1993

Dodano:   /  Zmieniono: 
„Zamach w World Trade Center nie był dziełem sfrustrowanego fanatyka, lecz precyzyjnym działaniem, być może formą pogrożenia Ameryce palcem” – pisał w 1993 roku Wprost.
Tygodnik opisuje pierwszy zamach terrorystyczny, do jakiego doszło w  garażu Północnej Wieży World Trade Center 26 lutego 1993 roku. Furgonetka załadowana 700 kilogramami ładunków wybuchowych eksplodowała zabijając sześć osób i raniąc kolejnych tysiąc.

Na pierwszy rzut oka wyglądało tak, jakby wieżowce wyrastały z kłębowiska karetek pogotowia, wozów strażackich i policyjnych. Z WTC-2 wydobywał się czarny dym, a nad jego dachem unosił się helikopter. Co chwila sanitariusze wnosili kogoś do  karetek. Na różnych piętrach budynku były powybijane szyby. W oknach stali ludzie" – opisywał Waldemar Piasecki.

Widok podziemnej części WTC przypominał horror. W pięciu kolejnych kondygnacjach pod poziomem ulicy, wyrwana została gigantyczna studnia o głębokości 20 metrów oraz dziura w  ścianie oddzielająca garaż i peron kolejki PATH wielkości 55 metrów" – relacjonował Wprost.

Tygodnik przytacza także relację jednej z Polek uwięzionych na peronie kolejki PATH. „Czekałam na pociąg, gdy nagle w odległości 10 metrów runął sufit. Urwał się… Widziałam przywalonych. W ciągu minuty cały peron wypełnił się ostrym, gryzącym dymem. Ludzie krzyczeli, płakali, jęczeli. Po 30 minutach udało mi się w grupie kilkunastu osób wygrzebać z tego piekła" – mówiła Maria Sasarek.

Wprost opisując atak na WTC otwartym pozostawia pytanie: kto doprowadził do zamachu. Tygodnik wymienia liczne grupy, które przyznały się do  organizacji akcji. „Być może była to forma pogrożenia Ameryce palcem. Kto za tym stoi – nie wiadomo" – podsumowuje Wprost.