Sejm ma w piątek głosować nad wyborem nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Kandydatem posłów Koalicji Obywatelskiej jest Maciej Berek, do niedawna minister w rządzie Donalda Tuska. Jego kontrkandydatem został zgłoszony przez PiS prof. Artur Kotowski.
W czwartek sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Berka. Poparło ją 16 posłów, przeciw było 10, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Kotowski otrzymał opinię negatywną.
O ocenę kandydatury byłego ministra zapytaliśmy Roberta Winnickiego w programie „Rozmowa Wprost”.
Winnicki: To zła, fatalna decyzja
– Z punktu widzenia państwa, jego powagi i przywiązania do nieboszczki praworządności to oczywiście zła, fatalna decyzja – stwierdził były poseł w „Rozmowie Wprost” z Arturem Siekaczyńskim.
Winnicki przekonywał, że wybór polityka niedawno zasiadającego w rządzie jest sprzeczny z wcześniejszymi zapowiedziami Donalda Tuska dotyczącymi odpolitycznienia Trybunału Konstytucyjnego.
Podobne wątpliwości pojawiły się także w koalicji. Przyjęta przez Sejm w 2024 roku ustawa o TK przewidywała czteroletnią karencję dla osób, które pełniły funkcje rządowe. Przepisy nie weszły jednak w życie, ponieważ prezydent Andrzej Duda skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
Zdaniem Winnickiego kryzys wokół TK rozpoczął się jeszcze w 2015 roku, następnie został pogłębiony przez działania PiS, a po powrocie Donalda Tuska do władzy nie nastąpił zapowiadany przełom. – To kropka nad „i” pogrzebu praworządności w Polsce – ocenił.
„Donald Tusk szykuje sobie twierdzę”
Były lider Ruchu Narodowego zaznaczył jednak, że z punktu widzenia politycznych interesów premiera wystawienie Berka jest ruchem przemyślanym. – Donald Tusk widzi nastroje społeczne i widzi sondaże. To, co robi tym ruchem z panem ministrem Berkiem, to szykuje sobie twierdzę – powiedział Winnicki.
W jego ocenie premier chce umieścić w Trybunale zaufanego, lojalnego i dobrze przygotowanego prawnika. Berek miałby być także polityczną oraz prawniczą przeciwwagą dla obecnego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego.
Winnicki zwrócił jednocześnie uwagę, że jako sędzia TK Berek mógłby stawać przed koniecznością wyłączania się ze spraw dotyczących ustaw, nad którymi wcześniej pracował jako członek rządu. A to większość ustaw obecnego rządu.
Głosowanie ma dyscyplinować koalicję
Według Winnickiego kandydatura Berka jest również testem lojalności dla koalicjantów Donalda Tuska. Część polityków Polski 2050 i Lewicy zgłaszała zastrzeżenia, ale większość rządowa może ostatecznie poprzeć byłego ministra. – Łamiąc ileś tam kręgosłupów, Donald Tusk chce tę jedność dzisiaj osiągnąć – stwierdził były poseł.
Winnicki uważa, że premier przygotowuje własne ugrupowanie do przyszłych wyborów i będzie dążył do ograniczenia politycznej samodzielności mniejszych koalicjantów. W jego ocenie odpowiedzią na rozdrobnienie prawicy miałaby być jedna lista skupiona wokół KO.
Były poseł zaznaczył przy tym, że problem sięga znacznie głębiej niż personalna obsada Trybunału. Jego zdaniem w Polsce brakuje politycznej woli, aby konstytucyjne reguły obowiązywały niezależnie od tego, kto sprawuje władzę.
– Demokratyczne państwo prawa w Polsce nie istnieje już od wielu lat – podsumował Robert Winnicki.
Czytaj też:
PiS naciska na prezydenta. „Nawrocki powinien jechać twardo” Czytaj też:
Jest decyzja ws. Macieja Berka. Komisja wydała opinię
