Jedyna bramka meczu w Port Elizabeth padła w 23. minucie, gdy po dośrodkowaniu Jamesa Milnera celnym strzałem z bliska popisał się Jermain Defoe (zastąpił w podstawowym składzie Emile'a Heskeya). Anglicy chcieli szybko iść za ciosem. Najpierw świetną sytuację zmarnował Frank Lampard, a w 30. minucie strzał Stevena Gerarda ze sporymi problemami obronił Jasmin Handanovic.
Tuż po przerwie swoją drugą bramkę mógł zdobyć Defoe, który znalazł się sam przed bramkarzem Słoweńców. Napastnik Tottenhamu - chyba zaskoczony ogromną szansą - źle trafił w piłkę. Między 57. i 58. minutą Anglicy stworzyli kolejne dwie groźne sytuacje. Najpierw John Terry strzelił wprost w Handanovicia, a po chwili Wayne Rooney trafił w słupek.
Słoweńcy nie ograniczali się tylko do obrony. Oni również mieli swoje szanse, np. w 68. minucie, gdy Zlatko Dedic, Milivoje Novakovic i Walter Birsa aż trzykrotnie w ciągu kilku sekund strzelali na bramkę Davida Jamesa. Dwa razy trafili w bramkarza, a za trzeci strzał był niecelny.
W spotkaniu do 79. minuty grał pomocnik Wisły Kraków Andraz Kirm. Niewiele brakowało, żeby nawet mimo porażki Słoweńcy weszli do 1/8 finału. Wystarczył im remis w rozgrywanym równolegle meczu USA z Algierią. W Pretorii bardzo długo utrzymywał się wynik bezbramkowy, ale w doliczonym czasie Amerykanie zdobyli gola na wagę awansu.
Matjaz Kek, trener reprezentacji Słowenii, po meczu nie był zbyt zawiedziony. - Nie jestem rozczarowany. Przeciwnie, czuję dumę z postawy mojej drużyny. Pocieszałem zawodników po meczu. Gratuluję awansu Anglii, która - moim zdaniem - jest faworytem tego turnieju. Znajdziemy pozytywne strony dzisiejszej porażki. Co czuliśmy po ostatnim gwizdku, gdy dowiedzieliśmy się, że Amerykanie zdobyli gola w doliczonym czasie? Tego nie da się opisać. Z drugiej strony wiemy, że taki jest sport.. - powiedział.
Fabio Capello, selekcjoner Brytyjczyków podkreślał wagę meczu. - Musieliśmy wygrać, żeby awansować do kolejnej rundy. Cieszę się, że moi zawodnicy zagrali lepiej niż w poprzednich meczach - mówił po meczy - Stworzyliśmy wiele okazji do podwyższenie prowadzenia. Po tym zwycięstwie wreszcie mamy spokojne głowy, zeszło z nas wielkie ciśnienie. Dlaczego zdjąłem z boiska Rooneya? Nie chodziło o taktykę, po prostu miał problemy z kostką - dodał.PP / PAP
