Polacy próbują odsprzedawać darmowy poradnik od rządu Tuska. 200 zł to za mało

Polacy próbują odsprzedawać darmowy poradnik od rządu Tuska. 200 zł to za mało

Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa”
Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” Źródło: Facebook / RCB
Rząd Donalda Tuska opracował „Poradnik bezpieczeństwa”. Broszury z przydatnymi informacjami na trudne czasy trafiły już do pierwszych Polaków. Niektóre osoby próbują odsprzedawać egzemplarze – szokujące oferty wiszą na jednej z platform do e-handlu.

Pierwsze egzemplarze do skrzynek pocztowych trafiły w grudniu ubiegłego roku. Osoby, które otrzymały poradnik, nie musiały za niego płacić ani złotówki.

Mieszkańcy nadwiślańskiej krainy słyną z genu do interesu – niektórzy z nich wpadli na pomysł, by spróbować zarobić na darmowym prezencie od państwa. Na popularnej platformie do e-handlu zaleźć można zaskakujące oferty z broszurami. Kwota, jaka widnieje przy niektórych z nich, wgniata w fotel.

Myślą, że mają nosa do interesów

„Poradnik bezpieczeństwa” został przygotowany przez MON, MSWiA oraz RCB. W sierpniu 2025 r. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ogłaszało (m.in. na Facebooku), że dokument w formie internetowej jest już dostępny. Ze znajdującymi się w nim wskazówkami użytkownicy sieci mogą zapoznać się zupełnie za darmo, a, jeśli chcą, nawet pobrać e-broszurę. RCB informowało, że papierowe egzemplarze mimo to i tak trafią do 17 milionów domów w Polsce.

Rady, które opracowali rządowi eksperci, dotyczą m.in. tego, jak dbać o siebie i bliskich, jak przygotować dom na nieprzewidziane wydarzenia, a także – jak wspierać innych i działać odpowiedzialnie. Hasło, które znajduje się na okładce, sugeruje właścicielom broszur, by „przeczytali, przećwiczyli” i je „zachowali”.

Ci, którzy jeszcze nie otrzymali fizycznego egzemplarza, powinni uzbroić się w cierpliwość. Bez sensu wydawać pieniądze na coś, co otrzymają wcześniej lub później za darmo. Tymczasem na taki ruch z ich strony czekają właściciele internetowych aukcji. Powystawiali oni swoje broszury w sieci i liczą na dodatkowy zarobek.

15? 200 zł? Dla właściciela tej oferty to stanowczo za mało

Na jednej z platform natrafić można na oferty zaczynające się od paru PLN (od pięciu do 15 złotych). Można jednak znaleźć też i takie za 200 zł.

Przy jednym z ogłoszeń widnieje zaś kwota 1000 PLN. Autor liczy najwyraźniej, że za bezpłatny poradnik ktoś zapłaci tyle, ile za używanego smartfona.

facebookCzytaj też:
BLIK testuje nowe rozwiązanie. „Milowy krok”
Czytaj też:
Opóźnienia pociągów na Mazowszu. Doszło do awarii

Źródło: Vinted / RCB