Uśpiony agent GRU w Polsce skazany

Uśpiony agent GRU w Polsce skazany

(fot. Wikipedia)
3 lata więzienia za szpiegostwo na rzecz Rosji - to wyrok warszawskiego sądu wobec obywatela rosyjskiego Tadeusza J. Sąd ujawnił, że był on "uśpionym agentem" wywiadu wojskowego Rosji, a w kontaktach z centralą używał sprzętu łączności wysokiej klasy.
Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie jest nieprawomocny. Obrona, która wnosiła o uniewinnienie J., zapowiada odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wnosiła o 5  lat więzienia. Dwie oskarżające J. prokuratorki zastanowią się, czy apelować. Za  "udział w działalności obcego wywiadu przeciwko RP" grozi od roku do 10  lat więzienia.

Śpioch był w gotowości

Proces był tajny. Sędzia Igor Tuleya wygłosił jednak jawne uzasadnienie wyroku, bo - jak powiedział - nie będzie w nim ujawniona tajemnica państwowa. Sędzia ujawnił, że działalność J. (ma polsko brzmiące nazwisko) w woj. kujawsko-pomorskim i mazowieckim trwała od stycznia 2003 r. do lutego 2009 r., gdy zatrzymał go  kontrwywiad Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sędzia powiedział, że w regularnych odstępach czasu przesyłał on do centrali GRU w Moskwie i odbierał z niej zaszyfrowane wiadomości, używając do tego stale unowocześnianego sprzętu kryptograficznego wysokiej klasy, który pozornie wyglądał jak sprzęt codziennego użytku. Według sędziego J. "fakty z życiorysu oskarżonego" świadczą o tym, że był on tzw. uśpionym agentem, niewykonującym żadnych działań, ale pozostającym w stałej gotowości na zlecenie. - Metody szyfrowania ujawniono - powiedział sędzia Tuleya.

Sam się zdemaskował

Sąd uznał za "niewiarygodne i naiwne" wyjaśnienia J., że sprzęt ten kupił na bazarze, nie wiedząc o jego innym przeznaczeniu, a kontakty z Rosją miały charakter biznesowy. Zarazem sędzia podkreślił, że J. "sam się zdemaskował, bo  miał wysoką wiedzę kryptograficzną, a sprzętem posługiwał się sprawnie". Sąd nie dał wiary "pomówieniom" J., by to polskie służby specjalne podrzuciły część obciążających go  dowodów. Według sądu oskarżony był "istotnym ogniwem w strukturze wywiadu Zdaniem sądu wina J. nie budzi wątpliwości, bo zostało dowiedzione, że brał on udział w obcym wywiadzie. W swych ustaleniach sąd oparł się m.in. na opiniach biegłych. Jak wynikało z wokandy, jednym z nich był jeden z byłych szefów kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa Stanisław Hoc.

Sąd obciążył J. kosztami procesu w wysokości 46 tys. zł i orzekł przepadek jego sprzętu łączności. Przedłużył mu też areszt do końca lutego 2011 r. Przeciwny temu był obrońca J. mec. Stefan Jaworski, argumentując, że J. jest za kratami prawie dwa lata. Mec. Jaworski powiedział, że będzie się odwoływał, powołując się na brak dowodów, by doszło do "materializacji przestępstwa udziału w obcym wywiadzie". Gdy proces ruszał w październiku, J. mówił dziennikarzom, że czuje się niewinny. W środę milczał. Na ogłoszeniu wyroku był przedstawiciel ambasady Rosji w  Warszawie; nie chciał odpowiedzieć na pytanie PAP o sprawę.

Proces toczył się w specjalnie zabezpieczonej sali Sądu Najwyższego (w Sądzie Okręgowym nie ma takiej sali). Tylko ogłoszenie wyroku nastąpiło w gmachu SO. Tuleya to sędzia, który uznał za bezzasadne zatrzymanie w 2007 r. przez ABW b. szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, od dwóch lat prowadzi m.in. proces oskarżonego o korupcję dr. Mirosława G., a w czwartek będzie referentem sprawy o wydanie zgody na ekstradycję do  Rosji Ahmeda Zakajewa.

Kaczyński odznaczył funkcjonariuszy

W styczniu "Dziennik Gazeta Prawna" ujawnił fakt zatrzymania rosyjskiego szpiega - co utrzymywano w tajemnicy. Według "DGP", mieszkał on od dłuższego czasu w Polsce i prowadził niewielką firmę. Znaleziono u niego sprzęt do  tajnej łączności. "DGP" twierdził, że strata agenta odbiła się "potężnym echem" w Moskwie i "mogła stać się jedną z przesłanek do zdymisjonowania w kwietniu 2009 r. przez prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa szefa GRU gen. Walentina Korabielnikowa".

Raport ABW za 2009 r. potwierdził, że w lutym 2009 r. Agencja zatrzymała "obywatela Federacji Rosyjskiej podejrzanego o działalność na  rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU". Napisano też, że mężczyzna mieszkał w Polsce od kilkunastu lat i "działał na szkodę RP", a prezydent Lech Kaczyński wręczył za sprawę odznaczenia pięciu funkcjonariuszom kontrwywiadu (jeden z nich wywodził się jeszcze ze służb PRL). Akt oskarżenia wobec J. prokuratura wysłała sądowi w sierpniu 2010 r.

zew, PAP

Czytaj także

 6
  • e IP
    ciekawe ilu jeszcze mamy ich wsród nas ? skrzacie wiesz coś na ten temat ?
    • Takich agentow jest w samej Wwie z 50, albo i IP
      wiecej, lapac, do lasu, kulka i zakopac.
      • realista IP
        Proponuję przemianować Śniardwy na \"kaczy staw\", na cześć najwyższego przywódcy ,,
        • Ruskie bydlo w centrum Wwy zajmuje 3 domy....... IP
          szpiedzy

          Czytaj także