Wysoka frekwencja wyborcza posłuży, tak jak tydzień temu na Węgrzech, przeprowadzeniu zasadniczych zmian. Świetny wynik „Postępowej Bułgarii” – nowego, powstałego w tym roku ruchu politycznego skupionego wokół byłego prezydenta Rumena Radewa – nie dziwi, choć jednak jego skala może już trochę tak.
Ten generał lotnictwa wystawiony na prezydenta przed dziesięcioma laty przez lewicę wysiadł już dawno na przystanku „eurorealizm”. Poznałem go, rozmawialiśmy bite dwie godziny w Sofii (wraz z delegacją prezydium EKR) parę lat temu – i wiem, co mówię. Ustąpił ze stanowiska głowy państwa dziesięć miesięcy przed upływem swojej drugiej kadencji aby powalczyć o funkcję premiera. Ta niedziela pokazała, że prawie na pewno była to walka skuteczna.
Zwycięska formacja zdobyła poparcie niemal dwóch piątych wyborców, co jest na dotychczas bardzo rozdrobnionej bułgarskiej scenie politycznej prawdziwym nokautem. Znokautowane czuć się mogą dwie partie. Pierwsza to rządząca ostatnio i wielokrotnie w tym wieku GERB – formacja ekspremiera Bojko Borisowa. Należy ona wraz z Koalicją Obywatelską i PSL do Europejskiej Partii Ludowej. Powszechnie kojarzyła się Bułgarom z korupcją nie tylko dlatego, że szefa tego ugrupowania niegdyś spektakularnie aresztowano, pokazując w telewizji zarekwirowane mu 400 tysięcy euro. To właśnie „więźnia politycznego” Bojko Borisowa bronił w Parlamencie Europejskim szef EPL Niemiec Manfred Weber. Unijny establishment w praktyce tolerował procesy korupcyjne w tym kraju, uznanym według oficjalnych statystyk Brukseli za „najbardziej skorumpowane państwo UE”. Skądinąd pierwsze, niechlubne miejsce w owej klasyfikacji Bułgaria zajmuje od swojego wejścia do Unii Europejskiej w 2007 roku. Owa tolerancja Brukseli wynikała z faktu, że GERB gwarantował prounijny kurs i to, że Sofia nie będzie „fikać” Unii...
Drugą najbardziej przegraną partia tych wyborów są socjaliści, którzy, gdy piszę te słowa, balansują na granicy 4-proc. progu wyborczego.
Wynik formacji Rumena Radewa jest lepszy o około 5 proc. niż zakładano. Wynik GERB jest aż o blisko jedną czwartą mniejszy niż prognozowały to sondaże.
Nowy rząd raczej na pewno powstanie, wbrew prognozom, które zakładały, że żadna formacja nie uzyska większości parlamentarnej i dalej będzie nie tyle może rządził,co formalnie sprawował władzę do kolejnych wyborów parlamentarnych jesienią 2026 roku gabinet „technokratyczny”.
Powstanie jednak nowy gabinet w skład którego zapewne wejdzie „Postępowa Bułgaria” oraz formacja mniejszości tureckiej, która wystartowała na jednej liście z dużym biznesem (DPS).
Bułgaria skręca w kierunku eurorealizmu, sprzeciwu wobec centralizacji Europy i sceptycyzmu wobec wejścia Ukrainy do UE. To złe wieści dla Brukseli...
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.