Działa już większość stoisk handlowych. W wiosce rzemieślników można było kupić m.in. broń, elementy zbroi, biżuterię, miody, skóry. Ruch był spory. - Jest już dwa razy więcej klientów niż w przeddzień bitwy w poprzednich latach - ocenił "Morgan", czyli Remigiusz Talaśka, sprzedający broń z wyższej półki. Kilku rycerzy na turnieju walczyło jego 1,5-kilogramowymi, dobrze wyważonymi mieczami.
Przy aplauzie publiczności rycerze rywalizowali na turniejach - m.in. łuczniczym i walki mieczem długim. Wiesław Kurek herbu Wilk z Oławy, reprezentant Chorągwi Piastów Śląskich, został zwycięzcą pierwszego Grunwaldzkiego Turnieju Miecza Długiego, pokonując Jakuba Oładyńskiego z Elbląga. W finałowej walce potężne ciosy mieczami nie wyglądały na markowane. "Stop, stop, do narożników" - wołał kilka razy sędzia przerywając walkę, gdy odpadały odrąbane fragmenty zbroi. Po kilku walkach w prawie 30-stopniowym upale obaj uczestnicy byli tak wyczerpani, że po sygnale sędziego padli na ziemię, a sekundanci rzucili się zdejmować hełmy i polewać ich wodą.
Obóz rycerski jest pełen - prawie wszyscy uczestnicy bitwy już dotarli na miejsce. Grała muzyka, warzono potrawy, czyszczono zbroje. Wojska królewskie wspierane są mocno przez przybyszy z zagranicy. W oczy rzucali się m.in. Tatarzy, byli Rosjanie, Czesi. - Przyjechało nas z Białorusi 120 osób. Mieszkamy w obozie pod znakiem Pogoni - powiedział białoruski rycerz Kornelius. Jak wielu innych rycerzy, dorabia sobie fotografując się w pełnej zbroi z turystami.
Pod pomnikiem Grunwaldu trwały ostatnie przygotowania do czwartkowych uroczystości państwowych - montaż barierek, trybun, próby nagłośnienia. Ćwiczyła też przed uroczystością kompania honorowa Wojska Polskiego. Nie wszystko było jeszcze gotowe, nie działała np. główna informacja, ale zbłąkanym turystom pomagali ochroniarze.
PAP, arb