Wybory do Sejmu i do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej mają odbyć się w listopadzie 2027 roku, ale już 18 kwietnia tegoż 2027 roku będą miały miejsce wybory w Finlandii. Skandynawowie, jak widać, planują swoją politykę w sposób bardziej precyzyjny niż reszta Europy, bo parędziesiąt miesięcy przed elekcją w Szwecji znana była ich data dzienna (14 września 2026) – i podobnie jest w kraju, którego oryginalna nazwa brzmi „Suomi".
Wybory w Finlandii będą z pewnych powodów szczególnie ciekawe. Kraj ten, podobnie jak Włochy, Czechy, a od grudnia 2024 także Królestwo Belgii, jest poligonem doświadczalnym dla ćwiczenia koalicji, która w Polsce jest niemożliwa do wyobrażenia czyli partii należących na poziomie europejskim do centrowej (czy centro-liberalnej) European People Party – EPP (Europejska Partia Ludowa- EPL) i do European Conservativs and Reformists (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy – EKR).
W Warszawie rząd PiS – PO to "mission imposible", ale w Rzymie, Pradze, Brukseli, no i w Helsinkach, o których mowa, funkcjonuje w najlepsze.
Czy jednak obroni się w wyborach powszechnych w tym nowym kraju członkowskim NATO i w państwie mającym największą granicę wschodnią Unii Europejskiej (granica fińsko- rosyjska liczy ponad 1300 km). Finowie są kapryśni, bo po czterech latach rządów lewicy zagłosowali na centrum i prawicę. Jak będzie za dziesięć miesięcy?
W podobnym czasie, bo w kwietniu (albo maju) 2027 odbędą się wybory prezydenckie we Francji. Emmanuel Macron już nie wystartuje (dwukadencyjność), a paryski establishment pojechał po bandzie, eliminując kandydaturę Marin Le Pen. Będzie to pasjonujące kolejne starcie globalistów i suwerenistów. Ci drudzy byliby faworytami, gdyby wystartowała Le Pen. Kiedy jej zabraknie niełatwo będzie wygrać dziś jeszcze niespełna trzydziestoletniemu (w chwili elekcji będzie miał 31 lat) Jordanowi Bardelli, który jest „rezerwowym" kandydatem Zjednoczenia Narodowego.
Ponadto wybory parlamentarne odbędą się w Grecji (czerwiec 2027), gdzie o trzecią kadencję ubiegać się będzie centrowa Nowa Demokracja premiera Kiriakosa Mitsotakisa.
Podobnie o trzecią kadencję, tyle, że w Hiszpanii, powalczy PSOE czyli socjaliści Pedro Sancheza (stanie się to w sierpniu 2027).
Miesiąc później odbędzie się kolejne starcie globalistów i suwerenistów: jego terenem będzie Słowacja, gdzie o swoją piątą, a drugą pod rząd kadencję powalczy premier Roberto Fico i jego lewicowo-eurosceptyczny SMER.
Ostanie dwie elekcje Anno Domini 2027 to wspomniana Polska oraz Republika Włoska, gdzie o drugą kadencję powalczy pierwsza w historii Italii kobieta-premier Giorgia Meloni i jej partia Fratelli d'Italia – Bracia Włosi.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.