Wynika to między innymi z faktu, że choć nie jest to duże państwo, to jednak miało relatywnie bardzo dużo kolonii w Afryce. Wśród nich Kongo, dziś Demokratyczna Republika Konga, która obecnie jest drugim pod względem powierzchni krajem „Czarnego Lądu”, zaś pod względem ludności – trzecim.
Jednak zamachowcy,którzy przeprowadzili jednego dnia – 22 marca 2016 roku – trzy zamachy pochodzi, gdy chodzi o korzenie z krajów Maghrebu, czyli Afryki Północnej. Dwa z tych zamachów dokonano na międzynarodowym lotnisku Zaventem, z którego korzystałem (i korzystam do dziś) bez mała setki razy. Trzeci miał miejsce na stacji metra Maelbeek, na której szereg osób tradycyjnie przesiada się na inne linie podziemnej kolei. I w tym miejscu byłem szereg razy.
Władze ogłosiły trzydniową żałobę narodową. Bruksela przez długie miesiące żyła w strachu. Także instytucje unijne, bo śledztwo wykazało, że jeden z pięciu (sic!) zamachowców wcześniej pracował w... Parlamencie Europejskim. Czy przygotowywał zamach w „sercu Unii Europejskiej”? I odwiodły go od tego obostrzenia w zakresie bezpieczeństwa – dalece niedoskonałe, ale na pewno większe niż lotniskowej hali odlotów czy na stacji metra – obu przecież dostępnych dla wszystkich chętnych, w przeciwieństwie do budynku europarlamentu przy Rue Wiertz?
Jak napisałem zamachowców było pięciu, a zginęło tylko trzech. Zamachu na Zaventem dokonała trójka Arabów – jeden z nich przeżył. Zamachu na Maelbeek – dwóch terrorystów, z czego jeden ocalał. Obaj uciekli i do dziś są poszukiwani. Mohamed Abrini i Osama Krayem – czy szykują gdzieś kolejne zamachy? Czy szkolą swoich następców–morderców? A może żyją grzecznie wśród swoich nowych sąsiadów, którzy nie mają pojęcia, że uśmiechają się codziennie do szczególnie groźnych terrorystów?
Na lotnisku zginęło 18 ludzi, na stacji metra -17. Trauma wśród tych, co przeżyli pozostała do dziś.
Byłem tego dnia tragicznego dnia w Brukseli. Tak samo, jak byłem w belgijskiej stolicy, gdy doszło do drugiego, znacznie mniej krwawego, zamachu. Byłem też w Paryżu w dniu tragicznych zamachów w roku 2015 r. I w Istambule w dniu zamachu. I w Strasburgu w dniu zamachu, do którego doszło w trakcie sesji Parlamentu Europejskiego. W spokojnym dotąd afrykańskim Burkina Faso, w którym nigdy wcześniej nie było zamachów – atak terrorystyczny nastąpił dosłownie kilka dni po tym jak wyjechałem z tego kraju. Identycznie w Tunezji.
Do zamachów w Brukseli przyznało się Państwo Islamskie – istniejące do dziś. A na Zaventem saperzy zdetonowali trzecią bombę – odpalono „tylko” dwie. Liczba ofiar mogłaby być znacznie większa...
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.