Ziobro może szybko stracić azyl na Węgrzech? Ekspertka zwraca uwagę na ważny szczegół

Ziobro może szybko stracić azyl na Węgrzech? Ekspertka zwraca uwagę na ważny szczegół

Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Budapeszt udzielił byłemu ministrowi azylu. – Myślę, że Ziobro bierze pod uwagę to, iż wcześniej czy później będzie musiał skonfrontować się z wymiarem sprawiedliwości – uważa prof. Kasińska-Metryka. Politolożka przypomina w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”, że już za trzy miesiące na Węgrzech dojdzie do wyborów, które doprowadzić mogą do zmiany władzy. To znaczy, że ochrona, z której poseł PiS obecnie korzysta, może okazać się krótkoterminowa.

W poniedziałek (12 stycznia) pojawił się obszerny wpis byłego prokuratora generalnego – ogłosił on na platformie X, że władze Budapesztu zdecydowały o przyznaniu mu ochrony. Były szef MS wskazał, że ubiegał się o azyl, ponieważ w swojej ojczyźnie jest „represjonowany”. Zapowiedział też, że będzie „walczył z politycznym bandytyzmem i bezprawiem” i ostrzegł rząd Tuska.

Po zapoznaniu się z oświadczeniem Ziobry rozmówczyni „Wprost” – Agnieszka Kasińska-Metryka – ocenia, że jest ono „bardzo afektywne”. – Mamy tam wiele określeń o „reżimie”, „prześladowaniach” itp. To jest teraz dosyć powszechna maniera polityków, w ostatnim czasie bardzo lubią operować kwantyfikatorami wielkimi. Gdyby zapoznać się z treścią wpisu w oderwaniu od kontekstu, można by pomyśleć, że [były szef MS – przyp. red.] ma na myśli jakiś niedemokratyczny kraj poza Europą, gdzie autorytarne rządy mają się dobrze. Tymczasem, według wskaźników – m.in. Indeksu Demokracji – w Polsce widzimy poprawę, gdy mowa np. o przestrzeganiu praw obywateli czy – ogólnie – praw człowieka. Jest to retoryka [chodzi o cechy wpisu Ziobry], która ma przyczynić się zapewne do zaostrzenia polaryzacji i zachęcić zwolenników byłego ministra, by gromadzili się w jego obronie – uważa ekspertka w zakresie politologii.

Ziobro z azylem politycznym. Jak pobyt byłego szefa MS za granicą wpłynie na wizerunek PiS-u? Ekspertka tłumaczy

Aktywni w przestrzeni internetowej komentatorzy polityczni zastanawiają się, jak decyzja o opuszczeniu kraju przez byłego PG wpłynie na wizerunek Prawa i Sprawiedliwości (warto zaznaczyć, że mowa o partii, której Ziobro jest wiceprezesem) i – jeśli uległ on pogorszeniu – jakie wysiłki przedstawiciele ugrupowania podejmą, by ratować sytuację. Zdaniem rozmówczyni „Wprost” – będzie to trudne. – Po pierwszych wypowiedziach już widać, że nie mają opracowanej dobrej komunikacji kryzysowej, czyli – mówiąc kolokwialnie – planu, jak tę niedogodną sytuację „ograć” medialnie – zauważa rozmówczyni „Wprost”.

Sprawę komplikują wypowiedzi, które padały z ust poszczególnych osób z PiS. Politycy zapewniali w przeszłości, iż niewinni nie mają się przecież w Polsce czego bać, więc przeprowadzka byłego szefa jednego z największych i najważniejszych resortów za granicę – co ma związek z toczącym się śledztwem i zarzutami – to, w opinii prof. Kasińskiej-Metryki, sytuacja bez precedensu. – Duży procent respondentów [uczestników sondaży] uważa, że w [aferze wokół] Funduszu Sprawiedliwości doszło do nieprawidłowości – i wśród tych osób są przedstawiciele elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Najbardziej radykalni [zwolennicy partii] przyjmą oczywiście retorykę, że [decyzja Ziobry] była konieczna, bo chodziło o „ucieczkę przed prześladowaniami” – mówi profesor Kasińska-Metryka.

W ocenie ekspertki zaniepokojenie odczuwalne jest obecnie właściwie w całym elektoracie PiS-u, a przedstawiciele partii nie mogą być wobec takich emocji obojętni – muszą wymyślić, jak sobie z tą całą sytuacją poradzić. – [Ziobro] to nie polityk drugiego czy trzeciego rzędu, ale ktoś, kto przez wiele lat był twarzą prawicy. [Jego decyzja o opuszczeniu kraju] jest naprawdę trudna do wytłumaczenia – wyjaśnia ekspertka.

