Taniec śmierci

Taniec śmierci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jest niepokój w dacie 1 września. Co za zaszczyt, że od najazdu na Polskę zaczęło się największe zbiorowe szaleństwo w historii ludzkości.
I wielkie poruszenie w całym kraju – dzieci zaczynają rok szkolny. Dla najmłodszych to ważna chwila – państwo ze swoimi instytucjami i nakazami zakuwa je w dyby. Kiedy zaczynałem szkołę, nasz łysy dyrektor, okrutnie sepleniąc, wspominał: „Staliśmy jak wy teraz, kiedy nadleciały niemieckie bombowce”. Było dla nas oczywiste, że szkoła to jakaś tragedia. Teraz wiele zmieniło się na lepsze i na gorsze. Szkoła jest mniej represyjna. Uczniowie już nie boją się tak nauczycieli i złej oceny, za to boją się siebie nawzajem. Dlatego wiele budynków przypomina banki, wszystko pilnowane i monitorowane. Tutaj też maluchy są wyprowadzane ku rodzicom jak bryłki złota ze skarbca, każde osobno i pod pilną strażą.

Antoś w poczuciu nieuchronności szkolnego losu: „Ale życie jest ciężkie” – wzdycha, kiedy nie możemy go dobudzić rano. W szkole wśród różnych propozycji dokształceń ma swój stoliczek z książkami siostra zakonna, zachwala nowe podstawy religii. „Wygląda jak pingwin z Madagaskaru” – szepce mi Antoś. – Ale to podobno pani od Jezusa. „W końcu polski Madagaskar” – myślę. Antoś jakoś pogodzony ze szkołą, ale indywidualista, więc z nikim nie chce stanąć w parze. W sali usiadł jakby bokiem (boczyć się – celne określenie zakorzenione w języku), po czym zaczął wcinać herbatnika.

*

Nie chcę być kolejnym sadystą, który się znęca nad wielkim naprawczym programem Prezesa i PiS. Tylko odnotuję: mnie też wzruszyło, że o spisku smoleńskim ani słowa. Jeśli Polacy tacy głupi, by znowu uwierzyć w dobrotliwy wizerunek, to proszę bardzo. Da się to przeżyć, szczególnie że stan rzeczy jednako utrudnia zbawcze reformy, jak i zbawcze idiotyzmy. Ważna obietnica, cytuję: „PiS nie wydawałoby pieniędzy na kontrowersyjne, nic nieznaczące, skandalizujące przedsięwzięcia kulturalne”. Ciekawe, co Prezes miał na myśli? Może niedawny spektakl nad rzeką po prawej stronie Wisły – dwie pływające sceny, publiczność na plaży. Spektakl wedle tekstów wierszy Białoszewskiego. Niezwykła oprawa – ruchome lustra wody odbijają światła miasta. Próba ożywienia brzegów rzeki, która jednak kojarzy mi się z powstaniem. Wtedy płynna granica życia i śmierci, odbijająca ognie płonącej starówki, teraz widać w niej wieżowce Warszawy.

Widzę po drugiej stronie rzeki masywny budynek. Moje wspomnienia też są tylko odbiciem przeżyć innych. Dawny teść, zanim zmarł na zawał serca, jadąc ze mną małym fiatem, wskazywał mi ten gmach i ścianę na dachu, po której się wspinał, by zająć pozycję strzelecką, seria z karabinu maszynowego zaprószyła mu tynkiem oczy. I jest budynek klasztoru, gdzie moja przyszła mama pracowała w szpitalu powstańczym. Najlepszy tekst prozatorski Białoszewskiego jest właśnie o powstaniu. Jego powstanie powinno jednak być zakazane wedle prawicowej receptury na polskość, za mało tam heroizmu, za wiele ludzkich słabości. Siły wrogie polskiemu duchowi wsadziły tę książkę do szkolnych lektur.

*

Wiedział premier, nie wiedział? Oto wielkie polskie pytania. Aktorzy naszej sceny tak splątani w tańcu śmierci, że tylko siebie nawzajem widzą. Kto wszedł w strefę skażoną, już przepadł. Sejm jako puszka Pandory. Ciągle słyszę, jak ludzie pogadują: „Zaplombować i wysłać w kosmos. Co za wstyd dzisiaj być politykiem czy posłem”. A tu media półgębkiem donoszą, że bliskie jest odkrycie pigułki antykoncepcyjnej dla mężczyzn (co na to nasz Kościół?). Gdzie indziej twarde dowody, że jeśli szybko nie zbudujemy kilku elektrowni jądrowych, to zabraknie nam prądu.

Żyjemy za długo, co począć ze starymi rodzicami? A potem z własną starością? Już wiemy, że tego nie robi się dzieciom. A co z Unią i z nami w Europie? Wiedział premier, nie wiedział, a nuż da się go teraz utłuc. Wzbudzić w sobie więcej empatii. Gdyby rządziło PiS, a Prezes premierował na spółkę z udobruchanym już Ziobrą, pewnie też bym uważał, że najpierw trzeba ten stan uprzątnąć, a dopiero potem brać się do poważnych spraw.
Więcej możesz przeczytać w 37/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także