Prezydent Rumunii utrzymał władze. "To był nieudany zamach stanu!"

Prezydent Rumunii utrzymał władze. "To był nieudany zamach stanu!"

Traian Basescu, fot. PAP/EPA/MIHAI BARBU
Prezydent Rumunii Traian Basescu, który utrzymał urząd mimo referendum ws. odsunięcia go od władzy, ocenił, że jego rywale polityczni, czyli obóz premiera Victora Ponty, organizując referendum, dopuścili się "nieudanego zamachu stanu".

- Ci, którzy zorganizowali ten nieudany zamach stanu, powinni ponieść odpowiedzieć za to przed instytucjami państwa - powiedział Basescu. Ten komentarz, jak zauważa agencja Associated Press, wskazuje, że wrogość między prezydentem a premierem Victorem Pontą daleka jest od przezwyciężenia.

Po referendum, forsowanym przez obóz Ponty, premier zadeklarował w poniedziałek, że "nie będzie szukał konfrontacji z Basescu", gdyż "wszyscy stracą, jeśli będziemy kontynuować batalię". Zauważył przy tym, że nie wie, jaka będzie postawa Basescu wobec niego. - Do tanga trzeba dwojga - mówił, pytany przez media o możliwość pojednania z prezydentem.

Ponta zapewnił też, że "wyciągnął naukę" z kryzysu politycznego, w którym pogrążona była Rumunia w ostatnich tygodniach, jak i z krytyki UE dotyczącej metod użytych przez rząd podczas próby usunięcia Basescu z urzędu. Premier przyznał, że "międzynarodowy wizerunek Rumunii został nadszarpnięty".

Niedzielne referendum w sprawie odsunięcia Basescu od władzy okazało się nieważne, gdyż frekwencja wyniosła 45,92 procent i tym samym nie przekroczyła wymaganych 50 proc. uprawnionych do głosowania. Prezydent przetrwał więc referendum, ale tylko dzięki niskiej frekwencji - zauważa agencja Associated Press.

W pierwszej reakcji po referendum Ponta mówił, że choć nie doszło do odsunięcia prezydenta od władzy, przeciwko Basescu głosowało ponad 7 mln obywateli i "Rumuni wysłali silny sygnał polityczny, kogo faktycznie popierają".

O referendum zabiegał obóz Ponty, pełniącego swój urząd od maja. 6 lipca parlament głosami koalicji rządowej opowiedział się za wszczęciem procedury impeachmentu Basescu. Szef państwa został zawieszony w obowiązkach na 30 dni.

Wcześniej rząd Ponty w szybkim tempie przyjął dekrety ograniczające kompetencje Trybunału Konstytucyjnego, wymienił szefów obu izb parlamentu, a także rzecznika praw obywatelskich, który jako jedyny mógł nowe dekrety zakwestionować. Tempo i sposób przeprowadzenia tych zmian wywołały krytykę Komisji Europejskiej. KE w raporcie na temat Rumunii wytykała rządowi Ponty działania podważające zasady państwa prawa i niezawisłość sądów.

Kryzys polityczny w Rumunii oceniany jest jako jeden z najpoważniejszych po upadku dyktatury komunistycznej w 1989 roku. Ma źródło w toczącej się od lat walce ideologicznej między rumuńską prawicą a lewicą. Dodatkowo podsycają go zbliżające się, wyznaczone na 30 listopada, wybory parlamentarne oraz osobiste animozje polityków.

mp, pap
 0

Czytaj także