Tandem cynizmu (niemiecka szefowa KE) i głupoty (jej hiszpańska zastępczyni) to gwarancja, że Komisja Europejska w tym kształcie niczego dobrego dla Starego Kontynentu nie zrobi. Ba, jest wręcz pewność, że zrobi wiele złego, aby uczynić Unię jeszcze mniej konkurencyjną, ale też jeszcze mniej demokratyczną, bo analiza wypowiedzi obu pań pokazuje, że pojęcia „pluralizmu”, „wolności” i „demokracji” (realnej, nie werbalnej) są dla nich pojęciami ze słownika wyrazów obcych.
Receptą szalonego duetu von der Leyen-Ribera na wszelkie problemy i wyzwania stojące przed UE jest zachęcanie, aby na europejskim rowerze – to metafora – pedałować jeszcze szybciej, bo jak nie będziemy pedałować to się unijny rower wywróci... Jako były minister ds. europejskich w rządzie Jerzego Buzka mogę z ręką na sercu powiedzieć, że ów bełkot o rowerze słyszę już od niemal trzech dekad.
Lektura wypowiedzi niemieckiej szefowej KE oraz jej „wice” z Półwyspu Iberyjskiego przypomina apele, aby jeszcze szybciej jeździć z taczkami. Jednak w tym pośpiechu delikwenci zapominają ich załadować i jeżdżą z pustymi...
Sytuacja UE-27 jest coraz trudniejsza, bo wojna USA/Izrael vs Iran już kosztowała kraje członkowskie UE dodatkowe 24 miliardy euro (sic!) z tytułu sprowadzania surowców energetycznych z Zatoki Perskiej. A to dopiero początek. Europejscy przewoźnicy masowo odwołują loty, pasażerowie wiedzą, że w tym roku na wakacje nie pojadą albo zapłacą dużo drożej, a szefowe Komisji Europejskiej domagają się od podatników w krajach UE, aby – mówiąc znów metaforycznie – jeszcze żwawiej mieszali łyżeczką w szklance herbaty. Rzecz w tym, że od tego mieszania gorzka herbata nie stanie się słodką.
Czas zaklęć minął. Jeśli Komisja Europejska nie umie sprostać wyzwaniom naszych czasów, powinna – tak samo jak przed ponad ćwierćwieczem Komisja, której przewodniczył Jacques Santer – podać się do dymisji !
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.