Książka

Książka

Wojna i zbrodnia

WKRÓTCE PREMIERA „KAMERDYNERA” FILIPA BAJONA, na razie otrzymaliśmy powieść, która jest rozwinięciem scenariusza filmu. Oczywiście wzlotów artystycznych nie możemy się spodziewać, bo literatura to sztuka powstająca w języku, a czterech autorów to cztery indywidualne języki – wszyscy więc mogą się spotkać na poziomie polszczyzny użytkowej, a w takiej można tylko stworzyć literaturę rozrywkową, a nie artystyczną. Świetnie, że w tym przypadku wykonaną fachowo. To historia kilkudziesięciu lat (1900-1945) stosunków niemiecko-polsko- -kaszubskich. Raz jest w niej okrucieństwo, kiedy indziej baśniowość. Nic dziwnego, że ludzie żyjący na pograniczu kultur i języków nie mają łatwo, ale na przekór wszystkiemu jest miejsce i na miłość. LB

Vanda, co nie chciała złej służącej

Po trzech latach w Singapurze autorka, brytyjska dziennikarka, dostrzegła, że filipińskie służące są szykanowane, wyzyskiwane, podglądane, poniżane. Poruszyło ją to i stąd ta powieść. Nie dość, że kobiety są uciskane, to jeszcze jakaś Vanda prowadzi bloga w nie wymierzonego. W odpowiedzi jedna ze służących zaczyna pisać kontrbloga, a później wykrywa, kim jest zła Vanda. Trochę w tej powieści egzotyki, trochę walki o prawa kobiet, trochę humoru, trochę dramatów… Z tej mieszanki powstała harmonijna układanka i ciekawa lektura. LB

Rockowa smuta

Simon Reynolds to znany dziennikarz zajmujący się muzyką i kulturą popularną, występuje często w roli eksperta w rozmaitych programach i filmach dokumentalnych. Ma na swoim koncie kilka książek, w tym właśnie „Retromanię”. Jej światowa premiera miała miejsce w 2011 r., więc – jak na szybkie zmiany zachodzące w kulturze pop – całą epokę temu. Na szczęście dla książki w ostatnich latach panuje na tym obszarze zastój i wydana teraz u nas, wiele nie straciła na aktualności. Od dość dawna nic istotnego w rocku się nie dzieje – taka jest prawda. A ponieważ ten zastój mierzyć już można dekadami, na plan pierwszy badacze popkultury wysuwają zjawiska nazwane przez Reynoldsa retromanią. I łkają z tego powodu. Tymczasem nie ma się czym przejmować – w historii kultury nawiązywanie do przeszłości jest zjawiskiem, o którym uczą już w szkole podstawowej. Występują w niej epoki rozwoju, nowatorstwa i zastoju, z których wyjścia poszukuje się poprzez nawiązania do dalszej albo bliższej przeszłości (najszybciej te zmiany są widoczne w modzie). A popkultura uświadamia sobie po prostu to, że nie jest zjawiskiem przejściowym, ale stałym, głęboko wrośniętym w krajobraz kultury. Reynolds napisał potężną – pełną szczegółów – księgę o tym właśnie, jak popkultura przeżywa nową dla siebie sytuację, bo – niczym gwiazda filmowa – nie była przygotowana na to, że się zestarzeje. Ciekawie opisuje sposoby oswajania i wyzyskiwania własnej tradycji i to, co z tego wynika w sensie artystycznym. Konkluzja jest taka, że żyjemy w czasach powtórek, ale przyszłość istnieje – wbrew hasłu punków. LB

Simon Reynolds, „Retromania. Jak popkultura żywi się własną przeszłością”, wyd. Kosmos Kosmos

Okładka tygodnika WPROST: 38/2018
Więcej możesz przeczytać w 38/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0