W poniedziałek (12 stycznia) pojawił się obszerny wpis byłego prokuratora generalnego – ogłosił on na platformie X, że władze Budapesztu zdecydowały o przyznaniu mu ochrony. Były szef MS wskazał, że ubiegał się o azyl, ponieważ w swojej ojczyźnie jest „represjonowany”. Zapowiedział też, że będzie „walczył z politycznym bandytyzmem i bezprawiem” i ostrzegł rząd Tuska.
Po zapoznaniu się z oświadczeniem Ziobry rozmówczyni „Wprost” – Agnieszka Kasińska-Metryka – ocenia, że jest ono „bardzo afektywne”. – Mamy tam wiele określeń o „reżimie”, „prześladowaniach” itp. To jest teraz dosyć powszechna maniera polityków, w ostatnim czasie bardzo lubią operować kwantyfikatorami wielkimi. Gdyby zapoznać się z treścią wpisu w oderwaniu od kontekstu, można by pomyśleć, że [były szef MS – przyp. red.] ma na myśli jakiś niedemokratyczny kraj poza Europą, gdzie autorytarne rządy mają się dobrze. Tymczasem, według wskaźników – m.in. Indeksu Demokracji – w Polsce widzimy poprawę, gdy mowa np. o przestrzeganiu praw obywateli czy – ogólnie – praw człowieka. Jest to retoryka [chodzi o cechy wpisu Ziobry], która ma przyczynić się zapewne do zaostrzenia polaryzacji i zachęcić zwolenników byłego ministra, by gromadzili się w jego obronie – uważa ekspertka w zakresie politologii.
Ziobro z azylem politycznym. Jak pobyt byłego szefa MS za granicą wpłynie na wizerunek PiS-u? Ekspertka tłumaczy
Aktywni w przestrzeni internetowej komentatorzy polityczni zastanawiają się, jak decyzja o opuszczeniu kraju przez byłego PG wpłynie na wizerunek Prawa i Sprawiedliwości (warto zaznaczyć, że mowa o partii, której Ziobro jest wiceprezesem) i – jeśli uległ on pogorszeniu – jakie wysiłki przedstawiciele ugrupowania podejmą, by ratować sytuację. Zdaniem rozmówczyni „Wprost” – będzie to trudne. – Po pierwszych wypowiedziach już widać, że nie mają opracowanej dobrej komunikacji kryzysowej, czyli – mówiąc kolokwialnie – planu, jak tę niedogodną sytuację „ograć” medialnie – zauważa rozmówczyni „Wprost”.
Sprawę komplikują wypowiedzi, które padały z ust poszczególnych osób z PiS. Politycy zapewniali w przeszłości, iż niewinni nie mają się przecież w Polsce czego bać, więc przeprowadzka byłego szefa jednego z największych i najważniejszych resortów za granicę – co ma związek z toczącym się śledztwem i zarzutami – to, w opinii prof. Kasińskiej-Metryki, sytuacja bez precedensu. – Duży procent respondentów [uczestników sondaży] uważa, że w [aferze wokół] Funduszu Sprawiedliwości doszło do nieprawidłowości – i wśród tych osób są przedstawiciele elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Najbardziej radykalni [zwolennicy partii] przyjmą oczywiście retorykę, że [decyzja Ziobry] była konieczna, bo chodziło o „ucieczkę przed prześladowaniami” – mówi profesor Kasińska-Metryka.
W ocenie ekspertki zaniepokojenie odczuwalne jest obecnie właściwie w całym elektoracie PiS-u, a przedstawiciele partii nie mogą być wobec takich emocji obojętni – muszą wymyślić, jak sobie z tą całą sytuacją poradzić. – [Ziobro] to nie polityk drugiego czy trzeciego rzędu, ale ktoś, kto przez wiele lat był twarzą prawicy. [Jego decyzja o opuszczeniu kraju] jest naprawdę trudna do wytłumaczenia – wyjaśnia ekspertka.
