Trybunał w Strasburgu bada zbrodnię katyńską. W lipcu poznamy wyrok

Trybunał w Strasburgu bada zbrodnię katyńską. W lipcu poznamy wyrok

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Katynia może w lipcu zostać ogłoszony publicznie (fot. Wikipedia/CC) 
Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Katynia może w lipcu zostać ogłoszony publicznie. Trybunał orzeknie w nim, czy po 1998 r. rosyjskie władze przeprowadziły rzetelne śledztwo ws. zbrodni katyńskiej. Wyrok nie będzie jednak prawomocny.
W sprawie skargi katyńskiej strasburscy sędziowie najprawdopodobniej podjęli już decyzję, a teraz trwa redakcja wyroku. - Wynika to z dotychczasowej praktyki strasburskiego trybunału, którego sędziowie, po dyskusji i głosowaniu odbywającym się kilka tygodni po  rozprawie, jeżeli ta wyjątkowo ma miejsce, podejmują decyzje w danej sprawie - powiedział prof. Ireneusz Kamiński, który wraz z innymi prawnikami reprezentuje przed strasburskim trybunałem krewnych ofiar zbrodni katyńskiej, oskarżających władze Rosji o złamanie kilku przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Rozprawa publiczna w sprawie skarg katyńskich odbyła się 6  października 2011 r. Krewni ofiar zbrodni katyńskiej zarzucili władzom Rosji m.in., że nie dokonały należytej kwalifikacji prawnej tej zbrodni, nie ustaliły jej sprawców i nie wyciągnęły wobec nich konsekwencji. Ważna dla skarżących jest także rehabilitacja prawna ofiar zbrodni katyńskiej i ujawnienie całej dokumentacji rosyjskiego śledztwa w  sprawie zbrodni katyńskiej, które Rosjanie umorzyli w 2004 r., utajniając jednocześnie jego akta. Wyrok trybunału, zgodnie z wewnętrznymi zaleceniami, powinien zapaść najpóźniej dziewięć miesięcy po rozprawie, czyli na początku lipca br. Termin ten nie jest jednak obligatoryjny. Sędziowie mogą go przekroczyć, gdy dana sprawa jest skomplikowana i wymaga większego namysłu. - Trybunał ma na pewno świadomość wieku skarżących i z pewnością nie  będzie zwlekał z wydaniem decyzji, o ile nie będzie to uzasadnione poważnymi powodami - ocenił prawnik.

W wyroku trybunał oceni postępowanie władz Rosji w sprawie skargi katyńskiej. Krewni ofiar zbrodni katyńskiej zwracali się do Głównej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej o przyznanie krewnym ofiar NKWD z 1940 r. statusu pokrzywdzonych w rosyjskim śledztwie w sprawie zbrodni katyńskiej oraz o zrehabilitowanie zamordowanych. Zgoda rosyjskich prokuratorów oznaczałyby, że krewni mieliby dostęp do dokumentacji śledztwa, dzięki czemu mogliby poznać okoliczności śmierci swoich bliskich. Na wnioski krewnych ofiar rosyjska prokuratura odpowiadała negatywnie, a jej odmowne decyzje podtrzymały rosyjskie sądy.

W wyroku w sprawie Katynia mogą być zawarte tzw. zdania odrębne, czyli stanowiska tych sędziów, którzy nie zgadzają się w danym punkcie z  orzeczeniem Izby. Zdarza się również, że sędziowie zgadzają się z  konkluzją sentencji trybunału, ale mogą uważać, że należało do niej dojść przy użyciu innej argumentacji. Wówczas dołączają do wyroku tzw. zdania równoległe.

Informacja o wydaniu wyroku lub jego publicznym ogłoszeniu pojawi się co najmniej tydzień wcześniej na stronie internetowej trybunału. - W  przypadku skargi katyńskiej mieliśmy do czynienia ze szczególnym procedowaniem. Odbyła się bowiem rozprawa publiczna, co oznacza, że  wyrok być może również będzie ogłoszony publicznie przez prezesa Izby. Powie on wtedy, jaki jest wyrok i uzasadni krótko jego elementy. Nie  będzie czytał całości, bo to mogłoby zająć kilkanaście godzin, ale  natychmiast po ogłoszeniu sentencji cały wyrok będzie dostępny na  stronie internetowej trybunału. Publicznie ogłaszane są przez prezesa składu orzekającego jedynie wyroki Wielkiej Izby, a w przypadku orzeczeń izby działo się tak w najważniejszych sprawach - powiedział Kamiński.

Wyrok w sprawie Katynia nie będzie prawomocny. Każda ze stron będzie miała możliwość złożenia wniosku o ponowne rozpoznanie sprawy przez Wielką Izbę trybunału (17 sędziów). Taki wniosek jednak może, ale nie musi być uwzględniony przez Trybunał. "Jest inaczej niż w polskim sądownictwie, w którym jeżeli apelacja spełnia kryteria formalne, to  musi być rozpatrzona. Trybunał prowadzi mnóstwo spraw (160 tysięcy), uznano zatem, że ten środek w postaci Wielkiej Izby nie jest środkiem automatycznym. Strony mogą wnieść wniosek o ponowne rozpoznanie sprawy, ale nie będzie to powodowało, że trybunał sprawę rozpozna. Dzieje się tak wyjątkowo, gdy wnioskodawca bardzo przekonująco uzasadni swój wniosek" – tłumaczył prawnik.

Wniosek strony o Wielką Izbę rozpatruje pięciu sędziów i następnie głosuje, czy są racje przemawiające za ponownym rozpoznaniem sprawy. Wniosków o rozprawę w Wielkiej Izbie jest wiele, ale zgód na nią jest zaledwie kilka. - To są pojedyncze przypadki. Ostatnia grupa spraw, o  których trybunał informował, to było 53 wnioski o Wielką Izbę, ale tylko dwa zostały przyjęte. Mamy tutaj do czynienia z mocną selekcją -  podsumował prawnik.

W rozprawie, poza krewnymi ofiar NKWD i ich pełnomocnikami prawnymi, udział wzięli przedstawiciele rządu Rosji, a także polskiego MSZ. Strony odpowiadały m.in. na pytanie: czy masowy mord na polskich jeńcach można określić jako zbrodnię wojenną. Kwestia ta - podjęta przez trybunał -  umożliwiałaby rewizję rosyjskiej kwalifikacji prawnej zbrodni katyńskiej, a w konsekwencji - po korzystnym dla polskiej strony wyroku –  otwierała drogę do wznowienia rosyjskiego śledztwa katyńskiego i pełne wyjaśnienie przez Rosję mordu z roku 1940.

Władze Rosji przyjęły Europejską Konwencję Praw Człowieka 5 maja 1998 r. Tym samym zobowiązały się do przeprowadzania skutecznych postępowań wyjaśniających w przypadku, gdy doszło do zabójstw na terenie ich kraju lub - co dotyczy zabójstw popełnionych przed 5 maja 1998 r. - miały one miejsce w granicach ZSRR, którego prawnym następcą jest obecna Rosja. Pojęcie "skutecznego postępowania wyjaśniającego" można określić na  podstawie już ugruntowanego orzecznictwa Trybunału. Chodzi tu m.in. o  wyjaśnienie okoliczności morderstwa, a następnie ustalenie sprawców i  adekwatne wyciągnięcie wobec nich prawnych konsekwencji.

ja, PAP