Nowy sędzia ma w Trybunale kluczowe zadanie. „Berek to zbrojne ramię Tuska”

Nowy sędzia ma w Trybunale kluczowe zadanie. „Berek to zbrojne ramię Tuska”

Maciej Berek
Maciej Berek Źródło: PAP / Albert Zawada
Już ośmiu sędziów Trybunału Konstytucyjnego, łącznie z Maciejem Berkiem, zostało wybranych do tego gremium przez obóz rządzący. To teoretycznie większość w 15-osobowym gronie, która mogłaby przegłosować każdą decyzję. Rzecz w tym, że obecny prezes TK Bogdan Święczkowski nie zwołuje zgromadzenia ogólnego sędziów, zatem żadne decyzje nie zapadają. I może tak funkcjonować do przyszłorocznych wyborów.

Maciej Berek, niedawny minister, a właściwie nadminister, bo nadzorujący wdrażanie polityki rządu Donalda Tuska, prawa ręka premiera, jak o nim do niedawna mówiono, został w piątek wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Czy jego obecność w Trybunale oznacza mniej chaosu albo przywrócenie Trybunałowi należnej mu roli konstytucyjnej? Co do tego mają wątpliwości nawet najwięksi sympatycy obecnej władzy.

Krzywda Berka

Kandydatura Berka do Trybunału Konstytucyjnego wywołała spore kontrowersje, bo minister nieomal prosto z rządu przesiada się na fotel sędziego. Trudno w takiej sytuacji obronić się przed zarzutem, że jest to decyzja polityczna. W przeszłości co prawda również nie stroniono od wysyłania do Trybunału Konstytucyjnego polityków. Ale obecna koalicja podobno walczyła przez osiem lat z upolitycznieniem TK. Dlatego nawet jej najwięksi sympatycy uznali sytuację za niesmaczną, a przynajmniej mało estetyczną i niekonieczne apolityczną.

– Kandydatura pana Berka, w którego talenty nie wątpię, także jako sędziego, nie jest zgodna ze standardami. Na ten problem nie zwraca się jakoś uwagi, a on dla dyskusji o praworządności jest kluczowy. Mamy przecież do czynienia z rekomendacją na sędziego TK długoletniego i zasłużonego współpracownika premiera – mówiła prof. Łętowska w rozmowie opublikowanej w OKO.press.

No, ale decyzja Donalda Tuska jest najważniejsza, zatem politycy koalicji rządzącej rzucili się do obrony tej kandydatury.

Czytaj też:
„Szantaż finansowy” wobec TK? Polacy reagują. Nowy sondaż

– Panu Berkowi zrobiono wielką krzywdę, prezentując go jako jakiegoś znajomego czy prawą rękę bardzo ważnego polityka, czy ważnych polityków – mówił enigmatycznie Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości, podczas Campusu Polska Przyszłości. Zupełnie jakby bał się wymienić nazwiska promotora Berka, czyli Donalda Tuska. I to mimo faktu, że lider KO sam prezentował Berka jako swojego bardzo bliskiego współpracownika.

– Był moją prawą ręką jeżeli chodzi o egzekwowanie naszych planów, priorytetów – mówił Tusk, ogłaszając, że Berek odchodzi z Rady Ministrów do innych zadań. Te inne zadania to właśnie stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Zdaniem prof. Łętowskiej fakt, że polecającym Berka na stanowisko sędziego TK jest sam premier, który jednocześnie kieruje największą partią rządzącą, czyni kandydaturę byłego ministra „bardziej zaangażowaną politycznie niż jest w istocie rzeczy”.

Artykuł został opublikowany w 36/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.