Liczący prawie 200 metrów amerykański okręt kierowania i dowodzenia USS Mount Whitney zakotwiczył w sztokholmskim porcie Frihamnen, gdzie załoga odpoczywa po ćwiczeniach wojskowych Baltops – poinformowała szwedzka gazeta Dagens Nyheter. Najważniejsze morskie ćwiczenie Sojuszu Północnoatlantyckiego w basenie Morza Bałtyckiego rozpoczęły się na początku czerwca w niemieckim Rostocku.
W 54. edycji manewrów uczestniczyło ponad 40 okrętów różnych klas i typów, 25 śmigłowców i samolotów oraz około dziewięciu tysięcy żołnierzy. W 20-dniowych ćwiczeniach wzięło udział 16 państw NATO, w tym Polska. Wojskowi przez ten czas ćwiczyli obronę przed rosyjską agresją na Bałtyku. Kapitan Colin Price powiedział, że „tym razem dużo uwagi poświęcono systemom bezzałogowym”.
Amerykański dowódca o ćwiczeniach na Bałtyku. „Mieliśmy interakcje z rosyjskimi samolotami”
W ostatnim czasie obecność Rosji na Morzu Bałtyckim wzrosła i jest dość intensywna. Rosja w ostatnich latach wielokrotnie naruszała przestrzeń powietrzną krajów Paktu Północnoatlantyckiego, w tym Szwecji, czy Polski. Rosyjska obecność stała się oczywista dla załogi „pływającego Pentagonu”. – Nie nazwałbym tego incydentami. Ale tak, mieliśmy interakcje z samolotami latającymi w pobliżu – przyznał kpt. Price. Nie chciał się jednak wdawać w szczegóły.
Dowódca okrętu przyznał, że rosyjska obecność na Bałtyku była „na całkiem normalnym poziomie, jaki był spodziewany na tym obszarze”. Kpt. Price nie chciał komentować uwag ze strony Moskwy. Rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Aleksandr Gruszko stwierdził ostatnio, że „Kreml postrzega działania wojskowe NATO jako część przygotować do starcia z Rosją”. Dodał, że „takie ćwiczenia są niezwykle prowokacyjne”.
Czytaj też:
Alarm nad Bałtykiem. Rosyjski Ił-20M przechwycony przez niemieckie myśliwceCzytaj też:
Kolejne martwe foki nad Bałtykiem. Eksperci wskazują winnego
