Między dżumą a cholerą

Między dżumą a cholerą

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nadchodzące wybory prezydenckie większość Francuzów kwituje wzruszeniem ramion. I nic dziwnego, gdy muszą wybierać między bezbarwnym, ale dającym się lubić pretendentem, a urodzonym przywódcą, którego polubić już nijak się nie da.
Pod sufitem fabryki bielizny w malutkim Yssingeaux w centralnej Francji wisi wielki biustonosz w barwach narodowych Republiki. To znak protestu. Pracownice okupują hale produkcyjne, żeby nie dopuścić do likwidacji firmy, która szyje biustonosze od prawie stu lat. To chyba najbardziej sugestywny obrazek z francuskiej kampanii prezydenckiej. Bo dziś Francuzów dużo bardziej niż imigracja, terroryzm i przestępczość wkurzają najwyższe od 12 lat bezrobocie (prawie 10 proc.), upadek przemysłu i podatki. Niewielu wyborców wierzy, że na te bolączki pomoże jakikolwiek polityk. Być może stosunek Francuzów do wyborów najlepiej oddaje retoryczne pytanie z okładki tygodnika „Le Point": który z  kandydatów bardziej kłamie?

Najciekawszy marksista

Zdaniem większości obywateli, jeśli chodzi o gospodarkę, ubiegający się o reelekcję Nicolas Sarkozy zawiódł na całej linii. W kraju jest dziś milion bezrobotnych więcej niż pięć lat temu, kiedy brał władzę, mniej uprzemysłowione od Francji są tylko dwa kraje Europy – Luksemburg i  Grecja, V Republika jest zadłużona na 1,7 bln euro. Ale główny rywal Sarko, socjalista Franćois Hollande, nie rozbudza wielkich nadziei na  gospodarcze ożywienie. Wprawdzie przystępował do kampanii z  czarnoksięskimi zaklęciami, obiecywał wskrzesić francuską wiarę we  własne siły; sprawić, że le rźve franćais – galijska mutacja american dream – znowu nabierze mocy i powabu. Rychło jednak się opamiętał. –  Wybory prezydenckie to nie turniej magów – ogłosił – i zrezygnował z  efektów specjalnych. Teraz prezentuje się jako kandydat „normalny", w  odróżnieniu od Sarko- -zy’ego i jego „nierealistycznych pomysłów”. To  jednak oznacza przeciętność: bez polotu, bez niespodzianek, bez ognia. Ze spontanicznego challengera zamienił się w wykrochmalonego faworyta sondaży. Z nich czerpie przeświadczenie o bliskim zwycięstwie; już ogłosił plany na pierwszy rok prezydentury. 

Więcej możesz przeczytać w 15/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także