Politolożka wskazuje, że członkowie ugrupowania Kaczyńskiego być może w przyszłości zdecydują nawet o odcięciu się od byłego ministra sprawiedliwości. – To jedna z najczęstszych taktyk PiS-u, stosowana, gdy pojawia się problem [dot. któregoś z członków partii – red.]. Przykładem może być tzw. afera wizowa [wybuchła w 2023 r. – jakiś czas później prezes Jarosław Kaczyński, pytany o byłego wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka, odpowiadał, że „nie wie, kto to jest”]. Uważam, że dystans wobec Ziobry może się powiększyć – prognozuje prof. z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

W oczach elektoratu koalicji rząd Tuska poniósł porażkę?

W opinii ekspertki ugrupowanie dotychczas lepiej radziło sobie w zakresie komunikacji kryzysowej od Koalicji Obywatelskiej – przekaz medialny, jaki prezentowali poszczególni politycy PiS, był spójny i charakteryzowała go dyscyplina w kwestii jego kolportażu. A obecnie? – Nie jest źle, ale nie jest też tak dobrze, jak było – ocenia nasza rozmówczyni.

A stosunek opinii publicznej do rządzących? W końcu jej przedstawiciele hucznie zapowiadali rychłe „rozliczenie poprzedniej władzy”, tymczasem możliwości polskich organów ścigania kończą się tam, gdzie przebiegają granice państwa. Niektórzy informację o azylu mogliby potraktować jako porażkę. – [W związku z otrzymaniem przez byłego szefa MS ochrony międzynarodowej] dużych strat wizerunkowych dla Koalicji 15 Października nie będzie. Elektorat Koalicji Obywatelskiej zdobył dziś potwierdzenie, że lista tych 26 zarzutów [sformułowanych przez prokuraturę krajową] pod adresem Zbigniewa Ziobry jest uzasadniona, skoro zdecydował się on sięgnąć po azyl – tłumaczy, perspektywę opinii publicznej prof. Kasińska-Metryka.

Ostatecznie jednak, zdaniem rozmówczyni „Wprost”, zarówno PiS jak i KO nie radzą sobie wystarczająco dobrze w trudnych wizerunkowo sytuacjach. – Wszystkie ugrupowania mają problemy w obszarze komunikacji kryzysowej – podsumowuje.

Innym, bardzo istotnym wątkiem w całej sprawie, jest pytanie o przyszłość Ziobry. W kwietniu 2026 r. na Węgrzech dojdzie bowiem do wyborów parlamentarnych, które mogą zmienić wszystko. Przykład? Pod koniec 2025 r. Instytut Medián przeprowadził sondaż, który pokazał zwycięstwo TISZY, czyli Partii Szacunku i Wolności, której liderem jest Péter Magyar – największy rywal Viktora Orbána.

– Gdyby doszło do zmiany [władzy], to myślę, że mogłoby to wpłynąć na sytuację byłego ministra. Więc czas [moment uzyskania azylu politycznego przez Ziobrę] jest naprawdę niefortunny, bo oznacza jedynie trzy miesiące względnego bezpieczeństwa. Myślę, że były prokurator generalny rozważa to, że wcześniej czy później być może będzie musiał skonfrontować się z wymiarem sprawiedliwości. Ostatecznie ścieżka prawna po polskiej stronie jest jeszcze długa, [były szef MS] ma jeszcze m.in. możliwość odwołania się do instytucji międzynarodowych – przypomina politolożka z UJK.

„Pstryczek” od Orbána

Pozostaje również kwestia motywacji premiera Węgier – czy zapewnienie międzynarodowej ochrony byłemu szefowi MS to część jakiegoś większego planu? To wątpliwe. – Wprawdzie jesteśmy dla Orbána państwem ważnym, ale nie najważniejszym. To, że on w tej chwili otworzył parasol ochronny nad politykami szukającymi azylu na Węgrzech jest jedynie elementem polityki bieżącej, a nie długoterminową strategią, obejmującą przyszłe wybory na Węgrzech czy w Polsce – w 2027 r. (...) Jest to raczej taki – mówiąc kolokwialnie – doraźny „pstryczek” dla władz Warszawy.

– Wiadomo też, że relacje między Orbánem a obecnym Prezesem Rady Ministrów [Donaldem Tuskiem] nie są najlepsze – wskazuje ekspertka.

twitterCzytaj też:
Ziobro dostanie po kieszeni? Ważna zapowiedź Czarzastego
Czytaj też:
Kuratorzy oświaty zabrali głos ws. średniej ważonej. Uczniowie będą zdziwieni

Źródło: WPROST.pl