Sprawę nagłośniła redakcja magazynu „Wysokie Obcasy”. Studentka, która oskarżyła znanego (niewymienionego z imienia i nazwiska w tekście) profesora, ma 23 lata. 62-latka poznała w 2021 roku – przed przystąpieniem do egzaminu maturalnego, do którego się przygotowywała. Wszystko zacząć miało się na portalu społecznościowym o erotycznym charakterze. Młoda kobieta poznała go, gdy miała partnera (była wtedy zaangażowana w inną relację romantyczną).
Znany profesor UW miał „nakłaniać” studentkę „do współżycia ze zwierzętami”
„WO” podały, że zarówno jej ówczesny partner, jak i profesor, mieli o sobie wiedzieć i „nakłaniać ją do stosunków” czy „filmowania zbliżeń”. Parę tygodni później związek studentki rozpadł się. Jednocześnie też pogorszył się jej stan psychiczny. Wkrótce znalazła się na oddziale psychiatrycznym jednego ze szpitali – dręczyły ją bowiem myśli samo***cze.
Była tam przez kilkanaście dni. W placówce medycznej w tym okresie pojawił się profesor UW, by przynieść jej prezent urodzinowy. Studentka poinformowała go, że liczy na stabilny związek. Ten zapewniał, że się nią zaopiekuje. Ponadto zachęcał, by przerwała korzystanie z psychoterapii i farmakoterapii. Twierdził, że „nie mają one sensu”. Miał też izolować ją od innych osób, z którymi utrzymywała kontakt.
Traktował studentkę, jakby była jego córką. W jego obecności miała m.in. ssać dziecięcy smoczek. Miała też siadać mu na kolanach. Ponoć traktował ją tak, jakby była nieporadna. W końcu młoda kobieta poczuła, że relacja jest niezdrowa – że to wszystko poszło za daleko. Chciała zakończyć związek, ale miała obawy, że sama sobie nie poradzi. Była też przekonana, że nikt nie uwierzy jej w to, czego doświadcza.
Poszkodowaną, która w międzyczasie zaczęła studiować na UW, miał zabierać też do klubów swingerskich (to miejsca dla osób, które preferują niemonogamiczne relacje romantyczne). Tam patrzył ponoć, jak młoda kobieta uprawia s*** z innymi mężczyznami (których pewnego razu było 12). 23-latka ponoć bała się odmówić, by nie poszedł tam z kimś innym. To jednak nie koniec. „Od początku naszej znajomości nakłaniał mnie do podejmowania kontaktów seksualnych z nim i do współżycia ze zwierzętami” – wskazała (cytat za „Wysokimi Obcasami”).
Na jaw wyjść miało też, że znana w akademickim świecie postać utrzymywać miała relacje se**ualne nie z jedną, ale z kilkoma młodymi kobietami. Je też rzekomo miał nagrywać w trakcie dwuznacznych sytuacji.
W międzyczasie stan psychiczny młodej kobiety z dnia na dzień miał się pogarszać – w końcu trafiła pod opiekę psychoterapeuty. Pół roku później zakończyła znajomość, którą uznawała za toksyczną. Przerwała też naukę, by później – w 2026 r. – powrócić na uczelnię. Dopiero wtedy powiadomiła o wszystkim organy ścigania (prokuraturę) i UW.
Śledczy prowadzą postępowanie m.in. w kierunku „seksualnego wykorzystania bezradności lub ograniczonej poczytalności” – tak czyn opisany jest w Kodeksie karnym.
Uniwersytet Warszawski wszczął postępowanie dyscyplinarne. Wykładowca UW został zawieszony
Sprawa zainteresowała m.in. dziennikarzy TVN24. Z ich nieoficjalnych ustaleń wynika, że profesor miał nie usłyszeć ws. żadnych zarzutów (i nie wiadomo, czy jeszcze usłyszy). UW wszczął natomiast postępowanie dyscyplinarne. W tym momencie jest on zawieszony w wykonywaniu obowiązków dydaktycznych (dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona).
Stacja skontaktowała się ze znanym uczonym i poprosiła o skomentowanie sprawy. Przekonywał, iż nic nie wie o tym, jakoby miał zostać „zawieszony”. To samo w przypadku trwającego postępowania.
– To są jakieś głupoty – uciął.
Poszkodowana zbiera na prawnika
Na platformie pomagam.pl pokrzywdzona założyła zbiórkę, która ma pomóc zebrać pieniądze na prawnika (https://pomagam.pl/8naam8).
