Film

HISTORYCZNY

Kaszubskie losy

Kamerdyner” to bardzo klasyczne kino. Ale szlachetne i sprawnie zrealizowane. Filip Bajon składa hołd Kaszubom i sile ich tożsamości. Opowiada o koegzystencji narodów i grup etnicznych, której cios zadała historia. To epicki fresk. Akcja rozgrywa się na przestrzeni czterech dekad, od początku XX w. do II wojny światowej. Jest tu dawny, niepozbawiony rys, ład, w którym obok siebie żyją niemieccy arystokraci w pałacu, rolnicy i rzemieślnicy we wsi. Niemcy, Polacy, Kaszubi.

Śledząc losy dwojga dzieci i usynowionego bękarta hrabiego von Kraussa, Bajon pokazuje dramat ludzi miotanych przez historię. Opowieść o miłości niemożliwej miesza się tu z analizą polityki, która ma wpływ na codzienność. I często idzie pod prąd niepisanych praw, które miejscowi wypracowali przez dekady i uznają za naturalne. We wszystko zaś wdzierają się kataklizmy dwóch wojen. Rzetelny „Kamerdyner” (z gwiazdorską obsadą, m.in. Januszem Gajosem, Anną Radwan, Kamilą

Baar, Sebastianem Fabijańskim, Borysem Szycem czy Adamem Woronowiczem) daleki jest od współczesnych filmów o przeszłości, których autorzy bez taryfy ulgowej obserwują brud, akty przemocy i okrucieństwo minionych czasów. Ale i bez dosłownych scen karnawału zbrodni Bajon wnikliwie oddaje podziały społeczne rodzące nienawiść oraz morze krwi, które zalało XX-wieczną Europę. Jest tu gorycz intelektualisty, który trudną historię opowiada w równie niespokojnych czasach. KK

Nieznani redaktorzy

„Czyściciele internetu”, reż. Moritz Riesewieck, Hans Block, Against Gravity

KIEDY PRZYCHODZIŁAM DO TEJ PRACY, BY- ŁAM NIEWINNA – mówi Filipinka w dokumencie „Czyściciele internetu”. Jest jedną z tysięcy moderatorów serwisów społecznościowych. Ludzi, którzy pozostają w cieniu, nie zatrudniają ich Twitter czy Facebook, lecz miejscowi podwykonawcy. Codziennie przeglądają olbrzymie ilości treści, decydując, co może pozostać w internecie. Wśród nich: pornografię dziecięcą, propagandę skrajnych organizacji, przemoc. „Widziałam mnóstwo nagrań dekapitacji” – opowiada jedna z bohaterek filmu. Film Moritza Riesewiecka i Hansa Blocka jest jednak czymś więcej niż portretem tytułowych czyścicieli. To bolesna panorama współczesności odbijającej się na ekranach komputerów i katalog pytań, na które świat musi sobie jak najszybciej odpowiedzieć. O rolę social mediów, cenzurę w nich, możliwość znalezienia mechanizmów, które oddzielą sztukę od pornografii czy przemoc pokazywaną przez organizacje humanitarne jako świadectwa zbrodni od obrazów do niej nawołujących. Wreszcie, jest tu dylemat: kto ma być odpowiedzialny za uniwersum sieci? Czy rzeczywiście Mark Zuckerberg staje się „najpotężniejszym redaktorem na świecie”? KK

Okładka tygodnika WPROST: 39/2018
Więcej możesz przeczytać w 39/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0