści naukowych dla możliwie jak największej liczby odbiorców przy wykorzystaniu wszystkich możliwych środków przekazu. Michael Nielsen opisał otwartą naukę jako „ideę, która zakłada, że wszelkiego rodzaju wiedza naukowa powinna być otwarcie rozpowszechniana tak szybko, jak jest to możliwe w procesie odkrywania”. Otwarta nauka kieruje się 6 zasadami: otwartą metodologią, używaniem technologii otwartego oprogramowania – Open Source, otwartych danych, zasadą otwartej wzajemnej recenzji (Open Peer Review), otwartymi zasobami edukacyjnymi.

Jak zauważa Jon Tennant, publicysta z „The Guardian”, od pewnego czasu wspieranie otwartej nauki zajmuje czołowe miejsce w agendzie Unii Europejskiej. Komisja Europejska postawiła sobie ambitny cel, jakim jest osiągnięcie otwartego dostępu do wszystkich publikacji naukowych do 2020 r. Rozwój „Europejskiej Chmury Otwartej Nauki” oraz „Platformy Otwartej Polityki Naukowej” świadczy o tym, że otwarta nauka weszła do europejskiego mainstreamu i nastąpiło przeniesienie procesu zarządzania komunikacją naukową.

Kto prowadzi Open Science Monitor?

Teraz Komisja Europejska uruchomiła Monitoring Otwartej Nauki (Open Science Monitor), aby pomóc w dostarczaniu danych na temat rozwoju otwartej nauki w Europie. Trzeba im oddać, że Komisja pozostaje stosunkowo transparentna, jeśli chodzi o metody i źródła danych wykorzystywanych do tego celu. Zachęcają również użytkowników do pozostawania komentarzy i przesyłania swoich opinii w celu udoskonalenia systemu.

Jednak po dokładniejszej analizie sposobu działania „Open Science Monitor”, rzuca się w oczy coś dziwnego. Podwykonawcą sytemu monitoringu jest Elsevier – firma zajmująca się analizą i udostępnianiem danych oraz informacji naukowej i jednocześnie jedno z największych światowych wydawnictw naukowych. Po roku 2000 firma zaczęła notować duże zyski, jednak stała się przedmiotem krytyki za wysokie opłaty subskrypcyjne za publikacje – niektóre czasopisma kosztują nawet 5 tys. dolarów rocznie, co znacznie wykracza poza typowe opłaty w sferze nauki. Typowa marża zysku Elsevier wynosi 37 proc., co przykładowo stanowi więcej niż Apple. Pośrednio z tego powodu została stworzona inicjatywa „The Cost of Knowledge” (tłum. Cena wiedzy), polegająca na częściowym lub całkowitym bojkocie tego wydawnictwa. Należy do niej ponad 15 tys. naukowców.

Zdaniem Jona Tennanta można zaobserwować wśród europejskich narzędzi stworzonych do wpierania otwartej nauki, widoczną stronniczość w stosunku do produktów i usług, oferowanych przez Elsevier. Faworyzowane są takie narzędzia jak: Copus, Mendeley i Plum Analytics. Usługi te zapewniają dane dla badaczy, takie jak śledzenie liczby cytowani, czy udział w mediach społecznościowych, a także platformy do udostępniania danych i tworzenia sieci. Również wiele komentarzy użytkowników pod systemem „Open Science Monitor” skarży się na monopol Elsevier, tworzony przez instytucje unijne i brak oferowania alternatywy.

