Generał grzmi ws. Ruchu Ochrony Granic. „To jest nie do przyjęcia”

Generał grzmi ws. Ruchu Ochrony Granic. „To jest nie do przyjęcia”

Gen. Adam Rapacki
Gen. Adam Rapacki Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski
Gen. Adam Rapacki ocenił, że Ruch Obrony Granic „nie ma nic wspólnego z poprawą bezpieczeństwa”. Zdaniem byłego wiceszefa MSWiA rząd Donalda Tuska uległ politycznej presji, bo nie ma aż takiego problemu z nielegalną migracją.

Twórca Centralnego Biura Śledczego oraz były zastępca Komendanta Głównego Policji i były wiceszef MSWiA gen. Adam Rapacki skomentował w rozmowie z Onetem działalność Ruchu Obrony Granic. – To jest nie do przyjęcia, żeby w państwie, w którym funkcjonują służby i nie ma sytuacji wymagających takich inicjatyw, działały grupy ludzi łamiących prawo. Bo zatrzymywanie pojazdów i kontrolowanie dokumentów tożsamości to są uprawnienia przysługujące służbom – zaczął na wstępie.

Ruch Ochrony Granic i Robert Bąkiewicz krytykowani przez gen. Adama Rapackiego

Były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji przypomniał, że „jeżeli ktokolwiek wkracza w kompetencje służb, to popełnia przestępstwo”. Zdaniem gen. Rapackiego nie można tolerować takiej sytuacji. Były zastępca Komendanta Głównego Policji polecił ludziom na granicy, aby zapisali się na szkolenia do WOT, a nie „przeszkadzali służbom w realizacji ich ustawowych zadań”. Gen. Rapacki nie ma wątpliwości, że one sobie poradzą, a „ci ludzie tylko przysparzają służbom dodatkowych kłopotów”.

Zdaniem byłego wiceszefa MSWiA dla takich ludzi jak Robert Bąkiewicz nie powinno być pobłażliwości. – Jeżeli łamie prawo, to powinny w stosunku do niego być podejmowane czynności i powinien zostać rozliczony przez wymiar sprawiedliwości – stwierdził gen. Rapacki. Były zastępca Komendanta Głównego Policji zasugerował, że wsparciem może być dostarczanie informacji służbom o migrantach, co do których zachodzą wątpliwości ws. legalności ich statutu.

Rząd Tuska uległ politycznej presji ws. sytuacji na granicy? Generał o skali nielegalnej migracji

Gen. Rapacki ocenił, że nie było realnej potrzeby zamykania granic, a rząd Donalda Tuska uległ politycznej presji. – To jest smutne, że pojawiają się siły, które na szerzeniu strachu, niewynikającego z merytorycznych działań i zagrożeń, budują swój elektorat i sieją nienawiść. To jest niebezpieczne, bo ta nienawiść może się za chwilę przekuć w agresywne działania, gdzie jakieś bandyckie grupy będą atakowały na naszych ulicach osoby o innym kolorze skóry – przyznał ekspert.

– Nie ma problemu z nielegalną migracją na taką skalę, która wywoływałaby takie niepokoje. Natomiast jest element szczucia i budowania atmosfery zagrożenia po to, żeby konsolidować swój elektorat i pozyskiwać wyborców – podsumował były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.

Czytaj też:
Ruch Obrony Granic sterowany przez PiS? Czarnek stanowczo komentuje
Czytaj też:
Najnowsze dane z granic. Ministerstwo odkrywa karty