Asad daje sygnały, że jest gotów na pewien kompromis - referendum w sprawie zmian w konstytucji to próba zakończenia konfliktu przez wciągnięcie w system opozycyjnych liderów, bez rezygnowania z czegokolwiek przez prezydenta. Cóż bowiem z tego, że w parlamencie znajdzie się opozycja, a partia Baas przestanie być jedyną partią władzy - skoro prezydent pozostanie de facto jedynowładcą - w dodatku jedynowładcą, który może bezkarnie mordować swoich obywateli?
Wspólnota międzynarodowa, ONZ, NATO i inne tego typu organizacje po raz kolejny dowodzą, że choć czasem potrafią sprawić, aby nasz świat był nieco lepszy - to jednak w większości przypadków mogą tylko ubolewać nad tym, iż świat lepszy być nie chce. Ile warte jest życie Syryjczyka? Tak naprawdę tyle samo, co życie Amerykanina, Brytyjczyka, Niemca, Polaka czy wspomnianego wcześniej Libijczyka. Cóż jednak z tego, skoro o żyć, albo nie żyć od wieków decydują nieodmiennie nie moralne racje, sprawiedliwość, znajdowanie się po słusznej stronie etc. - ale to czy człowiek urodzi się w odpowiednim miejscu i czasie, czy wręcz przeciwnie.
O sytuacji w Syrii czytaj na Wprost.pl:
Zachód nie wierzy Asadowi. "Cyniczne sztuczki, fałszywe referendum"
Syria: snajperzy strzelają do dzieci. Nawet 100 ofiar walk
Asad masakruje Syryjczyków. Żołnierze rozstrzeliwują dzieci