Politolożka wskazuje, że członkowie ugrupowania Kaczyńskiego być może w przyszłości zdecydują nawet o odcięciu się od byłego ministra sprawiedliwości. – To jedna z najczęstszych taktyk PiS-u, stosowana, gdy pojawia się problem [dot. któregoś z członków partii – red.]. Przykładem może być tzw. afera wizowa [wybuchła w 2023 r. – jakiś czas później prezes Jarosław Kaczyński, pytany o byłego wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka, odpowiadał, że „nie wie, kto to jest”]. Uważam, że dystans wobec Ziobry może się powiększyć – prognozuje prof. z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
W oczach elektoratu koalicji rząd Tuska poniósł porażkę?
W opinii ekspertki ugrupowanie dotychczas lepiej radziło sobie w zakresie komunikacji kryzysowej od Koalicji Obywatelskiej – przekaz medialny, jaki prezentowali poszczególni politycy PiS, był spójny i charakteryzowała go dyscyplina w kwestii jego kolportażu. A obecnie? – Nie jest źle, ale nie jest też tak dobrze, jak było – ocenia nasza rozmówczyni.
A stosunek opinii publicznej do rządzących? W końcu jej przedstawiciele hucznie zapowiadali rychłe „rozliczenie poprzedniej władzy”, tymczasem możliwości polskich organów ścigania kończą się tam, gdzie przebiegają granice państwa. Niektórzy informację o azylu mogliby potraktować jako porażkę. – [W związku z otrzymaniem przez byłego szefa MS ochrony międzynarodowej] dużych strat wizerunkowych dla Koalicji 15 Października nie będzie. Elektorat Koalicji Obywatelskiej zdobył dziś potwierdzenie, że lista tych 26 zarzutów [sformułowanych przez prokuraturę krajową] pod adresem Zbigniewa Ziobry jest uzasadniona, skoro zdecydował się on sięgnąć po azyl – tłumaczy, perspektywę opinii publicznej prof. Kasińska-Metryka.
Ostatecznie jednak, zdaniem rozmówczyni „Wprost”, zarówno PiS jak i KO nie radzą sobie wystarczająco dobrze w trudnych wizerunkowo sytuacjach. – Wszystkie ugrupowania mają problemy w obszarze komunikacji kryzysowej – podsumowuje.
Innym, bardzo istotnym wątkiem w całej sprawie, jest pytanie o przyszłość Ziobry. W kwietniu 2026 r. na Węgrzech dojdzie bowiem do wyborów parlamentarnych, które mogą zmienić wszystko. Przykład? Pod koniec 2025 r. Instytut Medián przeprowadził sondaż, który pokazał zwycięstwo TISZY, czyli Partii Szacunku i Wolności, której liderem jest Péter Magyar – największy rywal Viktora Orbána.
– Gdyby doszło do zmiany [władzy], to myślę, że mogłoby to wpłynąć na sytuację byłego ministra. Więc czas [moment uzyskania azylu politycznego przez Ziobrę] jest naprawdę niefortunny, bo oznacza jedynie trzy miesiące względnego bezpieczeństwa. Myślę, że były prokurator generalny rozważa to, że wcześniej czy później być może będzie musiał skonfrontować się z wymiarem sprawiedliwości. Ostatecznie ścieżka prawna po polskiej stronie jest jeszcze długa, [były szef MS] ma jeszcze m.in. możliwość odwołania się do instytucji międzynarodowych – przypomina politolożka z UJK.
„Pstryczek” od Orbána
Pozostaje również kwestia motywacji premiera Węgier – czy zapewnienie międzynarodowej ochrony byłemu szefowi MS to część jakiegoś większego planu? To wątpliwe. – Wprawdzie jesteśmy dla Orbána państwem ważnym, ale nie najważniejszym. To, że on w tej chwili otworzył parasol ochronny nad politykami szukającymi azylu na Węgrzech jest jedynie elementem polityki bieżącej, a nie długoterminową strategią, obejmującą przyszłe wybory na Węgrzech czy w Polsce – w 2027 r. (...) Jest to raczej taki – mówiąc kolokwialnie – doraźny „pstryczek” dla władz Warszawy.
– Wiadomo też, że relacje między Orbánem a obecnym Prezesem Rady Ministrów [Donaldem Tuskiem] nie są najlepsze – wskazuje ekspertka.
twitterCzytaj też:
Ziobro dostanie po kieszeni? Ważna zapowiedź CzarzastegoCzytaj też:
Kuratorzy oświaty zabrali głos ws. średniej ważonej. Uczniowie będą zdziwieni
