– Znalazłam stronę internetową, na której można było zarobić pieniądze – tłumaczy matka dwojga małych dzieci w materiale „Interwencji”. Ojciec kobiety dodaje, że cyberprzestępcy zaoferowali jego córce szybki i duży zarobek z kryptowalut, złota i dolarów. – Ale wyszło inaczej – przyznaje ze smutkiem.
– Zalogowałam się. Po chwili zadzwonił do mnie mężczyzna. Kazał mi zainstalować aplikację podglądową. Pokazywał mi, gdzie mam wchodzić, co mam wpisywać – opowiada 32-latka.
Wstrząsająca historia z Podkarpacia. Oszukali, a potem „straszyli więzieniem”
W programie przygotowanym przez reporterów, nadawanym na antenie telewizji Polsat, sprawę zrelacjonował też ze swojego punktu widzenia wujek ofiary cyberprzestępców. Wyjaśnił, że feralnego dnia namówili oni młodą kobietę na zaciągnięcie dwóch kredytów – na łączną sumę około 70 tysięcy złotych. Dziennikarz „Interwencji” zapytał go, gdzie są te pieniądze. – Dała upoważnienie dla tego malwersanta [przestępca, który przywłaszcza sobie powierzone mu mienie – przyp. red.], żeby zostały skierowane na wskazane [przez oszusta – red.] konto. I ona to zrobiła – wyjaśnia.
Matka młodej kobiety wskazuje, że cyberprzestępcy nie tylko okradli, ale także później „straszyli więzieniem” jej córkę. – Zmuszali ją, żeby jeszcze wzięła [kolejny] kredyt – jak szłyszymy dalej od pokrzywdzonej, na następne 15 tys. zł. – Ale nie miałam już z czego go wziąć – mówi rozmówczyni redakcji.
Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Śledczy chcieli ustalić, na czyje konto trafiły pieniądze, które kobieta otrzymała od banku. W rozmowie z „Interwencją” rzecznik prasowy PO – Rafał Kawalec – tłumaczy, że „czynności były skoncentrowane na ustaleniu historii rachunków bankowych i tego, gdzie te pieniądze ostatecznie zostały wypłacone – komu przekazane”.
Sprawców nie udało się wykryć, postępowanie umorzone
W trakcie materiału mieszkanka Podkarpacia opowiada, że większe sumy przesłała na konto nieznanej jej kobiecie, natomiast mniejsza suma wylądowała na rachunku „jakiegoś mężczyzny”. Reporter zapytał ofiarę oszustów, czy nie zadawała sobie pytania, dlaczego jest proszona o wykonanie tak dziwnych poleceń. Nie zdziwiło ją to, co z pewnośćią można wytłumaczyć jej upośledzeniem umysłowym (32-latka ma orzeczenie o niepełnosprawności, ze względu na zaburzenia psychiczne).
Rzecznik PO wskazuje, że w połowie lutego śledczy (Prokuratura Rejonowa w Biłgoraju – województwo lubelskie) „umorzyli przedmiotowe postępowanie”. Powód? Nie wykryto sprawcy lub sprawców przestępstwa. Nie wiadomo, kim są ludzie, którzy oszukali młodą matkę w trudnej sytuacji życiowej.
Dziennikarze zadali sobie pytanie, jak to się stało, że ktoś w ogóle udzielił dwóch kredytów osobie, która nie ma żadnych dochodów. Bank wskazuje palcem na oświadczenie, na którym znajduje się informacja o dochodach 32-latki. Ma ona rzekomo zarabiać ponad 6 tys. zł miesięcznie. Radca prawny Tomasz Leńczuk, który pomaga ofierze cyberprzestępców wskazuje, że nie ma pewności, iż oświadczenie w formie elektronicznej zostało rzeczywiście złożone przez pokrzywdzoną, czy może przez oszustów.
Komornik odbierze dom 32-latce?
Wujek poszkodowanej pyta, na jakiej podstawie wydano kredyt. Mężczyzna przypomina czasy, gdy kupno roweru wiązało się z trudnościami. – Trzeba było mieć żyranta [poręczyciela – przyp. red.] – mówi. Natomiast dzisiaj 70 tys. zł „wydaje się bez niczego” – ocenia mieszkaniec Podkarpacia. Reporterzy zwrócili się do placówki bankowej ws. udzielonych kredytów przez 32-latkę i wkrótce otrzymali oświadczenie. Zwrócili jednak uwagę, że nie było w nim „odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy sprawdzono zdolność kredytową” poszkodowanej. Bank nie zajmuje się już długiem młodej kobiety – robi to firma windykacyjna, która w międzyczasie dostała sądowy nakaz zapłaty i dopisała się do hipoteki domu mieszkanki Podkarpacia.
32-latka złożyła wniosek o adwokata z urzędu, za którego nie musiałaby płacić, ale wymiar sprawiedliwości odrzucił wniosek. Pełnomocnik mężczyzny przytacza stanowisko sądu, który uznał, iż „miesięczne dochody” matki dwójki dzieci „są na tyle wysokie, że wystarczają na to, aby sobie tego obrońcę wynajęła prywatnie”. Ojciec 32-latki podaje, że w uzasadnieniu napisano o posiadaniu przez nią „hektara ziemi wraz zabudowaniami i polem”, więc wskazano, że z tych nieruchomości może opłacić sobie adwokata.
Biegły wycenił nieruchomości. Komornik szykuje się, by zlicytować dom. Obrońca 32-latki usiłuje teraz natomiast doprowadzić do wznowienia zakończonego postępowania. Jeśli do tego nie dojdzie, urzędnik prawdopodobnie „zabierze dom” podsumowują reporterzy „Interwencji”. Pełnomocnik pokrzywdzonej zaznacza, że „podstawy do wznowienia są”. Sprawa jest w toku.
Kujawy i Pomorze. Dramat 66-latka. Lekarz działał „opieszale”?
Niedawno opisywaliśmy smutną historię starszego mężczyzny, który – jak twierdzi rodzina – zbyt długo oczekiwał na specjalistyczną opiekę, co doprowadziło do powikłań po udarze. Zbyt „opieszale” działać miał konkretnie lekarz dyżurny.
I w tym przypadku sprawę nagłośnili reporterzy „Interwencji”. 66-latek jest sparaliżowany, ale „nie ma pewności (...), że gdyby działania podjęto szybciej, to unikniętoby skutku zdrowotnego” – wskazuje prok. Marcin Stachowiak.
facebookCzytaj też:
Ekspert ujawnia: banki popełniają błędy, a klienci mogą na tym skorzystaćCzytaj też:
Tragiczny pożar w Brzozowie. Strażacy walczyli całą noc