Nieuczciwe praktyki Elsevier

Wydaje się zagadkowe, że Komisja Europejska wybrała na podwykonawcę systemu „Open Science Monitor”, firmę, która ma na swoim koncie całą kampanię przeciwko otwartości w nauce. W 2004 r. firma przedstawiła Komisji ds. Wyboru Nauki i Technologii Izby Gmin w Wielkiej Brytanii dowody na temat ryzyka związanego z otwartym dostępem do nauki. Ich argumenty dotyczyły zagrożenia integralności naukowej i jakości badań. W 2007 roku Elsevier był częścią kampanii PR-owej w Stanach Zjednoczonych domagającej się nałożenia rządowej cenzury na „Open Access” (otwarty dostęp do materiałów naukowych). Dodatkowo w USA Elsevier popierał szereg ustaw, mających na celu ograniczenie otwartej nauki, w tym Ustawę o Pracach Badawczych (RWA). Podobne działania przyczyniały się jedynie do zahamowania wzrostu publicznego dostępu do wiedzy.

Wiele państw członkowskich Unii Europejskiej obecnie zwraca się przeciwko Elsevier z uwagi na nietransparentne praktyki biznesowe, wysokie i wciąż rosnące ceny oraz ogromny rozmiar i siłę oddziaływania tej firmy jako komercyjnego wydawcy. Główna siedziba wydawnictwa znajduje się w Amsterdamie, ale posiada ono filie w kilkunastu innych krajach w tym Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech a także Polsce. Rocznie Elsevier publikuje 430 tys. artykułów w około 2,5 tys. czasopism naukowych. Łącznie pod szyldem tego wydawnictwa ukazało się ponad 13 milionów artykułów i ponad 30 tys. e-książek. Roczna liczba pobrań publikacji sięga 900 mln.

Firma uniemożliwia instytutom badawczym ujawnianie szczegółów dotyczących subskrypcji ich własnych publikacji, ponieważ spowodowałoby to presję na obniżenie cen czasopism. Taka głęboko antykonkurencyjna praktyka stworzyła dysfunkcyjny rynek wydawnictw naukowych i kryzys budżetowy dla bibliotek uniwersyteckich. Coraz więcej uniwersytetów bojkotuje Elseviera i wycofuje publikowanie swoich badań w ich czasopismach. Niedawno szwedzkie i niemieckie instytuty badawcze ogłosiły, że anulowały wszystkie subskrypcje Elsevier z powodu obaw o zakłócenie zrównoważonego rozwoju, niesprawiedliwe ustalenia cenowe i ogólny brak wartościowej współpracy.

Niezrozumiałe decyzje Komisji Europejskiej

W obliczu tak wielu rażących nadużyć i wątpliwości należy zapytać, dlaczego Komisja Europejska podjęła współpracę właśnie z Elsevier? Wydaje się, że jest to całkowicie niedemokratyczna praktyka, aby uczynić firmę o tak anty-otwartej historii, jednym z głównych twórców i stróży Open Science w Europie. Ryzyko polega na tym, że korzystanie z usług Elsevier do tak ważnego zadania i angażowanie go w struktury Unii Europejskiej, stwarza zachętę dla badaczy do korzystania z tych usług, a tym samym uzależniania się od nich. Kwestia ta stała się szczególnie widoczna w ostatnim tygodniu czerwca, kiedy Mendeley zaszyfrował swoje bazy danych, tym samym utrudniając użytkownikom dostęp nawet do własnych danych. Naukowcy zostają uwięzieni w błędnym kole stworzonym przez Elsevier, w którym to oni sami są dostawcami usług i treści oraz ich konsumentami, kiedy firma będąc jedynie przekaźnikiem, czerpie lwią część zysków z ich pracy.

Istnieje w tym pewna ironia, że Elseviere jest obecnie opłacane z budżetu unijnego za monitorowanie otwartej nauki, którą przez lata próbowało zwalczać. Zdaniem Jona Tennanta Komisja Europejska powinna zrezygnować z Elsevier jako swojego podwykonawcy, a na jego miejsce zatrudnić którąś z niezależnych grup, która nie posiada konfliktu interesów. To chyba przesada, aby podatnicy w Europie dodatkowo opłacali wielką korporację, która zagraża swobodnemu działaniu instytucji naukowych.

Czytaj także

 0