Sejm wybrał nowego sędziego TK. Nie tylko Czarzasty się wyłamał

Sejm wybrał nowego sędziego TK. Nie tylko Czarzasty się wyłamał

Maciej Berek nowym sędzią TK?
Maciej Berek nowym sędzią TK? Źródło: PAP / Piotr Nowak
Sejm głosował nad wyborem Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Kandydatura wywołała podziały w koalicji rządzącej.

W piątek 4 września posłowie zdecydowali w Sejmie o obsadzie kolejnego stanowiska w Trybunale Konstytucyjnym. O stanowisko ubiegało się dwóch kandydatów. KO zaproponowała Macieja Berka, byłego ministra i bliskiego współpracownika Donalda Tuska. Z kolei PiS – już po raz siódmy – zgłosił Artura Kotowskiego związanego z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Sejm wybrał sędziego TK. Tak zagłosowali posłowie

Decyzją sejmowej większości kandydatura Macieja Berka uzyskała poparcie, jednak w koalicji rządzącej nie było w tej sprawie zgody. Za byłym ministrem opowiedziało się 226 polityków (154 posłów z klubu KO, 30 z PSL, 17 z Lewicy, 12 z Centrum, 11 z Polski 2050 oraz Joanna Mucha i Paweł Zalewski).

Artura Kotowskiego poparło 184 posłów (143 posłów z klubu PiS, 38 z Rozwoju Plus oraz Jan Krzysztof Ardanowski i Jarosław Sachajko z Demokracji, a także Janusz Kowalski)

27 parlamentarzystów zagłosowało przeciwko obu kandydatom w tym m.in. 15 z Konfederacji oraz Włodzimierz Czarzasty, Marcin Józefaciuk, Paulina Matysiak, Adrian Zandberg oraz Klaudia Jachira.

Kontrowersje wokół kandydatury Berka do TK

Kandydatura Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego już od momentu ogłoszenia wywołała ostrą dyskusję. Krytycy decyzji koalicji rządzącej przekonywali, że nominacja osoby związanej z obecnym obozem władzy stoi w sprzeczności z deklarowanymi wcześniej standardami.

– Te ruchy budzą mój niepokój. Nie jestem w gronie zbulwersowanych, tylko uważam, że to błąd. Koalicja rządowa zgłosiła kandydata w ramach przepisów uchwalonych przez PiS i zaakceptowanych przez Karola Nawrockiego, a deklarowała inne standardy – mówił były prezes TK Jerzy Stępień.

Jeszcze dalej poszedł Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego. – Nie potrafię sobie wyobrazić, w jaki sposób obecność Macieja Berka miałaby pomóc w rozwiązaniu obecnego kryzysu. Zwłaszcza przy poważnym ryzyku, że podzieli los sędziów, którzy zostali wybrani, ale nie dopuszczono ich do orzekania. Będzie jedynie kolejną osobą symbolicznie siedzącą na korytarzu TK – podkreślał ekspert w rozmowie z „DGP”.

Donald Tusk murem za Maciejem Berkiem

Krytyczne głosy nie skłoniły Donalda Tuska do zmiany stanowiska. Premier podczas Campusu Polska Przyszłości jednoznacznie bronił decyzji dotyczącej Maciej Berka i zaznaczył, że „jest po stronie tych, którzy mówią, że trzeba postawić na skuteczność i dostał już za to po głowie”.

Szef rządu podkreślał, że kandydat nie był członkiem żadnej partii politycznej, a jego wcześniejsza praca w administracji państwowej nie powinna automatycznie przesądzać o jego politycznym charakterze.

– W przeszłości sędziami TK bywali byli ministrowie i politycy. Nikt nie miał zastrzeżeń. Problem pojawił się, kiedy PiS wysłał do TK politycznych siepaczy, żeby rozprawić się z opozycją. Prezes TK Bogdan Święczkowski to gość, który pasjami zajmował się słuchaniem taśm, między innymi z moją rodziną – tłumaczył Donald Tusk.

Czytaj też:
Berek trafi do TK? Mocne słowa Winnnickiego przed głosowaniem. „Pogrzeb praworządności”
Czytaj też:
Iskrzy ws. kandydatury Berka do TK. „Hipokryzja PO”, „Cudowny uzdrowiciel”

Źródło: WPROST.pl